Wołodymyr Zełenski podpisał 22 sierpnia ustawę o Ukraińskim Panteonie Narodowym, przyjętą 1 lipca przez Radę Najwyższą głosami 287 posłów. W kompleksie w Kijowie można będzie honorować m.in. głównych dowódców UPA, co dla Polski oznacza kolejny test pamięci o ofiarach rzezi wołyńskiej i realnej polityki wobec Kijowa.
Podpis pod ustawą i polski problem
Wołodymyr Zełenski podpisał 22 sierpnia ustawę o Ukraińskim Panteonie Narodowym. Karta projektu nr 15360 na stronie Rady Najwyższej wskazuje, iż projekt wniósł prezydent Ukrainy, a status po 22 sierpnia brzmi: ustawa podpisana. To kończy etap politycznego gestu i przenosi sprawę do państwowej praktyki pamięci.
Dla Kijowa ma to być centralne miejsce narodowej chwały. Dla Polski to nie jest temat muzealny. To pytanie, czy państwo ukraińskie będzie budowało swój panteon także na nazwiskach i formacjach, które dla Polaków oznaczają Wołyń, Małopolskę Wschodnią, mordowane rodziny i do dziś niezamknięte groby. Sojusz wobec Rosji nie może wymagać od Polski amputacji pamięci.
Rada Najwyższa głosowała gwałtownie i bez sprzeciwu
Ukraiński parlament przyjął ustawę 1 lipca. Oficjalny wynik głosowania podaje: 287 głosów za, 0 przeciw, 0 wstrzymujących się i 18 niegłosujących. Projekt został wniesiony 28 czerwca, a już trzy dni później uchwalony w całości. Tak szybka ścieżka pokazuje, iż Kijów potraktował sprawę jako element polityki państwowej, nie jako luźną inicjatywę symboliczną.
Według komunikatu Rady Najwyższej Panteon ma powstać w Kijowie jako państwowy kompleks memorialny. Ma służyć pochodówkom, ceremoniałowi, przepohowaniom, kenotafom i oficjalnym wizytom zagranicznych delegacji. Innymi słowy: to ma być miejsce, przy którym Ukraina będzie opowiadała światu, kogo uznaje za najwyższy wzorzec własnej państwowości.
UPA w cieniu państwowej pamięci
Najważniejszy dla Polski punkt dotyczy katalogu osób, które mogą zostać uhonorowane. Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej podał, iż ustawa obejmuje m.in. głównodowodzących ukraińskiej armii z różnych okresów. Ukraińskie media i omówienia projektu wskazywały szerzej, iż w tej grupie mieszczą się także dowódcy formacji takich jak Ukraińska Powstańcza Armia. To właśnie ten fragment rodzi w Polsce najpoważniejsze obawy.
Nie chodzi o prawo Ukrainy do własnej pamięci. Chodzi o granicę, po której przekroczeniu pamięć jednego państwa staje się policzkiem dla ofiar drugiego narodu. o ile w panteonie państwowym znajdą się ludzie związani z OUN-UPA bez prawdy o zbrodniach na Polakach, będzie to nie pojednanie, ale utrwalenie fałszu. Dziennik Narodowy pisał już o tym, iż spór o Panteon pod Kijowem uderza w polską pamięć.
Wołyń nie jest kartą przetargową
Rzeź wołyńska nie może być spychana do przypisu przy okazji kolejnych gestów Kijowa. Polska wspiera Ukrainę przeciw rosyjskiej agresji, bo wymaga tego bezpieczeństwo regionu i interes państwa polskiego. To jednak nie znosi obowiązku twardego stawiania spraw historycznych. Narody poważne umieją odróżnić pomoc wojskową i polityczną od zgody na ranienie własnej pamięci.
Dlatego Warszawa powinna mówić jasno: ekshumacje, godne pochówki, prawda o sprawcach i brak państwowej gloryfikacji osób odpowiedzialnych za mordy na Polakach. Bez tego każde hasło o partnerstwie będzie miało puste miejsce tam, gdzie powinien być fundament. Pamięć ofiar nie jest przeszkodą w relacjach z Ukrainą. Jest warunkiem ich uczciwości.
Kijów wybiera język symboli
Zełenski, podpisując ustawę przed Dniem Niepodległości Ukrainy, nadał jej dodatkowy ciężar polityczny. Ukraiński IPN napisał, iż Panteon będzie ogólnonarodowym miejscem pamięci i uhonorowania osób, które wniosły historycznie znaczący wkład w państwowość, suwerenność, kulturę, naukę, religię czy wojsko. Ten opis brzmi szeroko. Właśnie dlatego decyzje szczegółowe będą tak ważne.
Polska nie może reagować dopiero wtedy, gdy konkretne nazwiska pojawią się na tablicach. W polityce pamięci najpierw ustawia się ramy, potem przychodzi praktyka. Przykład wcześniejszych sporów o nazwy i symbole UPA pokazuje, iż polskie ostrzeżenia były zbyt często traktowane jak niewygodny szum, a nie jak głos państwa, które zapłaciło krwią za doświadczenie ukraińskiego nacjonalizmu.
Sojusz wymaga prawdy
Realizm narodowy nie polega na udawaniu, iż Ukraina nie jest potrzebna w systemie bezpieczeństwa przeciw Rosji. Jest potrzebna. Realizm wymaga jednak także drugiej połowy zdania: Polska nie może kupować bezpieczeństwa za cenę milczenia o Wołyniu. Takie milczenie byłoby słabością, nie dyplomacją.
Kijów ma prawo budować swoje miejsca pamięci. Polska ma obowiązek pilnować, by w imię wojennej solidarności nie rozgrzeszano formacji i ludzi obciążonych zbrodniami na Polakach. Stawką jest coś więcej niż jedna ustawa. Stawką jest to, czy polskie państwo potrafi bronić pamięci swoich obywateli także wtedy, gdy jest to politycznie niewygodne.
Źródło: Bankier.pl, Rada Najwyższa Ukrainy, wyniki głosowania Rady Najwyższej, Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej.
Źródło: Bankier.pl






![Naczelny rabin Izraela twierdzi, iż Palestyńczycy nie są narodem i nie mają żadnych praw [+VIDEO]](https://kresy.pl/wp-content/uploads/2026/01/stanislav-vdovin-jP5tOBJoVjs-unsplash.jpg)






