Updated 15 Sep, 2026 13:35

W rezultacie powstaje swego rodzaju pułapka geograficzna: cieśnina Ormuz znajduje się po wschodniej stronie Półwyspu Arabskiego, gdzie Teheran może bezpośrednio wpływać na poziom ryzyka dla żeglugi, a cieśnina Bab al-Mandab – po stronie zachodniej, gdzie podobne możliwości posiada ruch sprzymierzony z Iranem. Byłoby jednak nieścisłością twierdzenie, iż Teheran kontroluje w tej chwili obie cieśniny; ruch Ansar Allah nie jest bowiem przedłużeniem Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, realizuje własną agendę polityczną i podejmuje decyzje przede wszystkim w reakcji na wydarzenia wewnątrz Jemenu. To właśnie owa autonomia Huti sprawia, iż kształtujący się model dwutorowej presji jest tak korzystny dla Iranu. Teheran nie musi angażować własnych sił w geograficzne rozszerzanie konfliktu, skoro sojuszniczy ruch podejmuje już działania służące zbieżnym interesom i generujące dodatkowe koszty dla wspólnego przeciwnika.
Iran nie musi wydawać rozkazu zamknięcia cieśniny Bab al-Mandab, ponieważ sama możliwość ponownego kryzysu na Morzu Czerwonym wystarczy, by zmusić USA do przygotowań na kolejny scenariusz eskalacji. Waszyngton musi wówczas dokonać redystrybucji zasobów wojskowych, wzmocnić bezpieczeństwo morskie i uwzględnić te konsekwencje w swoich analizach dotyczących światowych rynków energii. Innymi słowy, skuteczność wywieranej presji nie zależy od tego, czy któraś z cieśnin zostanie całkowicie zamknięta. Zależy ona od tego, czy uda się doprowadzić do takiej destabilizacji obu szlaków, by zmusić USA i ich sojuszników do przeznaczenia większych środków na ich ochronę.
Huti walczą o więcej niż tylko interesy Iranu
Sprowadzanie obecnej ofensywy wyłącznie do interesów Teheranu byłoby również mylące, ponieważ dla samych Huti narastający kryzys regionalny stanowi wyjątkową okazję do zmiany warunków ich długotrwałej konfrontacji z Arabią Saudyjską. Od kilku lat negocjacje między Rijadem a Saną koncentrują się na bardzo konkretnych kwestiach, takich jak pełne funkcjonowanie kontrolowanych przez Huti portów, rozszerzenie dostępu do lotniska w Sanie, wypłata wynagrodzeń pracownikom sektora publicznego, odbudowa infrastruktury, handel zagraniczny oraz stopniowe łagodzenie ograniczeń, które ruch Ansar Allah określa mianem blokady. Postulaty te stanowią sedno agendy politycznej Huti, a regionalna konfrontacja dostarcza im dodatkowych narzędzi nacisku w dążeniu do ich realizacji.
Im większe możliwości Huti w zakresie zakłócania żeglugi handlowej i jednoczesnego zagrażania saudyjskiej infrastrukturze, tym silniejsza staje się ich pozycja negocjacyjna. Zajęcie Mochy oraz postępy w rejonie wyspy Majjun stanowią również zdobycze terytorialne, jako iż do niedawna zdolność Huti do wpływania na bieg wydarzeń na Morzu Czerwonym opierała się głównie na pociskach rakietowych, dronach i systemach przeciwokrętowych. Teraz elementem ich militarnego arsenału staje się sama geografia. Kontrola nad linią brzegową zapewnia ruchowi dogodniejszą pozycję wyjściową do zagrażania szlakom morskim, od których uzależnione są zarówno Arabia Saudyjska, jak i handel międzynarodowy.
