Как человек Лукашенко переиграл польских политиков. «Министр глуп и много пьет»

news.5v.pl 1 день назад

Ta historia rozgrywa się w trzech miejscach — w Polsce, na Białorusi i w Afryce. A jej istotą są zadziwiające interesy biznesmena z Podlasia, mającego wejścia do najważniejszych polityków w kraju, z Białorusinem uchodzącym za emisariusza dyktatora Aleksandra Łukaszenki.

— jeżeli dotrzecie do szczegółów tej historii, może uda się w końcu pokazać, jak nasze państwo jest zinfiltrowane przez wschodnie służby, w tym przez Białorusinów. Zwróćcie uwagę zwłaszcza na Podlasie, gdzie służby zza wschodniej granicy szczególnie dobrze sobie poczynają. To ziemie lenne PiS, na których od lat nie było przyzwolenia politycznego do prowadzenia działań. Nasza ABW i wywiad od dawna mają zresztą wybite zęby i bardzo ograniczone kadry — opowiadają rozmówcy Onetu związani m.in. z polskimi służbami.

Minister Jurgiel jedzie do Mińska. „Wieczorem ma się nachlać”

Jest końcówka sierpnia 2016 r., mija pierwszy rok rządów PiS. Na biurko kierownictwa CBA trafia istotny dokument o klauzuli „tajne”. Służbą kieruje Ernest Bejda, związany z PiS i czołowym politykiem tej partii, ministrem Mariuszem Kamińskim.

Pismo nosi nazwę „Informacja dot. podejrzenia kontaktów przedstawiciela rządu RP z osobą powiązaną ze wschodnimi służbami specjalnymi”. Sporządzili je funkcjonariusze CBA. Autentyczność tego oraz kolejnych dokumentów potwierdziliśmy w trzech niezależnych od siebie źródłach.

„Z uzyskanych w trakcie kontroli informacji wynika, iż Witold Karczewski utrzymuje bardzo bliskie relacje z obywatelem Białorusi o personaliach Aleksander Zingman (…). Z informacji uzyskanych od Agencji Wywiadu wynika, iż wymieniony powiązany jest ze służbami specjalnymi Białorusi i Rosji” — czytamy w informacji przesłanej do kierownictwa CBA.

Kluczową informacją zawartą w tym dokumencie jest streszczenie rozmów z 6 czerwca 2016 r. między Karczewskim, a Zingmanem. Dotyczyła wizyty w Mińsku Krzysztofa Jurgiela, ówczesnego ministra rolnictwa w rządzie Beaty Szydło. Dzień po tych rozmowach polityk PiS wylatywał na Białoruś.

PAP/Bartłomiej Zborowski / PAP

Krzysztof Jurgiel

„W rozmowie z dnia 6 czerwca (…) Witold Karczewski informuje Aleksandra, iż polski Minister ma być obecny na wystawie na terenie Białorusi. Aleksander określa go jako »białostockiego przyjaciela«. Witold mówi, iż Minister jest głupi i dużo chleje. Raz zasnął z twarzą w sałatce z groszkiem. Aleksander mówi, iż oni też go upiją. (…) o ile zajdzie potrzeba, to zaproszą go tam gdzie potrzeba. (…) Minister ma przyjechać o 11, a wieczorem ma się nażreć i nachlać” — informowali funkcjonariusze swoich szefów.

I dalej: „W kolejnej rozmowie (…) Zingman informuje Witolda, iż postawił wszystkich na nogi i polski minister z euforią odwiedzi FALKON ”.

W oficjalnym programie wizyty Krzysztofa Jurgiela w Mińsku w czerwcu 2016 r. nie ma słowa o jakimkolwiek wypadzie do restauracji „Falcone”. Prestiżowym w Mińsku lokalem kierowała kiedyś żona Aleksandra Zingmana, ale później — co ujawnili dziennikarze „Czarno na Białym” TVN24 — została przepisana na Witolda Karczewskiego. My również widzieliśmy dokumenty jasno wskazujące, iż przez pewien czas restaurację kontrolowała firma Polaka.

Z naszych ustaleń wynika również, iż w tej restauracji gościło znacznie więcej polskich polityków oraz dyplomatów.

Operacja „Nevada”. CBA podsłuchuje Polaka i Białorusina

Cytowane przez nas notatki i podsłuchy są wynikiem działań CBA w ramach Sprawy Operacyjnego Rozpoznania o kryptonimie „Nevada”. Operacja rozpoczęła się 2 lutego 2015 r. po informacjach, jakie spłynęły do CBA z Agencji Wywiadu. Służby ujawniły proceder korupcyjny mający polegać na dawaniu łapówek osobom pełniącym funkcje publiczne.

CBA wzięło na celownik Witolda Karczewskiego — podlaskiego przedsiębiorcę, wiceprezesa firmy Contractus, która od lat handluje sprzętem rolniczym ze Wschodem. Firma Karczewskiego prężnie działała również w krajach afrykańskich, gdzie stała się beneficjentem kredytów pomocowych udzielonych przez rząd RP krajom rozwijającym. Mowa o setkach milionów złotych.

PAP/Artur Reszko / PAP

Witold Karczewski

W trakcie operacji CBA nagrało kilkaset, a może choćby i kilka tysięcy rozmów telefonicznych Witolda Karczewskiego. Białostocki przedsiębiorca był w stałym kontakcie z ówczesnymi parlamentarzystami PiS, pracownikami Ministerstwa Rolnictwa, Ministerstwa Finansów, Banku Gospodarstwa Krajowego i wysokimi rangą polskimi dyplomatami.

