Oficjalny organ partii łże jak pies. Oto na Niepoprawni.pl przeczytałem taki tytuł felietonu. Przy całym szacunku dla autora i pełnej zgodzie na to co on pisze, nie ma zgody na taki tytuł. Bo to, iż organy partii Tuska łżą, może nie tak jak on sam, ale zawsze, nie jest dla nikogo tajemnicą. Ale gdzie tu pies. jakże bliskie człowiekowi stworzenie, ale przecież nie mający takich i tyłu wad co pan jego. Dlatego porównanie zawarte w porzekadle nie ma racji bytu. Gdyby je brać dosłownie i poważnie, to pies wypadałby o wiele lepiej niż obecna władza, nie tylko zresztą w Polsce. Można by te dywagacje snuć bez końca, przecież Tusk po kaszubsku znaczy pies. Ale dajmy temu spokój, bo w końcu nie o Tuska tu chodzi, ale o coś gorszego niż choćby jego rządy. Kłopot z tym, iż mówiąc do siebie w języku, jak się zdawało, polskim, niezupełnie się rozumiemy. A rzecz bynajmniej nie dotyczy dziwolągów językowych, np. mega na określenie czegoś?... No, właśnie czego? O tym decyduje już każdy według własnej potrzeby. Pół biedy, Gorzej, kiedy użyjemy słowa, które do nas niejako przyrosło, a teraz przestajemy je rozumieć. Exemplum cytat z wywiadu dla Super Expressu udzielonego przez pana Morawieckiego. Tylko rząd sił patriotycznych, szerokiego namiotu jest w stanie wygrać. Dokończyć dzieło reformy Polski, które zostało przerwane w 2023 roku. Gdyby to zdanie rozłożyć na czynniki pierwsze, powstałby spory tekst. Wrócimy do tego. Ryszard Terlecki w Radiu WNET uzupełnił wypowiedź Morawieckiego, a jednoczenie znacznie ją osłabił. Stwierdził bowiem, iż kierownictwo PiS chciało Mateusza Morawieckiego się pozbyć, w każdym razie całkowicie zmarginalizować. I zaraz potem: pojawił się pomysł tworzenia jakiegoś zaplecza bardziej sformalizowanego dla tych, którzy opowiadali się za byłym premierem. Terlecki nie zamiata za sobą śladów, toteż miast sloganów w rodzaju patriotyzm, mówi wyraźnie: „z pewnością jest to konflikt personalny, ale przede wszystkim jednak programowy, dot. zwłaszcza strategii partii w sytuacji, gdy wygraliśmy wybory, ale przegraliśmy, bo powstała koalicja 13 grudnia i PiS stracił władzę". Dotyka tym samym problemu, jaki po wyborach 2023 roku stwarzała właśnie reforma państwa napotykająca ze strony PO na tak wrzaskliwą kontrakcję, iż bez trudu można było rozpoznać w zapleczu wrogość Niemiec, a zwłaszcza lewacko-libertyńskiej Unii Europejskiej. Patriotyzm po tej stronie opozycji politycznej to nadużycie dyskwalifikujące to pojęcie bez reszty. I dochodzimy do momentu, kiedy powiedzieć trzeba jasno iż PSL stanęło nie przeciw PiSowi, ale przeciw Polsce. Bo gdy chodzi Trzecią Drogę, to była ona i jest schroniskiem dla ludzi, którzy kiedyś zainwestowali w Nowoczesną. Bardziej zagubieni niż PSL, świadomie już działające na rzecz obcych mocodawców.
A tak na marginesie. Co zrobić z tymi tak wzniosłymi słowami, jak „patriotyzm”, „demokracja”, „praworządność”? Trzeba je stale od nowa interpretować. Mieliśmy Związek Patriotów Polskich. Już nie chodzi o to, iż było tam mnóstwo Żydów ( Michał Ajzner Tomasz Bando · Maksymilian Bartz, Ferdynand Chaber, Seweryn Chajtman), bo sporo Żydów zasługuje na miano polskich patriotów. Patriotyzm w tym kontekście oznaczał budowanie w Polsce komunizmu typu sowieckiego. Słowo patriotyzm ograło się choćby w obszarze kościelnym, gdyż mianem patriotów określano duchownych współpracujących z reżymem komunistycznym. Z kolei demokracja w tamtym czasie już nie istniała bez przymiotnika, „ludowa”, „socjalistyczna”. Tusk dodał jeszcze „walczącą”, co z kolei kasowało również potoczne rozumienie „praworządności”, gdyż prawo takie, jak „my je rozumiemy”, nie jest już prawem, a zatem w rządzeniu pełni tylko rolę środka nacisku, mówiąc najdelikatniej. a dosadniej: narzędzie zemsty..
Zatem miejmy świadomość, iż Morawiecki chce władzy i z nikim nie będzie się nią dzielił. Musi zabiegać o placet Berlina i Brukseli. Zatem i „patriotyzm” i „demokrację” rozumieć należy, uwzględniając te dwie zależności. Nie od rzeczy zatem będzie pytanie czy PiS, miast być pomocne w odbudowie Polski suwerennej, nie okaże się zbędnym balastem? To nie musi tak być, jak tu przedstawiono, ale może. Morawiecki wyraźne wysyła sygnały do ewentualnych koalicjantów Są one czytelne bardziej dla części Konfederacji, a choćby dla rozbitków Trzeciej Drogi, łącznie z PSLem. Natomiast mogą być niezrozumiałe dla innych, którzy patriotyzmu nie kojarzą z hasłem: a teraz my. Szkoda, iż odbudowa Polski praworządnej i suwerennej w stosunku do obscenów, jakie niesie nam Unia wisi na tak cienkiej nitce jak wyżej przytoczone hasło













