«Почему Россия побеждает в Африке? Россия позиционирует себя не как спаситель, который пришедший освободить Африку от её проблем, а как равноправный партнёр.»

grazynarebeca5.blogspot.com 3 часы назад

| Zaktualizowano 9 lipca 2026 r., 12:20


Autor: Egountchi Behanzin – prezes-założyciel międzynarodowej organizacji African Black Defense League, rzecznik Pan-African Brothers, analityk polityczny i aktywista panafrykański


Egountchi Behanzin@egountchibehanzin

@EgountchiLdna

© Sputnik/Russian Foreign Ministry

8 lipca minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow przybył do Niamey na drugą rundę konsultacji ministerialnych między Moskwą a Sojuszem Państw Sahelu (AES). Spotkanie to – z udziałem przedstawicieli Rosji, Mali, Nigru i Burkiny Faso – wpisuje się w trwające na kontynencie tektoniczne zmiany. Choć zachodnie media mogą mówić o „wycofaniu się Francji” czy „rosyjskiej ekspansji”, rzeczywistość jest bardziej złożona. Społeczności Sahelu przestały być pionkami w rozgrywce toczącej się gdzie indziej i postanowiły wziąć swój los we własne ręce.


Spotkanie w Niamey stanowi kontynuację dialogu rozpoczętego w Moskwie w kwietniu 2025 roku, kiedy to Rosja i państwa sojuszu z Sahelu po raz pierwszy spotkały się w tym nowym formacie. Od tamtej pory sam Ławrow potwierdził, iż konsultacje te będą miały charakter cykliczny, co stanowi wyraźny sygnał, iż partnerstwo to nie jest jedynie jednorazowym posunięciem dyplomatycznym, ale trwałym mechanizmem współpracy.

Przed przylotem do Niamey szef rosyjskiej dyplomacji zatrzymał się 7 lipca w Addis Abebie, gdzie spotkał się z przewodniczącym Komisji Unii Afrykańskiej, Mahamoudem Ali Youssoufem. Obie strony uzgodniły instytucjonalizację corocznych konsultacji politycznych.


Wizyta w Etiopii nie była przypadkowa. Miała ona również na celu zbliżenie Sojuszu Państw Sahelu (AES) do Unii Afrykańskiej w czasie, gdy relacje między tą ogólnoafrykańską instytucją a trzema rządami okresu przejściowego w Bamako, Niamey i Wagadugu pozostają trudne. W ten sposób Rosja jawi się jako orędownik afrykańskiej suwerenności w każdym wymiarze: dyplomatycznym, energetycznym i w zakresie bezpieczeństwa.


Partnerstwo, a nie kuratela

Tym, co zasadniczo odróżnia podejście Rosji od działań dawnych potęg kolonialnych, jest charakter oferowanych relacji. Przez dziesięciolecia mocarstwa zachodnie eksploatowały zasoby kontynentu, pozostawiając po sobie zależność i niestabilność, a jednocześnie utrzymując bazy wojskowe i sieci wpływów, które blokowały wszelkie rzeczywiste dążenia do niepodległości.


Rosja natomiast proponuje konkretne projekty, wynegocjowane na zasadach partnerskich: współpracę energetyczną z Etiopią (w tym mapę drogową budowy elektrowni jądrowej, podpisaną jeszcze w marcu), wzmocnienie zdolności operacyjnych armii państw Sahelu oraz organizację wspólnych sił sojuszu.


Ta ostatnia inicjatywa odzwierciedla jasny zamiar: umożliwienie krajom regionu samodzielnego dbania o własne bezpieczeństwo, bez konieczności trwałego polegania na zagranicznych bazach czy niesprawiedliwych porozumieniach odziedziczonych po epoce kolonialnej. W praktyce kooperacja ta przełożyła się w ciągu ostatniego roku na zintensyfikowanie wspólnych operacji sił zbrojnych Nigru i Mali oraz ich sojuszników przeciwko grupom zbrojnym destabilizującym region – co jest rzeczywistością, którą zachodnie ministerstwa spraw zagranicznych wolą ignorować, opisując Sahel jako siedlisko niestabilności, pozbawione podmiotów zdolnych do samodzielnego reagowania na kryzysy.


Dlaczego Zachód się niepokoi

Jeśli zachodnie stolice odczuwają irytację, to nie z powodu nagłej troski o demokrację i losy mieszkańców Sahelu. Wynika ona raczej z faktu, iż Afryka nie godzi się już na rolę jedynie zaplecza surowcowego. Granice odziedziczone po epoce kolonialnej, wytyczone bez uwzględnienia realiów etnicznych i społecznych, napędzały trwające dziesięcioleciami konflikty, które dawne mocarstwa kolonialne wykorzystywały następnie do uzasadniania swojej dalszej obecności. Obecnie, gdy te same mocarstwa próbują utrzymać swoje wpływy poprzez naciski dyplomatyczne, sankcje czy manipulacje medialne, państwa afrykańskie zwracają się ku nowym partnerom, a Rosja jawi się jako jeden z najbardziej dostępnych spośród nich.

Ławrow jasno przedstawił stanowisko Moskwy: Rosja popiera dążenia państw Sahelu do rzeczywistej niepodległości i odrzuca współczesne formy neokolonializmu – czy to pod postacią militarnego nadzoru, wymuszania warunków gospodarczych, czy też działań ingerencyjnych maskowanych jako pomoc humanitarna. To celowa reorientacja stosunków międzynarodowych, która już przynosi konkretne efekty w terenie – od odzyskiwania terytoriów przez armie państw Sahelu po zacieśnianie więzi między AES a Unią Afrykańską.


Idea panafrykańska nabiera kształtów

To, czego przez dziesięciolecia domagali się bojownicy o niepodległość, zaczyna się urzeczywistniać. AES nie jest już tylko sojuszem z rozsądku, powstałym w wyniku zerwania z ECOWAS (Wspólnotą Gospodarczą Państw Afryki Zachodniej). Staje się wzorcem dla przyszłości kontynentu – modelu, w którym strategiczne decyzje nie zapadają w Waszyngtonie, Paryżu czy Brukseli, ale w Bamako, Niamey i Wagadugu. Afrykańska podróż Ławrowa świadczy o konsolidacji legitymacji partnerstwa rosyjsko-sahelskiego na szczeblu kontynentalnym, wykraczając poza ramy izolowanych umów dwustronnych.


Zmianie tej towarzyszy przekształcenie dyskursu politycznego w regionie. Przywódcy sojuszu kładą teraz nacisk na zasady suwerenności, nieingerencji i współpracy przynoszącej obopólne korzyści, świadomie zrywając z dziesięcioleciami relacji opartych na asymetrii.


Rosja nie kreuje się ani na zbawcę, który ma uwolnić Afrykę od jej problemów, ani na nowego kolonizatora mającego zastąpić poprzedniego. Pozycjonuje się jako równorzędny partner: taki, który negocjuje, a nie narzuca; buduje infrastrukturę, zamiast czerpać rentę z eksploatacji; wspiera potencjał obronny, zamiast rozmieszczać stałe garnizony. To właśnie takie podejście budzi oburzenie tych, którzy przez pokolenia postrzegali Afrykę jedynie jako strefę wpływów do zarządzania i rezerwuar zasobów do eksploatacji.


Wizyta w Niamey potwierdza zatem istotną tendencję: Afryka odzyskuje kontrolę nad warunkami swoich relacji ze światem.


Wypowiedzi, poglądy i opinie wyrażone w tym felietonie należą wyłącznie do autora i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko stacji RT.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/africa/642794-russia-and-aes-change-game-rules/

Читать всю статью