The Washington Post: Зачем Трампу нужны пошлины

news.5v.pl 20 часы назад

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. Poniżej publikujemy artykuł „The Washington Post” w całości.

Zdaniem krytyków tego rozwiązania cłapodatkiem, który ostatecznie zapłacą amerykańscy konsumenci – importerzy i ostateczni sprzedawcy detaliczni podnoszą bowiem ceny, aby zrekompensować sobie naliczane opłaty. Nie jest jednak jasne, jakie dokładnie towary i kraje zostaną objęte nową rundą ceł importowych, a niepewność zdążyła wstrząsnąć rynkami.

Trump zachwalał cła importowe i, nazywając je „pięknym słowem”, sugerował, iż mogą być pomocne w zwiększeniu dochodów publicznych, promowaniu amerykańskich produktów i miejsc pracy – a także służyć jako karta przetargowa, celem uzyskania ustępstw od innych krajów.

– Chodzi o ochronę duszy naszego kraju – przekonywał Trump podczas marcowego przemówienia przed Kongresem. Jak podkreślił, celem ceł jest „ponowne uczynienie Ameryki wielką i bogatą”.

– Będzie trochę zamieszania, ale nie mamy z tym problemu – wtrącił, sugerując, iż „nie będzie tego wiele”.

Zobacz również:


Trump powiedział również, iż cła są potrzebne po to, aby przywrócić równowagę w światowym systemie handlu, który częściowo obwinia za utratę miejsc pracy w amerykańskim przemyśle.

Zasugerował również, iż zagraniczne produkty „nie podlegają kontroli”, podczas gdy Stany Zjednoczone mają wystarczająco dużo firm, aby zakończyć swoją zależność od globalnych łańcuchów dostaw.

„Amerykańskie firmy nie będą dłużej wspierać zagranicznych, upadających gospodarek dzięki wygórowanych grzywien i podatków” – brzmi jedno z lutowych memorandów Białego Domu.

Donald Trump objaśnia swoją logikę


Administracja Trumpa oświadczyła, iż lawina importu zagraża niektórym gałęziom amerykańskiego przemysłu. W związku z tym opodatkowanie tych produktów mogłoby zachęcić firmy do otwierania linii produkcyjnych lub fabryk w Stanach Zjednoczonych – aby uniknąć ceł.

– Chcemy po prostu chronić nasze firmy i naszych ludzi. A oni przyjadą, ponieważ nie będą musieli płacić ceł, jeżeli będą budować w Ameryce – przekonywał Trump podczas marcowego przemówienia.

Jak twierdzi jednak większość ekspertów gospodarczych, w wielu branżach produkcja jest już tak zautomatyzowana, iż jej relokacja do kraju zapewni kilka miejsc pracy.

– To romantyczne obrazki niczym z piosenki Bruce’a Springsteena – z rzeszą robotników, pocących się w hucie stali – mówi Douglas Irwin, profesor ekonomii w Dartmouth College.

Jak podkreśla, w tej chwili większość prac wykonuje się przy użyciu sprzętu nadzorowanego przez inżyniera. – W latach 80. wyprodukowanie tony stali zajmowało około 10 godzin roboczych. Dziś wyprodukowanie tej samej ilości to jedna godzina robocza – tłumaczy.

Zobacz również:


Niektóre badania wykazały, iż skutki uboczne ceł mogą choćby zniweczyć wzrost zatrudnienia. Oto przykład: na każde stanowisko pracy przy produkcji stali przypada 80 amerykańskich stanowisk pracy, które wykorzystują stal – i mogą być zagrożone, jeżeli ceny stali gwałtownie wzrosną – tłumaczy Michael Klein, profesor ds. międzynarodowej gospodarki na Uniwersytecie Tufts i założyciel serwisu EconoFact.

– jeżeli sprawisz, iż stal stanie się droższa, możesz pomóc jednemu hutnikowi, ale jednocześnie narazisz na niebezpieczeństwo pozostałych 80 pracowników, którzy produkują lodówki, pralki i samochody – wyjaśnia.

Donald Trump skuteczniejszy na granicy


Trump groził nałożeniem ceł na towary z Meksyku, Kanady i Chin, twierdząc, iż nie robią wystarczająco dużo, aby powstrzymać przepływ nielegalnych imigrantów i fentanylu przez amerykańskie granice.

– Pozwolili na wprowadzenie fentanylu do naszego kraju na niespotykaną dotąd skalę – podkreślał w marcu.

– Miliony ludzi napływały do naszego kraju przez Meksyk i Kanadę. I nie pozwolimy na to – powiedział w lutym dziennikarzom.