Jednak szczególnie namiętnie kontaktował się z wymienionym w piśmie CBA Aleksandrem Zingmanem. W sierpniu 2016 r. polskie służby specjalne dysponowały ok. 190 nagranymi rozmowami między nimi. Wszystkie były prowadzone w języku rosyjskim.

Aleksander Zingman i reżim Łukaszenki. „To jego najważniejszy człowiek w Afryce”

Kim jest Aleksander Zingman? Polskie służby łączą go nie tylko ze służbami specjalnymi Białorusi i Rosji oraz z samym Aleksandrem Łukaszenką. Opisują w swoich meldunkach, iż posługuje się czterema paszportami, w tym dokumentami z Izraela i USA.

W 2017 r. Białorusin miał pośredniczyć w transakcji sprzedaży do Afryki rosyjskich samolotów szturmowych. Pojawiał się także przy interesach w Afryce w kontekście wydobycia surowców mineralnych, w tym złota, platyny i metali ziem rzadkich.

Ustalenia polskich służb potwierdza w rozmowie z Onetem Stanislaw Iwaszkiewicz, redaktor naczelny i założyciel Białoruskiego Centrum Śledczego, niezależnego medium zajmującego się m.in. fact-checkingiem i analizami ekonomicznymi. Od lat śledzi działalność Zingmana, pisał o nim wspólnie z europejskimi mediami.

— Zingman jest w Afryce jednym z najważniejszych ludzi Łukaszenki i jego otoczenia. Od 2019 r. Afryka stała się bardzo atrakcyjnym rynkiem zbytu dla reżimu z Mińska. Niewykluczone, iż przy okazji tych transakcji na linii Białoruś-Afryka dochodzi do niejasnych rozliczeń finansowych. Zingman oficjalnie handluje tam białoruskim sprzętem rolniczym, autobusami, samochodami ciężarowymi. Wspólnie z synem Wiktora Szejmana , prawej ręki Łukaszenki, działał też w tamtejszych kopalniach złota. Nieoficjalnie mówi się, iż Zingman handluje w Afryce także bronią. Twardych dowodów na to nie ma. Gdyby jednak tak było, należałoby powiedzieć, iż realizuje białoruskie i rosyjskie interesy. jeżeli Białoruś gdzieś sprzedaje broń, prawdopodobnie nie robi tego bez wiedzy i zgody Rosji. Przemysł zbrojeniowy obu państw jest ze sobą ściśle związany — podkreśla dziennikarz Stanislaw Iwaszkiewicz.

YouTube

Aresztowanie Aleksandra Zingmana na lotnisku w Kongo

W marcu 2021 r. Zingman został choćby zatrzymany na lotnisku w Kongo pod zarzutem handlu bronią. Po kilku dniach opuścił areszt, a sprawa rozeszła się po kościach. Potem do internetu zaczęły wyciekać zdjęcia z jego spotkań z czołowymi afrykańskimi politykami.

„Nie zadawaj mi pytań, k***a, które trzeba mówić bezpośrednio”

Według naszych źródeł bliskie relacje między Aleksandrem Zingmanem i Witoldem Karczewskim nie opierały się na jakiejś wyjątkowej przyjaźni dwóch biznesmenów. To była raczej chłodna kalkulacja, obliczona na osiągnięcie jak największego zysku.

Nasi rozmówcy są zgodni co jednego: to Zingman pomógł stworzyć biznesowe królestwo Karczewskiego, podlaskiego przedsiębiorcy, który bratał się z polskimi politykami różnych opcji, by później przekuć swoje znajomości w konkretne wpływy i uzyskiwanie m.in. zleceń w Afryce opłacanych z pieniędzy publicznych.

Dlaczego właśnie w Afryce? Dla polskich biznesmenów, ale także dla Białorusinów to chłonny rynek zbytu. Tamtejsze kraje otrzymują pomoc od państw rozwiniętych, czyli na przykład od Polski, która kredytuje ich strategiczne zakupy. Tutaj pojawia się Karczewski, jako pośrednik handlujący sprzętem rolniczym, który chciałby wygrać jak najwięcej przetargów.

— Aleksander Zingman sterował tym wszystkim. Był osobą, która dawała nam kontakty, a następnie mówiła, co należy robić i do kogo dzwonić. To Zingman wprowadził Witolda Karczewskiego w świat afrykańskich biznesów. Miał kontakty do afrykańskich ministrów i premierów — mówi nam osoba, która pracowała w Contractusie, czyli firmie Karczewskiego.

Oto fragment podsłuchów CBA. Z rozmowy telefonicznej między Karczewskim i jego pracownikiem Adamem B. wynika, iż Białorusin interesuje się polską pomocą dla Afryki:

Adam B.: Szefie, jaka jest wiedza Aleksandra Zingmana w zakresie pomocy naszego rządu dla Senegalu?

Karczewski: Czekaj, co ty, po ch*** mi zadajesz pytania głupie?

Adam B.: Bo on mi smsa, tego maila napisał, po prostu dlatego zadaję te pytanie.

Karczewski: Nie zadawaj mi pytań, k***, które trzeba mówić bezpośrednio.

W kolejnej rozmowie obaj mężczyźni ustalają, iż istotny urzędnik z Tanzanii dostał od Zingmana kartkę z informacją, iż przetarg ma wygrać firma Karczewskiego.