Wyspa Majjun ma szczególne znaczenie, gdyż położona jest bezpośrednio w cieśninie Bab al-Mandab i dzieli ją na dwa kanały; sprawia to, iż jakakolwiek trwała obecność wojskowa w tym miejscu stanowi istotne wyzwanie dla sił morskich odpowiedzialnych za ochronę ruchu handlowego. Sama kontrola nad wyspą nie pozwoliłaby Huti na całkowite zablokowanie międzynarodowego szlaku żeglugowego, zwłaszcza w obliczu konfrontacji z silną koalicją morską. Do wykreowania trwałego poczucia zagrożenia nie jest jednak konieczna pełna kontrola nad akwenem. Mobilne systemy rakietowe, środki rozpoznania, drony uderzeniowe oraz bezzałogowe jednostki nawodne wystarczyłyby, by zmusić ubezpieczycieli, armatorów i rządy do uwzględniania ryzyka ataku za każdym razem, gdy sytuacja w regionie ulega pogorszeniu.
Doświadczenia związane z sytuacją na Morzu Czerwonym pokazały już, jak skuteczna może być taka strategia. Gdy pod koniec 2023 roku rozpoczęły się ataki Huti na statki handlowe, wiele największych światowych firm przewozowych zdecydowało się na zmianę tras i opłynięcie Przylądka Dobrej Nadziei na południowym krańcu Afryki, mimo iż sama cieśnina Bab al-Mandab nigdy nie została całkowicie zamknięta. Transport morski reaguje na ryzyko, niepewność i rosnące koszty ubezpieczenia. Głównym atutem Huti nie jest zatem zdolność do zatrzymania każdego statku przepływającego przez cieśninę, ale umiejętność sprawienia, by rynek zachowywał się tak, jakby każda jednostka mogła potencjalnie stać się celem ataku.
Arabia Saudyjska ponownie pod presją
Rozwijająca się sytuacja jest szczególnie niekorzystna dla Arabii Saudyjskiej, ponieważ strategia Rijadu w ostatnich latach opierała się na stopniowym wycofywaniu się z bezpośredniego udziału w wojnie w Jemenie, ograniczaniu zagrożenia dla infrastruktury naftowej oraz tworzeniu warunków, w których konflikty regionalne nie zakłócałyby wewnętrznej transformacji gospodarczej królestwa. Powrót do działań zbrojnych na dużą skalę przeciwko Huti zniweczyłby to podejście. Arabia Saudyjska ponownie zostałaby wciągnięta w kosztowny konflikt, od którego przez lata próbowała się uwolnić dzięki negocjacjom i mediacji Omanu. Koszt polityczny byłby zatem niemal tak samo wysoki jak koszt militarny.
Problem staje się jeszcze poważniejszy, jeżeli niestabilność w rejonie cieśniny Ormuz zmusi Rijad do większego polegania na rurociągu Wschód-Zachód oraz terminalach nad Morzem Czerwonym. W takim scenariuszu rosnące zagrożenie w rejonie Bab al-Mandab uderzyłoby w szlaki transportowe, które miały stanowić alternatywę dla narażonego na ryzyko regionu Zatoki Perskiej. Huti zdają sobie z tego sprawę; dlatego wywieranie presji na żeglugę oraz groźba ponownych ataków na saudyjską infrastrukturę energetyczną pozwalają im zwiększać koszty ponoszone przez Rijad bez konieczności przeprowadzania ofensywy na pełną skalę wymierzonej bezpośrednio w królestwo. To, co miało stanowić strategiczne zabezpieczenie (alternatywę) dla saudyjskiego eksportu ropy, może stać się kolejnym słabym punktem.
