Wołodymyr Zełenski odbył latem 98 spotkań międzynarodowych, 12 podróży zagranicznych i 34 rozmowy telefoniczne, podała 1 września jego kancelaria. Polskę wskazano w wykazach rozmówców i wizyt, ale jedyny osobny opis polskiego etapu brzmi: w Lublinie prezydent Ukrainy spotkał się z premierem Donaldem Tuskiem. To sygnał dla Warszawy.
Rozbudowany bilans ukraińskiej dyplomacji
Kancelaria prezydenta Ukrainy podsumowała trzy letnie miesiące w dokumencie pełnym liczb, nazwisk i porozumień. Odbyło się pięć wymian jeńców, w wyniku których wróciło 466 ukraińskich żołnierzy i 12 cywilów. Zełenski miał 98 spotkań międzynarodowych, złożył 12 wizyt zagranicznych i przeprowadził 34 rozmowy telefoniczne.
Kijów zaakcentował obronę powietrzną, produkcję uzbrojenia, rozmowy pokojowe, współpracę przemysłową oraz wsparcie w ramach programu PURL. Według ukraińskiej kancelarii zobowiązania 29 uczestniczących państw osiągnęły od uruchomienia programu około 6,7 mld dolarów. W dokumencie wymieniono też porozumienia dronowe, koalicję antybalistyczną oraz współpracę z europejskimi i amerykańskimi koncernami obronnymi.
Polska obecna, ale bez konkretnego rezultatu
Polska nie została całkowicie pominięta. Premier Donald Tusk i prezydent Polski pojawiają się w zbiorczych listach rozmówców Zełenskiego, a nasz kraj znajduje się wśród odwiedzonych państw. Gdy kancelaria przechodzi do osobnych opisów podróży, polski etap zamyka jednak jedno zdanie: w Lublinie odbyło się spotkanie z Tuskiem. Nie wskazano podpisanej umowy, pakietu przemysłowego ani nowego mechanizmu bezpieczeństwa.
To wyraźny kontrast z opisami wizyt w Wielkiej Brytanii, Francji, Turcji, Stanach Zjednoczonych czy Serbii. Tam kancelaria szczegółowo wylicza porozumienia, licencje, deklaracje i ustalenia. W przypadku Polski przekazuje jedynie fakt spotkania. Sam dokument nie wyjaśnia, dlaczego opis jest tak skromny, więc nie wolno dopisywać ukrytych motywów. Wolno natomiast postawić polityczne pytanie o rezultat działań Warszawy.
Pomoc musi budować pozycję Polski
Polska od początku pełnoskalowej rosyjskiej agresji ponosiła realne koszty wsparcia na Ukrainie. Udostępniała szlaki logistyczne, przekazywała uzbrojenie i przyjmowała uchodźców. Dlatego polska polityka nie może zadowalać się ceremonialną obecnością w cudzych komunikatach. Musi przekładać poniesiony wysiłek na trwałą współpracę wojskową, gospodarczą oraz historyczną.
Warszawa ma prawo oczekiwać konkretów: udziału polskich firm w odbudowie, ochrony interesów polskich przewoźników i rolników, a także uczciwego rozwiązania spraw pamięci. Te postulaty nie stoją w sprzeczności ze wspieraniem państwa napadniętego przez Rosję. Są warunkiem dojrzałego sojuszu. O potrzebie łączenia bezpieczeństwa z prawdą historyczną przypominał także list Karola Nawrockiego do Zełenskiego.
Równie istotny jest rachunek finansowy. Polska ma odzyskać część pieniędzy za przekazane uzbrojenie, o czym pisaliśmy w materiale o refundacji sięgającej 430 mln euro. Tak powinien wyglądać realizm narodowy: pomoc udzielana świadomie, rozliczana i wiązana z polskim interesem.
Warszawa potrzebuje własnego bilansu
Komunikat z Kijowa pokazuje sprawność ukraińskiej dyplomacji w katalogowaniu rezultatów. Polska powinna robić to samo. Ile umów wynegocjowano? Jakie zamówienia trafią do polskiego przemysłu? Co uzyskano w sprawach bezpieczeństwa granicy, transportu i pamięci historycznej?
Sojusznik szanuje partnera, który zna wartość własnego wkładu. Jedno zdanie w cudzym podsumowaniu nie pozostało afrontem. Jest za to ostrzeżeniem, iż bez twardej agendy polski wysiłek może pozostać wielki, a polityczny rezultat zbyt mały.
Źródło: oficjalna strona prezydenta Ukrainy, Defence24.
Źródło: Defence24