„Karczewski panicznie bał się Zingmana”

Dowiedzieliśmy się od naszych źródeł, iż Karczewski razem ze swoimi ludźmi z Contractusa niemal co tydzień latał do Afryki. Na miejscu spotykali się z Zingmanem, z którym później udawali się na spotkania z politykami lub urzędnikami. Pod pozorem przyjaźni — Zingman był na ślubie córki Karczewskiego — kryć miało się jednak bezwzględne posłuszeństwo.

— Karczewski panicznie bał się Zingmana. Kiedy dzwonił i było jakieś polecenie, to Karczewski przychodził i krzyczał. Wszystko trzeba było robić natychmiast, nie w minutach tylko w sekundach. Kiedyś jedna z osób zatrudnionych w Contractusie dała mi do zrozumienia, iż Zingman dostaje za to jakąś kasę. To była bardzo dziwna relacja — podkreśla nasz rozmówca.

YouTube

Konferencja prasowa Aleksandra Zingmana (z prawej) po opuszczeniu aresztu

Niemal identyczną charakterystykę Witolda Karczewskiego i jego białoruskiego wspólnika przedstawiają osoby, które w przeszłości współpracowały z nimi w Afryce.

— On bez Zingmana kilka znaczy. Zingman to tajemniczy gość i bardzo ostrożny. Zupełne przeciwieństwo Witka, który potrafi pokazać gołębie serce, być takim wodzirejem na weselu. Zingman rzucał Witkowi cele do realizacji — wyjaśnia jeden z przedsiębiorców.

I dodaje: — O tym, jaką pozycję na Białorusi ma Zingman, świadczy następująca historia. Kiedyś on i Witek jechali przez Mińsk hummerem należącym do Aleksandra. Były korki, więc Aleksander zaczął jechać po chodniku. Przechodnie uciekali na bok, a milicjanci mu czapkowali. Było widać, iż to znacząca postać.

Ponad 300 mln zł na wyciągnięcie ręki

Co najmniej od lat 90. Karczewski tworzył na Podlasiu, przy granicy z Białorusią, system relacji polityczno-biznesowych, które działają do dziś. w tej chwili jest wiceprezesem Krajowej Izby Gospodarczej, co otwiera mu kolejne drzwi. Na przykład w 2023 r. wspólnie z prezydentem Dudą leciał do Mongolii.

— To dziwne, iż leciał choćby do Mongolii, bo przecież niczego nie produkuje, ale jedynie pośredniczy i sprzedaje. Co może zaoferować Azji lub Afryce poza czyimś towarem, na który narzuci swoją prowizję? — pyta jeden z przedsiębiorców, który poznał Karczewskiego.

CBA zaczęło podsłuchiwać Karczewskiego, kiedy jego firma starała się o kontrakty w Afryce w ramach tzw. kredytów pomocowych rządu RP dla państw rozwijających się. Ich celem jest promowanie i finansowanie eksportu z Polski.

Upraszczając proces — Polska udziela kredytu np. Kenii na 100 mln dolarów na preferencyjnych warunkach. Pieniądze muszą być wydane na określony cel, np. modernizację rolnictwa. Władze państwa, które dostaje taki kredyt, rozstrzygają przetargi, w których startować mogą wyłącznie polskie firmy. Kontrakty po stronie polskiej są uzgadniane przez Ministerstwo Finansów z innymi naszymi ministerstwami. Płatność dla polskich przedsiębiorców jest dokonywana przez rząd za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego z pieniędzy pochodzących z budżetu państwa.

W ciągu kilkunastu ostatnich lat Polska udzieliła kilku takich kredytów m.in. Mongolii (50 mln euro), Angoli (60 mln dolarów), Ukrainie (160 mln euro), Tanzanii (110 mln dolarów) oraz właśnie Kenii (100 mln dolarów). W trakcie międzyrządowych uzgodnień jest w tej chwili m.in. umowa na 100 mln dolarów z Senegalem.

W 2015 r., gdy rozpoczynała się akcja CBA, rozstrzygał się właśnie przetarg zorganizowany przez rząd Kenii. Do zdobycia było 100 mln dolarów na 22 różne projekty m.in. na dostawę urządzeń do chłodzenia mleka, maszyn do produkcji sera, chłodni do przechowywania produktów i wyposażenia laboratoriów weterynaryjnych.

Spółka Contractus, którą de facto zarządza Witold Karczewski, wygrała 11 kontraktów na kwotę 82 mln dolarów na projekty dotyczące modernizacji rolnictwa w Kenii. Według średniego kursu dolara z końca 2015 r. oznaczało ok. 320 mln zł. Z podsłuchów CBA wynikało, iż takie sukcesy Karczewski zawdzięczał swoim „wejściom” i niecodziennemu wsparciu ze strony człowieka reżimu Łukaszenki.

Karczewski dostaje zarzuty. Chodzi o 25 mln zł łapówki

Akcja CBA nieco skomplikowała plany Karczewskiego na podbicie Afryki. Realizacja kontraktów jego firmy, czyli wypłata pieniędzy, została zablokowana przez toczące się w Polsce postępowanie prokuratorskie i korupcyjne zarzuty, które w końcu usłyszał.

Skąd zarzuty dla Karczewskiego? Gdy trwała niejawna akcja CBA, śledztwo wszczęła prokuratura.

