Wołodymyr Zełenski poinformował o ekshumacji szczątków Jewhena Konowalca, pierwszego przywódcy OUN. Kijów chce sprowadzić je z Holandii na Ukrainę i pochować z honorami wojskowymi pod Kijowem. Dla Polski to kolejny sygnał, iż polityka historyczna wobec Ukrainy nie może być prowadzona naiwnie.
Ekshumacja w Holandii i plan pochówku pod Kijowem
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiadomił, iż w Holandii ekshumowano szczątki Jewhena Konowalca, pierwszego przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Jak podała Wirtualna Polska, mają one zostać sprowadzone na Ukrainę i pochowane na Narodowym Cmentarzu Wojskowym pod Kijowem.
To nie jest zwykła informacja o przeniesieniu szczątków dawnego działacza politycznego. Kijów buduje własny panteon, a w tym panteonie miejsce znajdują ludzie związani z OUN. Polska, która ma w pamięci Wołyń, Małopolskę Wschodnią i zbrodnie ukraińskiego nacjonalizmu, nie może udawać, iż to sprawa bez znaczenia dla naszych relacji z Ukrainą.
Ukraiński rząd już wcześniej przyjął decyzję w tej sprawie. W rozporządzeniu nr 703-r z 15 lipca 2026 r. Gabinet Ministrów Ukrainy wskazał, iż szczątki Konowalca mają zostać pochowane na Narodowym Wojskowym Cmentarzu Pamięci. Rząd polecił też przygotowanie uroczystości oraz działania dyplomatyczne związane z ekshumacją i transportem szczątków z Niderlandów.
Kim był Jewhen Konowalec
Jewhen Konowalec był pułkownikiem armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, dowódcą Strzelców Siczowych, przywódcą Ukraińskiej Organizacji Wojskowej, a od 1929 r. pierwszym przewodniczącym OUN. Zginął 23 maja 1938 r. w Rotterdamie, zabity przez sowieckiego agenta Pawła Sudopłatowa. Został pochowany na cmentarzu Crooswijk.
Te fakty nie znoszą polskiej pamięci. OUN nie jest dla Polaków neutralnym skrótem z podręcznika. To organizacja, z której nurtów wyrósł późniejszy aparat przemocy wobec ludności polskiej na Kresach. Konowalec nie żył w czasie rzezi wołyńskiej, ale stał u początku formacji politycznej, której radykalizacja doprowadziła do zbrodni i do trwałej rany w relacjach polsko-ukraińskich.
Dlatego polska reakcja nie powinna być histeryczna, ale twarda. Tak samo pisaliśmy przy sprawie obywatelskiego projektu Stop Banderyzmowi, który ma chronić prawdę o zbrodniach OUN-UPA. Państwo polskie ma obowiązek mówić jasno: pomoc wojskowa, bezpieczeństwo regionu i opór wobec Rosji nie oznaczają zgody na relatywizowanie pamięci o polskich ofiarach.
Kijów buduje własny panteon
Sprawa Konowalca nie jest wyjątkiem. W maju 2026 r. na Narodowym Wojskowym Cmentarzu Pamięci pochowano Andrija Melnyka, również związanego z OUN, oraz jego żonę Sofię Fedak-Melnyk. Ukraińska władza konsekwentnie sprowadza szczątki postaci, które przedstawia jako bojowników o niepodległość.
Każde państwo ma prawo do własnej polityki pamięci. Polska ma jednak takie samo prawo do oceny tej polityki przez pryzmat własnej historii. Sojusz przeciw rosyjskiemu imperializmowi wymaga realizmu, a realizm zaczyna się od prawdy. jeżeli Kijów honoruje ludzi związanych z OUN, Warszawa musi przypominać, czym OUN była dla polskich rodzin z Wołynia i Małopolski Wschodniej.
Dziennik Narodowy opisywał już, iż relacje z Ukrainą muszą opierać się na wzajemności. To zdanie pasuje także do polityki historycznej. Polska nie może być państwem, które daje broń, pieniądze i osłonę dyplomatyczną, a w zamian milczy, gdy pamięć o polskich ofiarach schodzi na drugi plan.
Prawda o Wołyniu nie jest dodatkiem
Sejm w 2025 r. ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci o Polakach, ofiarach ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej. Pisaliśmy wtedy o sporze wokół Dnia Pamięci o Ofiarach Ludobójstwa OUN-UPA. Ta pamięć nie jest narzędziem przeciw współczesnym Ukraińcom. Jest zobowiązaniem wobec zamordowanych Polaków.
W tym miejscu trzeba zachować precyzję. Dzisiejsza Ukraina broni się przed Rosją i ma prawo do własnego państwa. To leży także w polskim interesie bezpieczeństwa. Ale polski interes narodowy nie kończy się na dostawach sprzętu i dyplomatycznych deklaracjach. Obejmuje także prawo do ekshumacji ofiar, do prawdy historycznej i do odrzucenia kultu tych nurtów, które były Polsce wrogie.
Jeżeli Warszawa chce prowadzić dojrzałą politykę wschodnią, musi łączyć wsparcie przeciw Moskwie z twardą obroną polskiej pamięci. Bez tej równowagi powstaje relacja wygodna dla cudzych narracji, a nie dla polskiego narodu.
Źródło: Wirtualna Polska, Gabinet Ministrów Ukrainy, Interfax-Ukraina, Kresy.pl
Źródło: WP Wiadomości
Tekst przygotowano z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji. Zasady stosowania AI w redakcji opisujemy na stronie Standardy redakcyjne.