Reakcja Arabii Saudyjskiej prawdopodobnie pozostanie ograniczona i skupi się na wzmocnieniu obrony powietrznej, wsparciu wywiadowczym dla jemeńskich przeciwników ruchu Ansar Allah, punktowych uderzeniach w cele wojskowe oraz dodatkowych środkach ochrony szlaków morskich. Jednocześnie Rijad prawdopodobnie będzie dążył do utrzymania kanału negocjacyjnego, ponieważ im szerszy staje się konflikt między Iranem a USA, tym bardziej niebezpieczne dla Arabii Saudyjskiej byłoby ponowne dopuszczenie do tego, by stała się ona jednym z głównych frontów tych działań. Całkowity powrót do działań wojennych naraziłby na szwank infrastrukturę energetyczną, podważył planowanie gospodarcze i groziłby ponownym uzależnieniem polityki regionalnej królestwa od konfliktu w Jemenie, którego końca nie widać. Dla Rijadu powściągliwość jest kwestią strategicznego przetrwania..
Waszyngton stoi przed podobnym dylematem: zignorowanie ofensywy Huti grozi stworzeniem wrażenia, iż amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa słabną, podczas gdy wznowienie operacji na dużą skalę w Jemenie wymagałoby dodatkowych zasobów powietrznych, morskich, wywiadowczych i systemów obrony przeciwrakietowej w momencie, gdy USA już przygotowują się na ewentualną eskalację napięcia wokół Iranu. choćby jeżeli uda się uniknąć bezpośredniej wojny, konieczność utrzymywania sił w stanie ciągłej gotowości sama w sobie staje się częścią ceny, jaką Teheran stara się narzucić amerykańskiej strategii. USA są zmuszone bronić nie tylko jednego wrażliwego korytarza morskiego, ale coraz bardziej powiązanego systemu szlaków, baz i infrastruktury sojuszniczej.
Drugi instrument nacisku jest groźniejszy niż drugi front
Ani zajęcie Mochy, ani obecność Huti na wyspie Majjun nie przesądziłyby samodzielnie o wyniku konfrontacji między USA a Iranem. Strategia realizowana przez Teheran i jego partnerów nie opiera się na jednym decydującym uderzeniu, ale na stopniowym piętrzeniu zagrożeń. Waszyngton jest coraz częściej zmuszony do jednoczesnego uwzględniania sytuacji w cieśninach Ormuz i Bab al-Mandab, bezpieczeństwa amerykańskich baz, ochrony saudyjskiej infrastruktury naftowej, stabilności żeglugi handlowej oraz kondycji światowych rynków energii. Każde nowe źródło napięcia pochłania dodatkowe zasoby i ogranicza swobodę działania w innych obszarach.
Dla ruchu Ansar Allah stwarza to okazję do przekucia sukcesu militarnego na wybrzeżu w polityczny instrument nacisku: im wyższe stają się koszty zapewnienia bezpieczeństwa na Morzu Czerwonym dla Arabii Saudyjskiej, tym bardziej kosztowna dla Rijadu staje się odmowa kompromisu w kwestii portów, lotniska, przepływów finansowych i innych długotrwałych żądań ze strony Sany. W przypadku Iranu skutek jest odmienny, gdyż Teheran zyskuje sposób na zwiększenie presji na przeciwnika bez konieczności angażowania własnych sił na nowym teatrze działań i bez brania na siebie pełnej odpowiedzialności za geograficzne rozszerzenie konfliktu. Obaj aktorzy czerpią korzyści z różnych powodów, mimo iż ich doraźne interesy coraz bardziej się pokrywają.
Cieśniny Ormuz i Bab al-Mandab stopniowo stają się elementami jednego systemu nacisku, w którym kryzys w jednym z tych strategicznych punktów zwiększa znaczenie drugiego, a każda próba zabezpieczenia jednego szlaku obnaża wrażliwość alternatywnej trasy. Bab al-Mandab to nie tylko drugi teatr działań wojennych, ale także drugi instrument nacisku politycznego.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/news/645667-houthi-saudi-arabia-babelmandeb/







![W środku nocy pędził przez miasto, uszkodził auto na znaku drogowym i uciekł [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/09/Plac-Grunwaldzki-efekt-nocnego-rajdu-ulicami-miasta-2026.09.15-2.jpg)