W lipcu 2016 r. Fundacja Lex Nostra, wskutek rozmów z konkurencją Karczewskiego, złożyła na niego zawiadomienie do prokuratury. Założycielem i dyrektorem organizacji jest Maciej Lisowski, były asystent społeczny i były dyrektor biura poselskiego Kornela Morawieckiego, nieżyjącego ojca byłego premiera. Sam Lisowski twierdzi, iż przez to zawiadomienie jego fundacja miała spore problemy.

25 listopada 2016 r. Prokuratura Regionalna w Białymstoku wszczęła postępowanie, które, jak słyszymy, trafiło do mało doświadczonej śledczej. Za czasów PiS gwałtownie awansowała do prokuratury regionalnej, choć — mówią nasze źródła — nie przepracowała wcześniej ani jednego dnia w prokuraturze okręgowej.

W śledztwie, bazując na podstawie podsłuchów CBA, badano kilka wątków. Ten, za który Karczewski w końcu dostał zarzuty w 2019 r., to obietnica udzielenia korzyści majątkowej Feliksowi Koskei (sekretarzowi gabinetu ministra rolnictwa Kenii lub — jak uważają organy ścigania i służby — ministrowi rolnictwa Kenii). Biznesmen z Podlasia nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

Materiały „Na prawach cytatu”

Mimo postawionych zarzutów Witold Karczewski prężnie działa. Na zdjęciu spotkanie delegacji Kenii i Witolda Karczewskiego w Podlaskim Urzędzie Wojewódzkim w 2023 r.

Prokuratura podejrzewa, iż obiecał Kenijczykowi od 6 do 10 proc. wartości kontraktu, czyli ok. 25,6 mln zł, w przypadku wyboru przez stronę kenijską oferty firmy Contractus. Karczewski doskonale zna się z urzędnikiem z Afryki — w kwietniu 2014 r. Feliks Koskei gościł w Polsce i udał się do Sokółki, gdzie odwiedził firmę podlaskiego biznesmena.

Zapłata łapówki miała nastąpić poprzez zawyżenie faktur, które byłyby opłacone z kredytu od Banku Gospodarstwa Krajowego. Ten mechanizm znacznego zawyżania kosztów opłacanych przez BGK — jak przekonywało CBA — miał także pojawiać się przy innych kontraktach w Afryce.

Prezenty dla polskich urzędników. Śledztwo na kilka lat stanęło w miejscu

Prokuratura dostała również z CBA nagrania wskazujące, iż Karczewski miał dawać „prezenty” różnym polskim urzędnikom, którzy pomagali mu w wygraniu przetargów w Afryce. Wśród „podarków” znalazł się m.in. rejs statkiem po Zanzibarze dla ważnego urzędnika Ministerstwa Finansów. Za to jednak Karczewski zarzutów nie usłyszał.

Nasze źródła opowiadają, iż za rządów PiS śledztwo zaczęło iść, jak po grudzie. Minęło kilka lat, zanim Karczewski dostał zarzuty i to wyłącznie w wątku kontraktu w Kenii. Żadnych zarzutów nie dostał Zingman, choć jego również CBA wskazywało jako winnego korupcji. Polska prokuratura choćby nie przesłuchała Zingmana, zadowoliła się pomocą prawną… od Białorusi. Czyli milicja Łukaszenki przesłuchała człowieka Łukaszenki. On zapewniał podczas przesłuchania w Mińsku, iż jest po prostu specjalistą ds. biznesu.

Wiemy, iż Karczewski od początku bardzo interesował się trwającym śledztwem. W 2016 r. CBA nagrało, jak dzwonił do Jacka Żalka, wówczas czołowego polityka prawicy i prosił go o konkretne wsparcie w związku z toczącym się śledztwem.

W 2019 r., po postawieniu zarzutów Karczewskiemu, śledztwo stanęło w martwym punkcie. Zostało zawieszone pod hasłem, iż trzeba wykonać czynności w Afryce i skorzystać także tam z pomocy prawnej, która nie wiadomo, kiedy nadejdzie.

W miejscu nie stał za to Karczewski. Usilnie zabiegał u polityków rządzącego PiS, żeby odblokowali mu kredyt afrykański. „Zielone światło”, jak twierdzą nasze źródła, dawał mu ówczesny premier Mateusz Morawiecki, co potwierdza resort finansów.

„Zgodę na rozpoczęcie negocjacji aneksu do międzyrządowej umowy kredytowej z Kenią wyraził 24 lipca 2023 r. Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki. Rozpoczęcie negocjacji nastąpiło na wniosek rządu Kenii i miało na celu kontynuację międzyrządowej współpracy gospodarczej oraz rozwojowej, a także wsparcie eksportu polskich towarów i usług do tego kraju” — czytamy w odpowiedzi biura prasowego Ministerstwa Finansów.

PAP/Paweł Supernak / PAP

Mateusz Morawiecki

Po utracie władzy przez PiS śledztwo przyspieszyło. Nowe kierownictwo prokuratury uznało, iż nie można czekać w nieskończoność na pomoc prawną z Afryki. 15 listopada 2024 r. zapadła decyzja o podjęciu zawieszonego postępowania. Od sprawy odsunięto prokuratorkę, która prowadziła postępowanie od 2016 r. Śledztwem teraz kieruje nowy prokurator. Według naszych nieoficjalnych informacji sprawa ma zakończyć się aktem oskarżenia.

Choć śledztwo jeszcze się nie zakończyło, to wszystko wskazuje na to, iż Witold Karczewski nigdy nie zobaczy tych 300 mln zł. 19 grudnia 2024 r. wiceminister finansów Paweł Karbownik przekazał Ministerstwu Skarbu Kenii, iż kredyt kenijski nie będzie podlegał wypłacie.

