Stany Zjednoczone muszą służyć pokojowi, a nie doprowadzać do dalszej eskalacji przemocy. Trzeba położyć kres zabijaniu niewinnych w Strefie Gazy i Jemenie. Napisał tak bp Joseph Strickland w liście do prezydenta USA, Donalda Trumpa.
Publikujemy poniżej cały list biskupa.
W imieniu naszego Pana Jezusa Chrystusa piszę jako sukcesor Apostołów, przynaglony obowiązkiem głoszenia prawdy w miłości i sprawiedliwości. Pogłębiający się kryzys na Bliskim Wschodzie, od wojny w Gazie po narastające konflikty regionalne – w tym działania wojskowe USA w Jemenie – wymaga pilnej refleksji moralnej. Jako duszpasterz nie mogę milczeć, gdy tysiące ludzi cierpią z powodu eskalacji przemocy.
Kościół katolicki stoi na straży świętości i godności każdego ludzkiego życia, stworzonego na obraz Boga. Katechizm uczy nas, iż „działania w sposób zamierzony sprzeczne z prawem narodów i jego powszechnymi zasadami, podobnie jak nakazujące je zarządzenia, są zbrodniami” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 2313). Dotyczy to wszystkich stron zaangażowanych w działania wojenne, zarówno narodów, grup bojowników, jak i koalicji. Podczas gdy naród ma prawo bronić się i chronić swoich obywateli, takie działania muszą pozostawać w granicach sprawiedliwości, proporcjonalności i prawa moralnego.
W Strefie Gazy masowe zabijanie cywilów – w tym kobiet i dzieci – osiągnęło rozmiary, których nie da się tolerować. Mieszkańcy Palestyny ogromnie cierpią, choć wielu nie jest powiązanych z organizacjami terrorystycznymi. Wojna nie może być prowadzona bez poszanowania niewinnych. To samo dotyczy Jemenu, gdzie amerykańskie działania wojskowe przeciwko Huti mogą doprowadzić do zaognienia i tak już niestabilnej sytuacji. Każdy wystrzelony pocisk, każda zrzucona bomba grozi dalszym pogrążeniem się regionu w chaosie, z niewyobrażalnymi konsekwencjami humanitarnymi.
Zasada wojny sprawiedliwej jest jasna: wojna musi być ostatecznością, musi być prowadzona wyłącznie w obronie, z użyciem proporcjonalnej siły i nigdy nie może być wymierzona w ludność cywilną. Jej celem nie może być podbój lub odwet, ale przywrócenie sprawiedliwego pokoju. Papież Pius XII ostrzegał, iż wojna często „wywołuje poważniejsze zło niż to, które eliminuje”. Obawiam się, iż dziś, gdy konflikty mnożą się na Bliskim Wschodzie, mamy do czynienia właśnie z taką tragiczną sytuacją.
Wzywam tę administrację do przemyślenia obranej drogi. jeżeli Ameryka chce być siłą dobra na świecie, musi działać poprzez sprawiedliwość, rozwagę i szczere dążenie do pokoju, a nie poprzez niekontrolowaną agresję militarną. Naród nie może twierdzić, iż ma moralne fundamenty, jednocześnie przyczyniając się do zwiększenia ludzkiego cierpienia. Wzywam was do poszukiwania dyplomatycznych rozwiązań, do postawienia żądania natychmiastowego zakończenia niszczenia Strefy Gazy i do powściągliwego potraktowania kryzysu w Jemenie, aby zawierucha wojenna nie pochłonęła jeszcze większej liczby niewinnych istnień ludzkich.
Stany Zjednoczone od dawna są formowane przez zasady chrześcijańskie, ale stoją dziś na rozdrożu. Czy wybiorą ścieżkę sprawiedliwości i pokoju, czy też pozwolą, aby spirala przemocy nakręcała się bez żadnych ograniczeń? Modlę się, aby nasi przywódcy szukali mądrości Chrystusa, Księcia Pokoju, i pracowali na rzecz sprawiedliwych rozwiązań, które uszanują godność wszystkich ludzi.
Źródło: LifeSiteNews.com
Pach