"Europejska prawica świętowała wyborcze zwycięstwo Donalda Trumpa jak wielki tryumf" – pisze Nadia Pantel w najnowszym wydaniu niemieckiego tygodnika "Der Spiegel".
Autorka przypomniała, iż w polskim parlamencie posłowie PiS, nie kryjąc radości, skandowali na posiedzeniu w listopadzie nazwisko nowego prezydenta USA. Premier Węgier Viktor Orban komentował na X – 'Mamy wielkie plany". We Włoszech Giorgia Meloni podkreślała wielką przyjaźń z Trumpem, a niemiecka Alternatywa
dla Niemiec (AfD) uznała go za wzór do naśladowania.
Prawicowych populistów w Europie i Trumpa łączyło przekonanie, iż imigracja jest źródłem wszelkiego zła, a międzynarodowe sojusze, takie jak UE, osłabiają państwa narodowe. Sukces Trumpa uznany został za dowód, iż przed europejską prawicą otwiera się "świetlana przyszłość" – podkreśliła Pantel.
Pierwsze rysy na wizerunku Trumpa
Pierwsze miesiące rządów – pisze autorka – ujawniły pierwsze rysy na wizerunku Trumpa. Największym problemem jest jego stosunek do Putina. Czy Putin jest przyjacielem, czy wrogiem? Trump traktuje Kreml ze zrozumieniem, "jak kumpla", co szczególnie w krajach sąsiadujących z Rosją odbierane jest jak "policzek".
Chociaż politycy PiS biegają po Warszawie w czapeczkach z napisem "Make America Great Again", to prezydencja Trumpa stanowi dla nich obciążenie. "Trump doprowadził do ujawnienia wewnętrznych sprzeczności w PiS" – powiedział "Spieglowi" polski politolog Bartosz Rydliński.
Pantel przypomniała, iż po ataku Rosji na Ukrainę, rząd PiS poparł Kijów i przyjął setki tysięcy ukraińskich uchodźców, zgodnie z zasadą, iż wrogowie Putina są naszymi przyjaciółmi.
"Obecnie PiS próbuje podburzać społeczeństwo przeciwko ukraińskiej mniejszości w Polsce, co sprawiło, iż wyborcy nie wiedzą, jakie jest stanowisko partii" – tłumaczy Rydliński.
Dziennikarka "Spiegla" przypomniała, iż w maju, w Polsce wybrany zostanie nowy prezydent. Od wyniku wyborów zależy, czy liberalno-konserwatywny rząd Donalda Tuska zrealizuje swoje plany blokowane dotychczas przez dysponującego prawem weta prezydenta Andrzeja Dudę.
Trump obciążeniem dla PiS
Szorstkie potraktowanie przez Trumpa prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego było dla wielu Polaków szokiem – pisze Pantel. Jej zdaniem PiS ma problem z wyjaśnieniem tej sytuacji. "Z jednej strony (politycy PiS) mówią, iż Trump jest przez cały czas ich
człowiekiem, ale z drugiej strony próbują zdystansować się od jego polityki
wobec Rosji. Dla wyborców nie jest to wiarygodne" – tłumaczy Rydliński.
Podobne dylematy mają prawicowi populiści w innych krajach. W Holandii Geert Wilders uznany został przez wyborców za zbyt porosyjskiego, co spowodowało odwrócenie się od niego części wyborców. Podobne problemy mają Viktor Orban na Węgrzech i Marine Le Pen we Francji.
"Chaotyczno-autorytarna" strategia Trumpa stawia prawicowych populistów, którzy posługują się "prostymi i dobitnymi hasłami", w trudnej sytuacji, komplikując ich przekaz. Muszą tłumaczyć, iż są "za Trumpem, ale przeciwko cłom, są za Putinem, ale przeciwko wojnie".
Czy zmierzch populistów?
Populiści znajdują się "w kleszczach między Trumpem a Putinem". Profesor Ben Ansell z Oxfordu mówi wręcz o "zmierzchu populistów". Prawicowi populiści chętnie zarzucają swoim przeciwnikom, iż są oni sterowani przez "obce, wrogie siły". Teraz sami muszą walczyć z zarzutem, iż "są przyklejeni" do Putina i Trumpa. Aby skutecznie zwalczać populizm, demokraci potrzebują wroga. Dzięki sojuszowi Trumpa z Putinem pojawił się
wspólny wróg, który łączy i inspiruje – czytamy w "Spieglu".
Nowa geopolityczna sytuacja "uskrzydla" Unię Europejską. Poparcie dla Wspólnoty wzrosło do rekordowego poziomu. Na początku 2025 r. 74 proc. obywateli UE uważa, iż przynależność do UE przynosi korzyści. To najwyższy poziom od 40 lat – podkreśliła Pantel.
W minionych latach sukcesy prawicowych populistów w UE wydawały się nie do powstrzymania. Partie o tym profilu zwyciężały w Austrii, we Włoszech i na Węgrzech, a we Francji i Niemczech są największą siłą opozycyjną. Uczestniczą też w rządach w Holandii i Finlandii. Mowa była o "prawicowo-populistycznej fali".
Szansa dla demokratów
Catherine E. de Vries z Uniwersytetu w Mediolanie uważa, iż rządy Trumpa są wielką szansą dla partii niepopulistycznych. 'Z powodu Trumpa, prawica jawi się wyborcom jako zbyt zwariowana, dlatego zwracają się znów w stronę środka" – oceniła politolożka.
Jej zdaniem w tej chwili chodzi o to, by polityczne centrum zaoferowało zdezorientowanym wyborcom prawicy przekonujący program. "Konieczna jest szczerość – przyznanie, iż Europę czekają trudne czasy, a cła Trumpa będą miały wpływ na dobrobyt Europejczyków"– powiedziała Vries. W średnim okresie czasu populiści mogą znów zyskać większe poparcie, o ile wyborcy uznają, iż zbrojenia realizowane są kosztem polityki socjalnej – ostrzegła politolożka.
Kto będzie pośrednikiem w transatlantyckich relacjach?
Czy prawica dzięki ideologicznej bliskości z Trumpem może przejąć rolę pośrednika w relacjach transatlantyckich? Premier Włoch Meloni prezentowała się całemu światu jako "twórczyni pomostów", ale nie wydaje się, aby cokolwiek osiągnęła – oceniła Pantel.
Zdaniem "Spiegla", pierwszym europejskim politykiem, którego można uznać za osobę mającą dostęp do ucha Trumpa, jest prezydent Finlandii Alexander Stubb. Fiński polityk odwiedził Trumpa na Florydzie, gdzie obaj grali w golfa. Po tym spotkaniu Trump wypowiedział się zaskakująco krytycznie o Putinie. "To nie musi świadczyć o trwałej zmianie stanowiska. Trump uznawany jest w końcu za nieobliczalnego. Ale jeżeli ktoś zasugerował mu krytykę Kremla, to nie byli to ani Meloni, ani Wilders, ale być może konserwatywny i proeuropejski Alexander Stubb z Finlandii" – pisze w podsumowaniu