— Wobec powyższego wniosek strony kenijskiej o podpisanie aneksu przedłużającego okres wykorzystania kredytu staje się bezpodstawny — tłumaczy w korespondencji z Onetem polski resort finansów.

Wątek szpiegostwa. Prokuratura nie wzywa ich choćby na świadków

To nie jedyne postępowanie, w którym przewijały się nazwiska Witolda Karczewskiego i Aleksandra Zingmana. Obaj w 2018 r. stali się obiektem zainteresowania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Prokuratury Krajowej w śledztwie dot. podejrzenia o szpiegostwo. Wiemy, iż w mazowieckim wydziale Prokuratury Krajowej było prowadzone postępowanie „w sprawie udziału w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej w okresie, co najmniej do 2018 r. na terenie Polski”.

Śledztwo zostało umorzone 29 listopada 2024 r. Kiedy dopytywaliśmy o to postępowanie, prokuratura zapewniała, iż „szczegółowo przeanalizowano aktywność Witolda Karczewskiego i Aleksandra Zingmana”. Choć jednocześnie śledczy zastrzegają, iż Polak i Białorusin nie mieli statusu podejrzanych i choćby nie zostali przesłuchani w charakterze świadka.

PAP/Leszek Szymański / PAP

Rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak zapewnia, iż śledztwo ws. szpiegostwa było rzetelne

Według prokuratury w ramach tego śledztwa zgromadzono obszerny materiał dowodowy w postaci materiałów niejawnych, który ma być „kompleksowy i rzetelny”. Jednak nie dał podstaw do przedstawienia komukolwiek zarzutów w sprawie.

To zaskakująca odpowiedź, ponieważ wiemy, iż w materiałach śledztwa pojawiały się dowody wskazujące na zadziwiające relacje Zingmana i Karczewskiego. Zeznawał o tym w ABW m.in. Karol Zarajczyk, były prezes upadłego Ursusa. Ponadto prokuratura powinna dysponować setkami stron stenogramów z podsłuchów polsko-białoruskiego duetu.

Prezes Ursusa: nagle zaczęliśmy mieć kłopoty w Afryce

— Początkowo jako Ursus świetnie radziliśmy sobie w Afryce — mówi Onetowi Karol Zarajczyk. — Sprzedawaliśmy traktory, budowaliśmy montownie, żeby ci ludzie mieli pracę i dostęp do tanich maszyn. Jednak weszliśmy w drogę Białorusinom, czyli panu Zingmanowi oraz jego koledze panu Karczewskiemu. Proszę sobie wyobrazić, iż mimo wygrania kontraktu w Zambii, mimo naszych ustaleń z tamtejszym rządem oraz szerokich uzgodnień międzyresortowych nagle w 2017 r. przyszło pismo do naszego Ministerstwa Finansów, iż Zambijczycy już nie chcą naszych ciągników, ale wolą silosy. Tak się składa, iż silosami handlował właśnie pan Karczewski, wspierany przez pana Zingmana. Pismo przysłał nie zambijski rząd, który z litery prawa był adresatem projektu Ursusa w Zambii, ale jakiś podrzędny urzędnik tamtejszego prezydenta. Potem zrozumieliśmy, o co chodziło, gdy w internecie wypłynęły zdjęcia, jak Zingman, w tamtym okresie, pije sobie wino z prezydentem Zambii. Nie pomagali nam także polscy urzędnicy. Ówczesny minister Piotr Nowak , który moim zdaniem wspierał interesy Karczewskiego, traktował te pisma z Zambii bardzo poważnie, choć nie miały one żadnej mocy sprawczej. Chodziło w tym o to, aby wyrzucić Ursusa z Afryki. Karczewski i Zingman kupowali czas za wszelką cenę i mieli po swojej stronie niektórych polskich urzędników, w tym ministra Nowaka — dodaje.

PAP/Leszek Szymański / PAP

Prezydent RP Andrzej Duda z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą oraz prezes zarządu URSUS Karol Zarajczyk podczas wizyty w montowni traktorów w Etiopii

Dopowiada, iż w trakcie śledztwa ws. szpiegostwa, w którym zeznawał jako świadek i mówił m.in. o Karczewskim i Zingmanie, odniósł wrażenie, iż ABW w pewnym momencie zaczęła głównie interesować się tym, czy może jakoś zaszkodzić wspomnianemu urzędnikowi Piotrowi Nowakowi. Żona Nowaka wcześniej pracowała w ABW, a on sam robił karierę w rządzie — potem awansował na ministra rozwoju w rządzie premiera Morawieckiego.

Zapytany przez nas Piotr Nowak nie chciał komentować oskarżeń wysuwanych przez Karola Zarajczyka. Tłumaczył za to, jak wyglądają procedury — najpierw Ursus przywiózł do Ministerstwa Finansów pismo, iż Zambia chce kupić traktory, a następnie przez MSZ drogą dyplomatyczną przysłano inny dokument, w którym władze tego kraju prosiły o silosy. Zaznacza, iż w tej chwili jest osobą prywatną i to resort powinien komentować tę sprawę.

Co ciekawe, wątek Ursusa pojawia się w podsłuchanych rozmowach Zigmana i Karczewskiego. W trakcie jednej z rozmów słychać, jak Zingman mówi Karczewskiemu w kontekście zamówienia z Senegalu, iż „żadnych traktorów Ursusa nie będzie, bo temu krajowi są już tylko potrzebne silosy”. Po czym instruuje Karczewskiego, iż teraz musi nacisnąć na polskich urzędników i załatwić finansowanie z Polski. Zingman dodał, iż senegalscy urzędnicy żądają za swoją przychylność łapówki w wysokości 20 proc. wartości kontaktu.

