Zełenski szykuje PR w Polsce. Kijów musi usłyszeć twarde warunki

dzienniknarodowy.pl 4 часы назад
Zdjęcie: Zełenski szykuje PR w Polsce. Kijów musi usłyszeć twarde warunki


Biuro Wołodymyra Zełenskiego przygotowuje kampanię dyplomacji publicznej w Polsce i chce zaangażować zewnętrzną agencję PR, podały 13 sierpnia WP, Onet i DGP. Kijów chce poprawić wizerunek Ukrainy, ale największym testem będą zboże, Wołyń i wzajemność. Dla Polski oznacza to jedno: sympatia nie może zastąpić interesu narodowego.

PR nie zastąpi polityki wzajemności

Biuro Wołodymyra Zełenskiego przygotowuje kampanię dyplomacji publicznej w Polsce i chce zaangażować zewnętrzną agencję PR, podały 13 sierpnia WP, Onet i DGP. Kijów chce poprawić wizerunek Ukrainy, ale największym testem będą zboże, Wołyń i wzajemność. Dla Polski oznacza to jedno: sympatia nie może zastąpić interesu narodowego.

Jak podały WP Wiadomości za „Dziennikiem Gazetą Prawną”, administracja Zełenskiego ma uruchamiać działania obliczone na bezpośredni kontakt z polską opinią publiczną. Według tych doniesień w planie jest zewnętrzna agencja PR, praca z mediami, ekspertami i biznesem oraz narracja o zagrożeniu rosyjskim i historycznych sojuszach. To pokazuje, iż Kijów wreszcie zrozumiał skalę zmęczenia w Polsce. Pytanie brzmi, czy zrozumiał jego przyczyny.

Polacy nie są problemem wizerunkowym

Największy błąd Kijowa polegałby na potraktowaniu Polaków jak audytorium do obróbki komunikacyjnej. Polacy nie odwracają się od prawdy, iż Rosja jest zagrożeniem. Polacy widzą jednak rachunek, który przez lata zbyt często wystawiano Warszawie bez należnego szacunku dla polskich interesów, polskiej pamięci i polskiej wsi.

Onet, również powołując się na DGP, pisał o planach kampanii dyplomacji publicznej z udziałem zewnętrznej agencji PR. W materiale wskazano także koncepcję Iryny Wereszczuk, zakładającą mocniejsze wyjście do polskich środowisk opiniotwórczych. Sam kontakt jest potrzebny. Ale kontakt bez ustępstw w sprawach realnych będzie tylko lepiej opakowanym monologiem.

Wołyń, OUN i zboże wracają do stołu

Dla polskiej prawicy sprawa jest prosta: relacje z Ukrainą muszą opierać się na wzajemności. Pamięć o ludobójstwie na Wołyniu, zgoda na ekshumacje, uczciwe traktowanie polskich rolników i kontrola nad tranzytem zboża nie są dodatkiem do wielkiej geopolityki. To jej fundament. Państwo, które lekceważy własną pamięć i własny rynek, samo odbiera sobie powagę.

Pisaliśmy niedawno, iż Zełenski sprowadza Konowalca na Ukrainę, a Polska musi pamiętać o OUN. Tego nie da się przykryć broszurą PR. jeżeli Kijów chce odbudowywać zaufanie w Polsce, musi rozumieć, iż dla polskiego narodu OUN i Wołyń nie są historyczną przeszkodą w komunikacji, ale sprawą elementarnej sprawiedliwości wobec ofiar.

Równie twardy jest temat gospodarczy. DGP wskazuje, iż ambitne plany wizerunkowe mogą napotkać opór rolników z powodu powracającej sprawy tranzytu ukraińskiego zboża przez Polskę. To nie jest kaprys wsi. To obrona rynku, dochodu rodzinnych gospodarstw i bezpieczeństwa żywnościowego. Już wcześniej opisywaliśmy, iż Ukraina szuka drogi dla zboża przez Gdańsk, a rolnicy pamiętają poprzedni kryzys.

Rosyjski wpływ trzeba badać, ale uczciwie

Według WP i DGP elementem planu Kijowa ma być także przyjrzenie się temu, czy Rosja finansuje w Polsce środowiska antyukraińskie. Rosyjskie operacje wpływu są realnym zagrożeniem, zwłaszcza w czasie wojny na Ukrainie. Polska musi je zwalczać bez kompleksów. Służby powinny sprawdzać pieniądze, kanały wpływu i propagandę Kremla.

Ale tu potrzebna jest precyzja. Nie wolno wrzucać do jednego worka rosyjskiej agentury i polskiej krytyki ukraińskich błędów. jeżeli ktoś domaga się ekshumacji na Wołyniu, ochrony polskiego rolnictwa albo uczciwego rozliczenia świadczeń, nie staje się przez to narzędziem Moskwy. Taka etykietka byłaby politycznym nadużyciem i tylko pogłębiłaby nieufność.

Dlatego dobrym punktem odniesienia jest stanowczość polskich władz wobec Kijowa. W tekście o rozmowach prezydenckich przypominaliśmy, iż relacje z Ukrainą muszą opierać się na wzajemności. To nie jest antyukraińskość. To normalna polityka państwa, które ma własny naród, własne granice, własną historię i własny budżet.

Stawka dla Polski

Stawką nie jest to, czy Kijów zatrudni sprawniejszą agencję. Stawką jest to, czy Polska potrafi rozmawiać z sojusznikiem bez rezygnacji z siebie. Ukraina broni się przed Rosją i zasługuje na wsparcie tam, gdzie chodzi o zatrzymanie imperialnej agresji. Polska ma jednak prawo wymagać szacunku dla swoich ofiar, swoich rolników i swoich kosztów.

Jeżeli ukraińska kampania będzie początkiem uczciwej korekty, może pomóc. jeżeli będzie tylko próbą przykrycia realnych sporów ładnym przekazem, skończy się odwrotnie. Polacy nie potrzebują PR-u o przyjaźni. Potrzebują dowodów, iż Kijów traktuje polski interes narodowy poważnie.

Źródło: WP Wiadomości, Onet, Dziennik Gazeta Prawna.

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью