Donald Tusk zapowiedział 13 września specjalny tryb pracy na przejściach granicznych z Ukrainą. Służby mają rozładowywać zatory i nie dopuszczać do skupisk ciężarówek oraz cystern, które mogłyby stać się celem rosyjskiego ataku. Dla Polaków oznacza to zaostrzone procedury i próbę ochrony ludzi oraz dostaw przed skutkami wojny.
Przejścia mają działać inaczej
Zapowiedź padła po odprawie w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa, zwołanej po rosyjskim uderzeniu blisko polskiej granicy. Jak podała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, zaatakowane zostały stacja benzynowa lub jej bezpośrednie otoczenie oraz skład pociągu towarowego na bocznicy, około 2 km od granicy polsko-ukraińskiej. Premier stwierdził, iż przez najbliższe miesiące praca przejść będzie miała szczególny charakter.
Chodzi przede wszystkim o sprawniejszy ruch. Celnicy, policjanci, Straż Graniczna i wojsko mają ściślej współpracować, aby nie powstawały zatory. Szczególne znaczenie ma niedopuszczanie do gromadzenia się pojazdów przewożących paliwo. Duże skupisko nieruchomych ciężarówek przy granicy byłoby łatwym i niebezpiecznym celem.
Hełmy, kamizelki i miejsca ukrycia
Według relacji PAP, komendanci przejść otrzymali polecenie przygotowania hełmów i kamizelek dla funkcjonariuszy pracujących na stanowiskach kontrolnych. Wyznaczono także miejsca ukrycia na wypadek alarmu. Przy ewakuacji autokary mogą gwałtownie opuścić przejście, ale ciężarówki nie mają takiej swobody manewru. Ich kierowcy mają kierować się razem ze służbami do przygotowanych miejsc.
W chwili niedzielnej odprawy ruch na przejściach odbywał się normalnie. Władze wojewódzkie na Podkarpaciu zapowiedziały osobną analizę infrastruktury, a służby w województwie lubelskim utrzymują stały monitoring. To operacyjne rozwinięcie decyzji opisanej wcześniej przez nas po rosyjskich atakach przy polskiej granicy.
Rosja testuje odporność polskiego państwa
Podczas ataku na Ukrainę Rosja miała użyć najprawdopodobniej ponad 700 dronów i 40 pocisków balistycznych. Taką informację przekazał podczas odprawy gen. bryg. Jarosław Chojnacki, szef sztabu Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Polska uruchomiła lądową obronę powietrzną oraz lotnictwo, ale przestrzeń powietrzna Rzeczypospolitej nie została naruszona. Dzień wcześniej opisywaliśmy już podniesienie gotowości obrony po nalotach na zachodnią Ukrainę.
Tu nie ma miejsca na partyjne odruchy. jeżeli rząd usprawnia współpracę służb i chroni funkcjonariuszy, jest to ruch potrzebny. Zapowiedź musi jednak gwałtownie zamienić się w przećwiczone procedury, sprawną łączność i realną zdolność rozładowania ruchu. Rosja uderza także w logistykę i próbuje wywoływać strach. Polska odpowiedź powinna być chłodna, samodzielna i skuteczna.
Stawką jest bezpieczeństwo Polaków
Granica z Ukrainą jest dziś zapleczem państwa walczącego z rosyjską agresją, a zarazem linią bezpośrednio związaną z bezpieczeństwem Polski. Ochrona przejść nie może oznaczać ich sparaliżowania. Państwo ma utrzymać ruch, zabezpieczyć ludzi i nie dopuścić, by skupiska pojazdów stały się celem albo narzędziem chaosu.
Polacy mają prawo oczekiwać od rządu więcej niż komunikatów po kolejnych alarmach. Potrzebne są jasne zasady dowodzenia, wyposażenie na miejscu oraz warianty działania przećwiczone przed zagrożeniem. W tej sprawie miarą państwowej powagi będzie praktyka na granicy, nie liczba konferencji prasowych.
Źródła: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Radio ZET/PAP, Kresy.pl.
Źródło: Kresy.pl