Zarajczyk przekonuje, iż przez kłopoty w Afryce Ursus stracił płynność. Nagle, jak mówi, okazywało się, iż afrykańskie kraje zwlekają z płatnością za ciągniki, mnożą biurokratyczne procedury, przetrzymują ich kontenery w porcie. Dodaje, iż wszędzie czuli oddech Karczewskiego i Zingmana. Zarajczyk wskazuje również, iż Karczewski próbował doprowadzić do tego, aby pod szyldem polskiej pomocy dla Afryki, zamiast ciągników Ursusa, wstawić ciągniki „Belarus” z fabryki MTZ w Mińsku.

Ten wątek znajdujemy również w materiałach z akcji CBA. W 2016 r. w jednym z meldunków funkcjonariusze pisali, iż urzędnik Marek Ziółkowski, podsekretarz stanu w MSZ i bardzo istotny dyplomata, do którego docierał Karczewski, „polecił wystosowanie oficjalnego pisma do Ministerstwa Finansów z prośbą o zmianę dotychczasowej polityki pomocowej”. Chodzić miało to, żeby zrezygnować z „pomocy wiązanej” — gdy za polskie kredyty jest kupowany wyłącznie polski sprzęt, na „pomoc niewiązaną” — czyli za polskie kredyty mógłby być kupowany sprzęt z innych krajów, np. z Białorusi, z którą, zaznaczmy, Polska ocieplała wówczas relacje.

„Jest to ewidentne działanie niezgodne z interesem budżetu państwa. (…) Działanie takie daje pole do dużych nadużyć (…). Na chwilę obecną M.F. udzieliło odpowiedzi odmownej. Z dużym prawdopodobieństwem należy jednak przypuszczać, iż korespondencja nie została zakończona i podjęte zostaną kolejne próby” — czytamy w meldunku CBA z 2016 r.

Minister Siemioniak: To premier Morawiecki jeździł do Łukaszenki. Są zdjęcia

Afryka na celowniku. „Ten kraj zabraliśmy dla siebie”

Z materiałów operacyjnych CBA wynika ponadto, iż Karczewski razem z Zingmanem prowadzili intensywne działania w sprawie pozyskania kolejnych kontraktów w ramach innych umów międzyrządowych. Na ich celowniku znalazły się m.in. wspomniana Zambia, Senegal i Tanzania.

3 grudnia 2016 r., godz. 18.37. na numer telefonu Witolda Karczewskiego zadzwonił Aleksander Zingman. Białoruski biznesmen oznajmił swojemu polskiego przyjacielowi dobrą nowinę ws. Zambii.

Aleksander Zingman: Dopiero co spotkałem się z prezydentem. (…) Ten kraj zabraliśmy dla siebie.

Witold Karczewski: Tak. Jesteś pewny?

Aleksander Zingman: Zapomnij o Polakach! Ja dopiero co z prezydentem półtorej godziny przesiedziałem. W domu! Nie na podwórzu – tylko w domu! Czegoś takiego jeszcze nie było! Nigdy w życiu!

Witold Karczewski: Uhm…

Aleksander Zingman: Zaraz się będziesz bardzo mocno śmiał! Wiesz, kto weźmie 100 milionów silosów?! Wszystko nam oddał, wydał wszystkie polecenia!

Matriały „Na prawach cytatu”

Stenogram rozmowy między Witoldem Karczewskim a Aleksandrem Zingmanem

W trakcie przytoczonej rozmowy Aleksander Zingman powoływał się na wpływy u prezydenta Zambii Edgara Lungu, który rządził krajem w latach 2015-2021. Zingman stwierdził, iż prezydent Zambii jest zainteresowany uzyskaniem kredytu pomocowego w wysokości 100 mln dolarów na modernizację rolnictwa. Cała kwota miałaby zostać przeznaczona na budowę silosów, a kontakt dostanie firma Karczewskiego. Trzeba się jednak zrewanżować politykowi z Afryki i podarować mu ciągniki.

Aleksander Zingman: Bóg nam to zesłał. (…) Ten prezydent Zambii tak się ze mną zaprzyjaźnił, ja mu obiecałem dwa traktory – kupimy je razem z tobą i wyślemy dla niego, z Mińskich Zakładów Traktorowych, podarujemy mu, jeden ja kupię, a drugi ty… Ch*j z tobą, zaraz k**a, zaczniesz płakać. To znaczy – i wyślemy na firmę, jako iż będziesz moim polskim partnerem, podarujemy ci dwa pługi i dwa traktory i dwa te, no jak to się nazywa, te, co tam są za traktorem, te ch*jnie.

Witold Karczewski: Kultywator?

Aleksander Zingman: Tak! Dwa dobre traktory, ale on powiedział, iż białoruskie. Powiedział dokładnie – iż białoruskie! No to kupimy białoruskie, to nic strasznego. One są tanie. Zrobimy mu dobre.

Z dalszej rozmowy wynikało, iż prezydent Zambii miał obiecać Zingmanowi pomoc w wygraniu podobnych kontraktów u prezydenta sąsiedniej Tanzanii i w odległym Senegal. Do zdobycia, jak mówił Zingman, były także kontakty w Mozambiku, ale pod warunkiem, iż Karczewski załatwi u Polaków finansowanie projektów przez Bank Gospodarstwa Krajowego.

