
Negocjacje z Teheranem są teraz nieuniknione. Prawdziwe pytanie brzmi, czego chce sam Iran.
Jego poprzednia strategia ekspansji regionalnej przyczyniła się do wielu kryzysów, które w tej chwili ogarniają Bliski Wschód. Pozostaje również nierozwiązana kwestia jego programu nuklearnego: czego adekwatnie Iran szuka i jaką cenę jest gotów zapłacić? Wydaje się, iż Iran wszedł również w nową fazę wewnętrzną, a władza przesuwa się coraz bardziej w stronę instytucji bezpieczeństwa. To przywództwo będzie teraz musiało rozważyć ambicje i rzeczywistość.
Dla szerszego regionu konsekwencje są poważne.
Monarchie Zatoki Perskiej przeżyły bolesne doświadczenie. Nie będzie powrotu do wygodnej starej formuły, w której bezpieczeństwo można było po prostu zlecić Waszyngtonowi w zamian za pieniądze i lojalność. Ten układ, który leżał u podstaw regionu od czasów zimnej wojny, został poważnie zachwiany.
Publicznie państwa Zatoki Perskiej raczej nie podejmą się dramatycznych gestów. Jednak w sferze prywatnej ich poszukiwania nowych zabezpieczeń i partnerów będą się nasilać. Chiny, Azja Południowa, Rosja i, w mniejszym stopniu, Europa Zachodnia – wszystkie te czynniki staną się ważniejsze w ich kalkulacjach.
Nie oznacza to, iż kraje Zatoki Perskiej zaakceptują dominację Iranu. Monarchie nie będą tolerować niekontrolowanego wpływu Teheranu na Zatokę Perską ani możliwości dyktowania warunków w Cieśninie Ormuz. Ich polityka prawdopodobnie stanie się bardziej złożona: powstrzymywanie Iranu tam, gdzie to możliwe, a jednocześnie angażowanie się w konflikt z nim tam, gdzie to konieczne.
Tymczasem Izrael również nie osiągnął deklarowanych celów. Niezależnie od tego, jak głośno ogłaszane jest zwycięstwo, podstawowa rzeczywistość strategiczna się nie zmieniła. Czynnik irański pozostaje. Nie został wyeliminowany ani osłabiony na tyle, by Izrael czuł się naprawdę bezpiecznie.
Konsekwencje wewnętrzne dla USA są trudniejsze do oceny. Samozadowolenie Trumpa brzmi już fałszywie, ale wiele będzie zależało od sytuacji gospodarczej. jeżeli rynki ropy się ustabilizują, Biały Dom postara się gwałtownie działać i będzie twierdził, iż katastrofę udało się zażegnać dzięki przywództwu Trumpa. Nie jest jasne, czy pomoże to Republikanom w listopadowych wyborach uzupełniających.
Mimo to Trump zawsze miał jeden instynkt, którego jego krytycy często nie doceniają: wiedział, jak przetrwać niepowodzenia i przeformułować je.
Jednak szerszy wniosek wykracza poza Trumpa. Stany Zjednoczone pozostają niezwykle potężne. Ich zasięg militarny, dźwignia finansowa i zdolność do kształtowania wydarzeń są przez cały czas imponujące. Nie są jednak nieograniczone. Ameryka przez cały czas może wpływać na wyniki, ale nie może już po prostu narzucać swojej woli za wszelką cenę.
Ta lekcja została już przyswojona daleko poza Teheranem. Zarówno sojusznicy, jak i przeciwnicy wyciągną własne wnioski. Iran może być przypadkiem szczególnym, ale ustanowiono precedens.
To kolejny krok w kierunku innego świata, w którym przymus jest mniej zdecydowany, a stare założenia o amerykańskiej wszechmocy stają się coraz bardziej przestarzałe. Trump może chcieć zastąpić liberalny porządek pod przewodnictwem Ameryki porządkiem nieliberalnym pod dominacją USA. Jednak wydarzenia ostatnich tygodni sugerują coś innego: świat wykraczający poza jakikolwiek porządek, który Waszyngton mógłby w pełni kontrolować.
Artykuł ten został pierwotnie opublikowany w Rossijskiej Gazecie, a przetłumaczył i zredagował zespół RT
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/news/637873-america-has-reached-limits/










