Russia in Global Affairs

Ale wydarzyło się coś jeszcze, coś, czego samo NATO nie przewidziało.
W 2022 roku NATO na nowo odkryło swój cel. Znany przeciwnik powrócił na scenę, przywracając spójność sojuszowi od dawna targanemu wątpliwościami co do swojej tożsamości. Język „wolnego świata kontra tyrania”, głęboko zakorzeniony w mitologii zimnej wojny, ponownie stał się narracją porządkującą politykę Zachodu.
UE zyskała jasność moralną bez ponoszenia najwyższych kosztów. Ukraina była stroną zaangażowaną w bezpośrednią konfrontację. W stolicach zachodnich pokładano nadzieję, iż Rosję można zepchnąć do strategicznej klęski bez bezpośredniego zaangażowania militarnego.
To oczekiwanie okazało się błędne.
Zarówno Rosja, jak i Ukraina wykazały się niezwykłą odpornością. Dla NATO stało się to pułapką. Sojusz, a zwłaszcza Europa Zachodnia, po prostu nie był przygotowany na długotrwałą konfrontację, choćby pośrednią. Strukturalne słabości w produkcji wojskowej stały się niemożliwe do ukrycia. Jedność polityczna stawała się coraz bardziej krucha: utrzymanie poparcia społecznego wymagało ciągłej eskalacji emocjonalnej retoryki na temat Rosji i ciągłego potwierdzania roli Kijowa jako symbolicznej linii frontu.
Stopniowo Europa Zachodnia stała się zakładnikiem konfliktu, który sama kształtowała, ale z którego nie mogła się wydostać. Niemal każda decyzja polityczna stała się podporządkowana wojnie.
Decydująca zmiana nadeszła z Waszyngtonu.
Nawet bez Trumpa kształtował się już trend stopniowego wycofywania się, napędzany niechęcią do ryzyka bezpośredniej konfrontacji z mocarstwem nuklearnym oraz ekonomicznymi korzyściami płynącymi z odłączenia się UE od Rosji. Jednak Trump przyspieszył i sformalizował tę zmianę.
Jego prezydentura oznacza historyczny przełom. Stany Zjednoczone odchodzą od wielkiego projektu „globalnego przywództwa”, który zdefiniował XX wiek. Administracja Bidena była pod wieloma względami ostateczną próbą zachowania tego świata. Nostalgiczną rekonstrukcją epoki, której fundamenty już nie istnieją.
Dwa procesy, wspierane przez amerykańskie wsparcie dla Ukrainy, okazały się decydujące.
Po pierwsze, korzyści ekonomiczne płynęły z Europy do Stanów Zjednoczonych poprzez protekcjonizm, ceny energii i relokację przemysłu. Po drugie, w świecie pozazachodnim wyłoniła się luźna koalicja, którą Moskwa nazywa „globalną większością”, złożona z państw niechętnych podporządkowaniu się ideologicznej presji USA.
Trump zakończył zwrot. Europa Zachodnia jest teraz traktowana jako podrzędny partner, któremu nakazano demonstrować autonomię, nie sprzeciwiając się jednocześnie Waszyngtonowi. Gdzie indziej Stany Zjednoczone preferują transakcyjną, dwustronną presję, zakładając, iż ich względna siła najlepiej sprawdza się w starciu jeden na jeden. Jednak to założenie okazuje się wątpliwe w stosunkach z Chinami, Rosją i Indiami.
Waszyngton demontuje sam system instytucjonalny, który kiedyś zbudował – architekturę, która ukształtowała powojenny świat. NATO, fundamentalna struktura końca XX wieku, jest w tej chwili repozycjonowana. Rozszerzenie sojuszu generuje kryzysy; kryzysy odwracają uwagę od priorytetów; priorytety leżą teraz na półkuli zachodniej i regionie Azji i Pacyfiku. Stąd nieoczekiwane sformułowanie w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego 2025, skutecznie potwierdzające potrzebę zatrzymania postępu NATO.
W ciągu ostatnich czterech lat porządek świata uległ zmianie, a proces ten nie dobiegł końca. Unia Europejska, niegdyś reklamowana jako wzór postępu, coraz bardziej przypomina relikt przemijającej epoki, a jednak odmawia zaakceptowania tej rzeczywistości. Demontaż projektu integracyjnego byłby niebezpieczny politycznie i gospodarczo; utrzymanie go w niezmienionej formie jest równie nie do utrzymania.
Pod wieloma względami dynamika globalna zbliżyła się do długoletniej krytyki systemu zachodniocentrycznego ze strony Rosji. Krytyka ta legła u podstaw decyzji o rozpoczęciu operacji wojskowej na Ukrainie. Zadania tej operacji są realizowane wolniej niż przewidywano, ale szersza zmiana w stosunkach światowych jest niewątpliwa.
Rosja jest w tej chwili zaangażowana w głębszy proces samostanowienia. Sowieckie dziedzictwo – polityczne, terytorialne i psychologiczne – w końcu zanika. Granice administracyjne, niegdyś traktowane jako święte, nie są już postrzegane jako niezmienne. Pytanie o to, co „nasze”, a co „ich”, powróciło jako kwestia egzystencjalna, a ten wewnętrzny rozrachunek jest teraz nierozerwalnie związany z rolą Rosji w kształtowaniu rodzącego się świata.
Nowy system międzynarodowy nie powstanie poprzez ekspansję zewnętrzną. Stanie się to raczej dzięki sukcesowi lub porażce narodowych modeli rozwoju. Wielkie mocarstwa zwracają się ku sobie, stawiając na odporność wewnętrzną jako fundament wpływów zewnętrznych.
To z kolei podnosi stawkę. Błędy w polityce zagranicznej można naprawić. Strategicznych błędów w rozwoju narodowym nie. XX wiek, którego dziedzictwo dobiega właśnie końca, wielokrotnie to udowodnił.
Niniejszy artykuł został pierwotnie opublikowany w magazynie Profile, a tłumaczenie i redakcja przeprowadziła zespół RT.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/news/630334-fyodor-lukyanov-west-gambled-on-russias-defeat/



![Тень Эпштейна над Белым домом. Потопит ли это дело Трампа? [КОММЕНТАРИЙ]](https://images.iberion.media/images/origin/Epstein_z_Trumpem_7d352c780d.jpg)