CBA tak skwitowało ich rozmowy w swoich materiałach operacyjnych: „Powyższa rozmowa jednoznacznie potwierdza uczestnictwo Witolda Karczewskiego i Aleksandra Zingmana w procederze korupcyjnym”.

Pomoc w nielegalnym przekraczaniu granicy

O niejasnych powiązaniach Witolda Karczewskiego z białoruskim reżimem świadczy również rozmowa z lutego 2017 r. z Jerzym Szulejko . Białorusin prosił Karczewskiego o załatwienie bezpiecznego przejazdu przez granicę polsko-białoruską w Bruzgach.

Materiały „Na prawach cytatu”

Stenogram rozmowy między Witoldem Karczewskim a Jurijem Szulejko

Jerzy Szulejko: Posłuchaj, czy ty możesz załatwić granicę?

Witold Karczewski: (wzdycha) Posłuchaj, jest… a jaki samochód?

Jerzy Szulejko:

(…)

Witold Karczewski: Posłuchaj, zaraz moja pracownica do ciebie zadzwoni, wszystko jej powiesz, ja jej powiem, żeby, jak znajdzie tego człowieka, to zadzwoni, a jakie przejście?

Jerzy Szulejko: Przejście na Bruzgi, tutaj. Na Kuźnicę.

Jak ustaliliśmy, Jerzy Szulejko, to tak naprawdę Jurij Szulejko, były przewodniczący Brzeskiego Obwodowego Komitetu Wykonawczego. 27 czerwca 2024 r. Szulejko objął stanowisko wicepremiera Białorusi, który odpowiada za rolnictwo. Decyzję w tej sprawie podjął prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka. Szulejko jest objęty sankcjami przez Unię Europejską i Wielką Brytanię.

Oficjalna strona rządu Białorusi / mat. prasowe

Jurij Szulejko

Ze stenogramów CBA dowiadujemy się, iż Karczewski postanowił spełnić prośbę swojego białoruskiego znajomego. gwałtownie zadzwonił do swojej pracownicy, której polecił załatwienie tej sprawy.

Witold Karczewski: To jest numer Szulejki.

Kobieta NN: Szulejki?

Witold Karczewski: Zadzwoń do niego, zapytaj jego numer samochodu, zapytaj, o której będzie przekraczał granicę.

Kobieta NN: Yhy.

Witold Karczewski: I jak to będziesz wiedzieć, zadzwoń później do pułkownika, wiesz jakiego.

Kobieta NN: Jak on tam nazwisko ma?

Witold Karczewski: Kosno.

Ustaliliśmy, iż chodzi o emerytowanego pułkownika Józefa Kosno, byłego dowódcę Podlasko-Mazurskiej Brygady Wojsk Ochrony Pogranicza. W 2016 r. jako prezes Związku Żołnierzy Wojska Polskiego w Białymstoku protestował przeciwko dekomunizacji ulic gen. Zygmunta Berlinga i Wojska Ochrony Pogranicza.

Skontaktowaliśmy się z pułkownikiem, który miał pomóc w załatwieniu przekroczenia granicy dla Jurija Szulejko. Nie zaprzeczył naszym pytaniom o znajomość z Karczewskim. — Znam Witka, znam — podkreśla Józef Kosno.

Kiedy pytamy go, czy teraz może załatwić przejazd przez granicę, tak jak w 2017 r. dla Witolda Karczewskiego, odpowiada: — To było dawno, ale teraz już się z tego wyłączam. Teraz nie mam dobrych układów — mówi nam krótko pułkownik.

CBA blokuje niewygodne wątki

Służby podejrzewały, iż na usługach Karczewskiego sterowanego przez Zingmana byli m.in. poseł Jacek Żalek, Krzysztof Truskolaski z PO (zanim został posłem), wspomniany Marek Ziółkowski (ambasador RP w Kenii, a później przy NATO), Sergiusz Wolski (charge d’affaires w ambasadzie RP w Kenii) oraz urzędnicy Ministerstwa Finansów Jacek Barylski i Wojciech Rząsiecki. Szerzej o tym wątku napiszemy w kolejnej publikacji Onetu.

Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, zdecydowana większość rozmów między Witoldem Karczewskim a Aleksandrem Zingmanem nie znalazła się w materiałach służb, które później trafiły do prokuratury.

Według naszych informacji ówczesne kierownictwo CBA związane z PiS chciało zamieść sprawę pod dywan. Wiceszef CBA Grzegorz Ocieczek miał wydać polecenie, by nie uwzględniać niebezpiecznych dla ówczesnej władzy wątków w końcowej analizie. Tym samym do prokuratury nie trafiły wszystkie wątki zgromadzone podczas kontroli operacyjnej.

PAP/Paweł Kula / PAP

Grzegorz Ocieczek, były wiceszef CBA

— Informacje na ten temat miały być przekazywane bezpośrednio do kierownictwa CBA. Wątki dotyczące podejrzeń o szpiegostwo oraz kontaktów z politykami PiS miały nie być uwzględniane w udostępnieniu materiałów prokuraturze — mówi nam jeden z agentów CBA, który zna kulisy tej operacji.

Zapytaliśmy Grzegorza Ocieczka o sprawę „Nevada” oraz czy wydawał takie rekomendacje dotyczące niewygodnych wątków dla PiS. Były zastępca dyrektora CBA nie odpowiedział na nasze pytania.