– Tak spłacimy 36 bilionów dolarów długu i wszystkie inne rzeczy – wskazał w tym samym miesiącu.

W ostatnim roku fiskalnym skonfiskowano tylko 43 funty (19,5 kg – red.) fentanylu na północnej granicy Stanów Zjednoczonych, w porównaniu z ponad 21 tys. funtami (9525,4 kg – red.) wzdłuż południowo-zachodniej granicy Stanów Zjednoczonych – wynika z danych Służby Celnej i Ochrony Granic.

Wcześniejsze odpowiedniki fentanylu były niekiedy wysyłane drogą pocztową z Chin do Meksyku – wynika natomiast z ustaleń rodzimej Międzynarodowej Komisji Handlu i Agencji ds. Zwalczania Narkotyków.

Tymczasem nielegalne przekraczanie granicy meksykańsko-amerykańskiej na stronę amerykańską – monitorowane przez amerykańską Służbę Celną i Ochrony Granic – spadło od czasu inauguracji Trumpa. Trend spadkowy zaczął się w 2024 r., po wzroście pod koniec 2023 r.

Niektórzy eksperci ds. handlu twierdzą, iż wadą stosowania ceł jako groźby jest to, iż inne kraje odpowiadają w ten sam sposób – szkodząc amerykańskim firmom. Przykładem może być choćby alkohol, będący w centrum niedawnej wojny handlowej, częściowo z uwagi na obecność w branży silnych, amerykańskich marek. Niektóre kanadyjskie prowincje przestały zaopatrywać się w amerykańskie bourbony i whisky, a kraj odpowiedział cłami na amerykańskie dobra.

Państwa, które chcą odwzajemnić się Stanom Zjednoczonym, często nakładają opłaty na produkty rolne. Stosunkowo łatwo jest bowiem znaleźć alternatywne źródła w ich przypadku – zauważa Irwin, profesor Dartmouth.

– Gdyby nałożyć cło na Boeinga, tak naprawdę pozostaje tylko Airbus, ale soja to soja, a pszenica to pszenica – tłumaczy, dodając, iż „jeśli nie kupi się w Stanach Zjednoczonych, można kupić w Kanadzie”.

Cła zamiast podatku dochodowego?


Podczas kampanii wyborczej DonaldTrump rzucił również pomysł zastąpienia federalnego podatkudochodowego cłami. Niedawno doradca Białego Domu Peter Navarro stwierdził, iż cła administracji Trumpa mogą przynieść ponad 6 bilionów dolarów (ponad 23 biliony zł – red.) dochodu w ciągu następnej dekady – choć nie jest jasne, w jaki sposób wyliczył tę kwotę.

Cła były niewątpliwie znaczącą częścią strumienia amerykańskich dochodów w XIX wieku. Jednak wówczas rząd był znacznie mniejszy, a Stany Zjednoczone nie pobierały konsekwentnie podatku dochodowego. w tej chwili cła stanowią około 2 procent dochodów federalnych.

Niektórzy eksperci ds. handlu wskazują, iż trudno polegać na cłach w celu uzyskania dochodów, ponieważ wraz ze wzrostem ceł może spaść popyt konsumentów – co pochłonie wygenerowane dochody. Do tego dochody generowane z ceł mogą zostać zniwelowane przez szkody wyrządzone amerykańskim firmom.

Po tym jak Chiny nałożyły cła odwetowe na amerykański eksport produktów rolnych podczas pierwszej kadencji Trumpa, eksport ten uległ zmniejszeniu o prawie 26 miliardów dolarów do 2019 roku – wynika z danych Służby Badań Ekonomicznych Departamentu Rolnictwa. Później administracja zatwierdziła transfery o wartości ponad 20 miliardów dolarów, aby pomóc amerykańskim rolnikom.

– Wszelkie dochody, które zostały uzyskane dzięki cłom, zostały uszczuplone przez koszty łagodzenia szkód wynikających z taryf odwetowych – podsumowuje Klein, profesor Tufts.

Tekst przetłumaczony z „The Washington Post”. Autorka: Shannon Najmabadi

Tłumaczenie: Nina Nowakowska

Tytuł i śródtytuły oraz skróty pochodzą od redakcji.

Bądź na bieżąco i zostań jednym z 200 tys. obserwujących nasz fanpage – polub Interia Wydarzenia na Facebookui komentuj tam nasze artykuły!


Paszyk w „Graffiti” o cłach Trumpa: Nie ma bezpośrednio powodów do obawPolsat NewsPolsat News


Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas

Dołącz do nas
Читать всю статью