Wołodymyr Zełenski zapowiedział otwarcie archiwów ukraińskich służb w sprawie Wołynia i zgodę na kolejne ekshumacje polskich ofiar. To postulaty, które Warszawa zgłaszała od lat. Niemiecka prasa nie ma wątpliwości, kto ustąpił: prezydent Ukrainy, jak pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung", próbuje deeskalować spór z Polską.
Archiwa otwarte, zgoda na ekshumacje
Prezydent Ukrainy ogłosił kroki, o które strona polska zabiegała przez wiele lat. Zełenski zapowiedział udostępnienie archiwów ukraińskich służb dotyczących wydarzeń na Wołyniu oraz zgodę na większą liczbę prac ekshumacyjnych. Chodzi o odnalezienie i godne pochowanie Polaków zamordowanych podczas rzezi wołyńskiej.
Dla rodzin ofiar to sprawa, która przez dekady pozostawała otwarta. Zbrodnia z lat 1943–1944, dokonana przez oddziały UPA, pochłonęła około stu tysięcy polskich mieszkańców Wołynia i Galicji Wschodniej. Wielu z nich nigdy nie doczekało się grobu z nazwiskiem.
Niemcy: prezydent Ukrainy deeskaluje spór
Ruch Kijowa szeroko komentują niemieckie media. "Frankfurter Allgemeine Zeitung" napisała wprost, iż prezydent Ukrainy "deeskaluje spór z Polską". Korespondent dziennika Stefan Locke ocenił, iż wobec Warszawy padły zauważalne ustępstwa.
Ta sama gazeta zwróciła uwagę na tło całej sprawy. Odnotowała, iż nastawienie Polaków do Ukraińców w ostatnim czasie się zmieniło, a ukraińscy uchodźcy bywają obiektem zniewag, a niekiedy brutalnych napaści. To sygnał, iż napięcie między obydwoma narodami przestało być wyłącznie sporem historyków.
Dziennik "taz" przywołał analizę historyka Kaia Struvego. Jego zdaniem nad Wisłą Wołyń stał się symbolem narodowego męczeństwa, podczas gdy na Ukrainie UPA kojarzona jest przede wszystkim z oporem wobec Sowietów. Struve podsumował, iż Polska nie powinna sprowadzać historii wyłącznie do 1943 roku, a Ukraina nie może pomijać zbrodni UPA w swojej polityce pamięci.
Gest, który wymaga potwierdzenia
Z polskiej perspektywy liczy się nie deklaracja, ale jej realizacja. Żądanie otwarcia archiwów i wznowienia ekshumacji wracało w rozmowach z Kijowem wielokrotnie, zwykle rozbijając się o kolejne "nie teraz". Tym razem zapowiedź padła z ust samego prezydenta, co podnosi jej wagę.
Pozostaje dystans między słowem a łopatą wbitą w ziemię. Prawda o Wołyniu nie jest przeszkodą w relacjach polsko-ukraińskich. Jest ich warunkiem, bo bez rozliczenia z historią trudno budować sojusz, który ma znaczenie także wobec rosyjskiego zagrożenia. Czy tym razem po zapowiedziach pójdą konkretne prace w terenie?
Źródło: Onet Wiadomości