Witold Karczewski odcina się od Aleksandra Zingmana

Do Witolda Karczewskiego wysłaliśmy szereg pytań, w tym o znajomość z Aleksandrem Zingmanem. Polski przedsiębiorca odciął się od swojego wieloletniego kompana.

— Od lat nie miałem żadnych kontaktów z Aleksandrem Zingmanem – ani biznesowych ani towarzyskich — odpowiedział nam Karczewski.

Przyznaje, iż poznał go kiedyś na targach albo innym wydarzeniu gospodarczym w czasach, kiedy polscy przedsiębiorcy prowadzili intensywnie interesy na Białorusi przy wsparciu polskich władz i polskich banków.

— Ja także realizowałem tam kontrakty, jeździłem na targi. Byłem choćby przedstawicielem zagranicznych firm na Białorusi. Skończyłem z nim współpracę, kiedy kontrakty na Białorusi stały się nierentowne. Nie byłem uczestnikiem wspólnych spotkań z Zingmanem i polskimi politykami — deklaruje Witold Karczewski.

Facebook/Falcone Restaurant / Materiały „Na prawach cytatu”

Restauracja Falcone w Mińsku. Została zamknięta pod koniec grudnia 2024 r.

Wbrew zapisom w dokumentach, stanowczo zaprzecza jakimkolwiek związkom z restauracją Falcone w Mińsku, gdzie miał być upity miniter Jurgiel z PiS. jeżeli chodzi o kredyt kenijski, wiceprezes Contractusa również tu sobie nic do zarzucenia.

— Kontrakty zostały w 2018 r. zaakceptowane przez polskie Ministerstwo Finansów. Mimo to kredyt nigdy nie został uruchomiony, a same umowy nie weszły w fazę realizacji. Należy podkreślić, iż prawidłowość żadnego z przetargów nigdy nie została zakwestionowana ani przez rząd Polski, ani Kenii — podnosi Karczewski.

Podlaski przedsiębiorca zapewnia, iż nigdy nie obiecywał Feliksowi Koskejowi — sekretarzowi gabinetu ministra rolnictwa Kenii — łapówki i nikomu nie składał żadnych propozycji korupcyjnych. I dodaje: — Postępowanie dotyczące rzekomej korupcji zostało zainicjowane prawie 10 lat temu, w toku postępowania prokuratura nie wnioskowała o zastosowanie wobec mnie jakichkolwiek środków zapobiegawczych, czego przecież przy takiej skali zarzutów należałoby się spodziewać.

Biznesmen zaprzecza, by komukolwiek pomagał przekraczać nielegalnie granicę i by prowadził jakiekolwiek działania wymierzone w konkurencję m.in. w firmę Ursus.

Zingman także zaprzecza. „To fałszywe zarzuty”

Próbowaliśmy dodzwonić się na znany nam numer Aleksandra Zingmana. Nikt nie odebrał. Biznesmen zareagował jednak na maila wysłanego do jego firmy zarejestrowanej w Dubaju. niedługo skontaktował się z nami jego pełnomocnik Daniel L. Delnoro.

„Większość państwa pytań odnosi się do fałszywych zarzutów, które zostały już dawno obalone (…). Ostrzegam, iż wszelkie fałszywe lub zniesławiające stwierdzenia spowodują szybkie podjęcie kroków prawnych” — zagroził nam Delnoro w pierwszych słowach odpowiedzi.

Delnoro zaprzecza, aby jego klient był powiązany z białoruskimi służbami lub miał osobiste związki z Aleksandrem Łukaszenką oraz by spotykał się z polskimi politykami lub angażował się w handel bronią. „Jego firma zajmuje się sprzedażą maszyn rolniczych, z dużym naciskiem na rynek afrykański. (…) Nie reprezentuje Białorusi w Afryce, poza próbami sprzedaży sprzętu rolniczego produkcji białoruskiej (…) Nie posiada wiedzy, dlaczego i czy polscy urzędnicy, politycy, dyplomaci odwiedzali restaurację Falcone” — odpowiedział nam pełnomocnik Aleksandra Zingmana.

Krzysztof Jurgiel: nie przypominam sobie

Wróćmy jeszcze do wspomnianego Krzysztofa Jurgiela, pochodzącego z Podlasia ministra rolnictwa w rządzie PiS.

Zapytaliśmy go, czy kiedykolwiek był w mińskiej restauracji Falcone?

Były minister PiS nie potwierdził, ale też nie zaprzeczył. Udzielił jedynie krótkiej odpowiedzi, iż w czerwcu 2016 r. był na targach rolniczych w stolicy Białorusi, a wyjazd organizował departament polityki międzynarodowej kierowanego przez niego resortu.

Czy kiedykolwiek spotkał się lub rozmawiał z Aleksandrem Zingmanem?

— Nie przypominam — odpowiedział nam były polityk PiS.

Przyznaje, iż poznał Witolda Karczewskiego ok. 20 lat temu. Zapewnia, iż były to kontakty wyłącznie służbowe.

Notatka CBA z 2016 r. dotycząca wizyty ministra Jurgiela na Białorusi wieńczy rekomendacja: „opracowanie informacji w rzeczonej sprawie dla Ministra Mariusza Kamińskiego – Koordynatora Służb Specjalnych”.

Pytamy byłego ministra Mariusza Kamińskiego, jakie kroki podjął w sprawie kontaktów partyjnego kolegi z człowiekiem Łukaszenki? Obecny europoseł PiS nie chciał z nami rozmawiać.

Читать всю статью