GDZIE TA JUTRZENKA SWOBODY..?
Maj w nową zieleń znowu odświętnie ubrany
Z nadzieją wplata kwiaty w polskie krajobrazy
Patrzę gdzie ta Jutrzenka ponad naszą głową
I gdzie naszej wolności prawdziwe wyrazy
Rzecz Pospolita Kłamców ma się przez cały czas dobrze
Niebieska smycz nas zdobi jak barwna kokarda
Gdy głowę próbujemy podnieść trochę wyżej
Unijna konstytucja jak obroża twarda
Wracamy więc pamięcią w tamte dni majowe
Gdy dźwigały się z niewoli obydwa narody
Biały Orzeł swe skrzydła prostował na wietrze
Gdy nam wolność zaszumiała Jutrzenką Swobody
Lecz znowu grzbiety gniecie twarde koło dziejów
Zatruta krew Ojczyzny groźnie nas zaraża
Tą chorobą śmiertelną co od Targowicy
Znów kolejną niewolą dzisiaj nam zagraża
Orzeł pod Smoleńskiem śmiertelnie zraniony
Na grobach naszych Ojców i Braci dziś leży
Rzuca nam w twarz obelgi bolszewik i zdrajca
Jazgot kundli zagłusza płacz polskich pacierzy
Maj w nową zieleń znowu odświętnie ubrany
Z nadzieją wplata kwiaty w polskie zamyślenie
Matko Naszego Losu ! Królowo Narodu !
Wróć nam przez tę nadzieję Polski ocalenie !
MATKO BIAŁEGO ORŁA
CZERWIENI I BIELI
Matko Boża Bezdomna idąca przez kresy
Matko spalonych domów...popiołu i krwi...
Z wiatrem we włosach i łuną na twarzy
Matko tamtych tragicznych i bolesnych dni
I zburzonych kościołów i bluźnierczych czynów
I dworów gdzie zabrakło polskiego pacierza
Matko zdziczałych sadów gdzie piołun goryczą
Zarasta szorstkie serca ludzkiego przymierza
Matko Oczekiwania na zgubionych drogach
Gdzie szatan drogowskazy wyciął aż do pnia
Gdzie ludzkie czyny ciasno splątane jak powróz
Co ciężki kamień sumienia ciągną aż do dna
Matko Czułej Tęsknoty do polskich kapliczek
Gdzie świergot dzieci euforia roznosił wśród łąk
Gdzie w imię boże ludzie gdy było potrzeba
Splatali wieniec pomocy z pracy swoich rąk
Matko bolesnych ścieżek... od krzyża do krzyża
Drogi...od rany do rany...i od łzy do łzy...
Gdzie cichy szept wśród trawy opowiada niebo
Gdzie Requiem w krzyku ptaka nad polami drży
Matko trudnej nadziei i gorzkiej pamięci
Obyśmy nigdy z lęku przed bliźnim nie drżeli
Matko Tych co odeszli...i Którzy zostali
Matko Białego Orła...Czerwieni i bieli...
IDŹ ZATEM DO OJCZYZNY
Z PODNIESIONĄ GŁOWĄ
Masz prawo do godności...masz prawo do buntu
Do męstwa i odwagi...ojczyzny i wiary
Ten który Boga dotąd nie uznał za Pana
Nie będzie nam wyznaczał przykazań i miary
Bo pod kolejną maską twarz zdrajcy ukryta
Gad oplata nam serca zwątpieniem i chłodem
Gdy pełznie podstępnie poprzez tłum pielgrzymów
I staje między Matką a Polskim narodem
Więc bądź czujny gdy ziarno ważysz w swojej dłoni
To po nim poznasz drzewo co owoce rodzi
Bo są słowa jak chwasty które rosną w ugór
Po których gorzka prawda zamyślona chodzi
Gdy kłamstwo dziś zostało sztuką dyplomacji
A zdrajca włóczy honor po kłamliwych datach
To ty masz ponieść prawdę tak jak ciężki krzyż
By kiedyś zmartwychwstała nad szaleństwem świata
Masz prawo do ojczyzny wiary i odwagi
Do prawdy bo to ona do Boga nas zbliża
Masz prawo kiedy kłamcy szydzą z twej historii
Do pamięci i buntu gdy Cię wróg poniża
Idź zatem do Ojczyzny z podniesioną głową
Tak jak nasi Przodkowie z nieugiętą wiarą
Przez kurz bitewny przez zasieki kłamstwa
Bóg Honor i Ojczyzna przecież Twoją miarą
NIECH SZUMIĄ BIAŁE ORŁY…
Jesteśmy wszyscy winni iż w tchórzliwej ciszy
Dziś trwa eksterminacja Polskiego Narodu
I w Narodowym Funduszu Kontraktu Śmierci
Spełniamy wolę bestii z zachodu i wschodu
Bo w tej śmiertelnej walce o przyszłość Narodu
Potrzebna nam jest wola odwaga i męstwo
Nigdy do tych co gniją w tchórzliwym milczeniu
Nie przyjdzie bez wysiłku nad wrogiem zwycięstwo
Odrabiamy kolejną dramatyczną lekcję
Ale bez serca wiary miłości bliźniego
Bez miłości do Polski oraz Jej historii
Przecież egoizm nas nie zbawi ode złego
A Amen coraz bliżej w doktrynie szatana
W podstępie naszych wrogów w chorobie niemocy
Nikt za nas nie wywalczy wolności Ojczyzn
Jedynie Bóg i Honor są źródłem pomocy
Przecież naiwność nie jest miłością bliźniego
Tylu Judaszy myło swoje brudne dłonie
Tyle razy nas zdradzono na dziedzińcu świata
By szydzić gdy będziemy w cierniowej koronie
Nie gnijmy więc w milczeniu i tchórzliwej ciszy
Nie oddajmy Polski rządom zdrajców i złodziei
Niech szumią Białe Orły i Bóg na sztandarach...
Tylko wiara i męstwo jest źródłem nadziei











