Tysiące Amerykanów wyszły na ulice, by wyrazić swój sprzeciw wobec polityki prezydenta Donalda Trumpa. – Ich główne hasło to „ręce precz”. Uważają, iż to, co robi Trump, to wrogie przejmowanie kraju, niszczenie struktur demokratycznych – relacjonowała z Waszyngtonu Magda Sakowska, korespondentka Polsat News w USA.
O 12:00 czasu lokalnego w Waszyngtonie rozpoczął się protest przeciwko działaniom administracji Donalda Trumpa oraz samego prezydenta USA. Jak relacjonowała Magda Sakowska, korespondentka Polsat News w Stanach Zjednoczonych, demonstracja miała być pierwszym na tak dużą skalę protestem w całym państwie.
Wymierzono ją przede wszystkim przeciwko cłom, które ogłosił amerykański przywódca. Magda Sakowska podkreśliła, iż na tamtejszej giełdzie można zaobserwować dramatyczne spadki. – Wśród Amerykanów jest lęk, niepewność co do jutra. Mówią, iż są przerażeni, a ich gospodarka pogrąży się w kryzysie i recesji – przekazała.
„Ręce precz”. Wyszli na ulicę, bo nie chcą polityki Donalda Trumpa
Protest zorganizowano również przeciwko działalności Departamentu Efektowności Rządowej (DOGE), którym kieruje Elon Musk. Jak przypomniała korespondentka, w związku z cięciami w urzędach federalnych – przeprowadzanych właśnie za sprawą DOGE – pracę straciło już prawie 100 tysięcy osób.
– W Waszyngtonie niemal każdego dnia realizowane są większe lub mniejsze protesty przeciwko takiemu traktowaniu urzędników, którzy jak mówią, stali się niemal głównym wrogiem administracji. Mówią, iż cięcia są robione na oślep i nie mają nic wspólnego z racjonalizacją wydatków i działalnością samej administracji – wyjaśniała Magda Sakowska.
ZOBACZ: „Lepsza Polska”. Cła wprowadzone przez Trumpa początkiem światowego kryzysu?
Przychodzący na demonstrację mieli nie tylko transparenty z hasłami wymierzonymi w Muska, ale także pokazujące solidarność z Kanadą, czy Ukrainą.
– Ich główne hasło to „ręce precz”. Chodzi im o to, iż to, co robi Donald Trump, to wrogie przejmowanie kraju, niszczenie struktur demokratycznych i bogacenie się miliarderów, przyjaciół Trumpa kosztem zwykłych Amerykanów, o których – według protestujących – prezydent już zapomniał i o których zupełnie nie dba, bo mu na nich nie zależy – mówiła dziennikarka Polsat News.
USA. Protest przeciw Donaldowi Trumpowi. „Ważne jest to, aby tchnąć wiarę”
Według organizatorów na proteście w Waszyngtonie miało zjawić się choćby 20 tysięcy osób. – Jak przekonują, ważne jest nie to, czy przyjdzie 20 czy 18 tysięcy, ale to, żeby tchnąć wiarę w przeciwników Donalda Trumpa, w tych którzy na niego nie głosowali i są przerażeni jego dotychczasowymi działaniami, iż mogą to zmienić – dodała.
ZOBACZ: „Lepsza Polska”. Cła wprowadzone przez Trumpa początkiem światowego kryzysu?
Demonstracja ma również za zadanie mobilizację wyborców Partii Demokratycznej przed wyborami w 2026 roku, gdy Amerykanie wybiorą nowych kongresmenów oraz część senatorów. Obecnie w obu izbach Kongresu przewagę mają republikanie, a zbliżająca się elekcja jest postrzegana jako szansa na ograniczenie władzy Trumpa.
