Zełenski: Niemcy dadzą Ukrainie 600 PAC-2, Francja radary

dzienniknarodowy.pl 2 часы назад
Zdjęcie: Zełenski: Niemcy dadzą Ukrainie 600 PAC-2, Francja radary


Wołodymyr Zełenski 23 sierpnia powiedział, iż uzgodnił z kanclerzem Friedrichem Merzem dostawy 600 pocisków PAC-2 dla Ukrainy w latach 2027-2028. Francja ma jesienią przekazać radary i system SAMP/T. To wzmocnienie Kijowa, ale też sygnał dla Polski: własnej tarczy nie wolno oddawać cudzym decyzjom.

Niemieckie PAC-2 dopiero w latach 2027-2028

Wołodymyr Zełenski 23 sierpnia powiedział, iż uzgodnił z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem dostawy 600 pocisków PAC-2 dla Ukrainy w latach 2027-2028. Jak podała Ukraińska Prawda za Interfax-Ukraina, prezydent Ukrainy mówił o tym podczas rozmowy z dziennikarzami. PAC-2 to pociski używane w systemach Patriot, a Kijów chce ich więcej przed kolejną zimą rosyjskich uderzeń.

Zełenski wskazał, iż Ukraina potrzebuje na zimę 300-360 pocisków do Patriotów, przy globalnej produkcji około 600 sztuk rocznie. To pokazuje skalę problemu. Państwo walczące z rosyjską agresją ma ogromne potrzeby, ale magazyny Zachodu nie są bez dna. Ten fakt powinien być trzeźwiący także w Warszawie, gdzie spór o Patrioty dla Ukrainy i polskie niebo nie może być prowadzony na poziomie haseł.

Francja dokłada radary i SAMP/T

Druga część zapowiedzi dotyczy Francji. Zełenski poinformował, iż po rozmowie z Emmanuelem Macronem Ukraina jesienią spodziewa się nowych radarów dla obrony powietrznej oraz jednego systemu SAMP/T. Według tej samej relacji kolejne urządzenie zależy od produkcji, a Kijów liczy także na licencje dla produkcji trzech typów francuskiej broni na Ukrainie.

Macron dzień wcześniej zapowiedział zwiększenie wsparcia, w tym dostawy pocisków przechwytujących. Euronews cytował jego wpis po rosyjskim ataku na Krzywy Róg, w którym francuski prezydent pisał o konieczności zapewnienia Ukrainie środków do obrony przestrzeni powietrznej. To ważne, bo rosyjska strategia jest prosta: bić w miasta, energetykę i logistykę, a potem sprawdzać, gdzie Zachód pęka pierwszy.

Kijów potrzebuje tarczy, Polska potrzebuje rachunku

Pomoc dla Ukrainy leży w polskim interesie, jeżeli osłabia rosyjską presję i oddala wojnę od naszych granic. Nie ma tu miejsca na rusofilskie złudzenia. Rosja jest agresorem i pozostaje zagrożeniem dla całego regionu. Ale narodowy realizm wymaga drugiej połowy zdania: Polska musi pilnować własnych baterii, własnych zapasów i własnego nieba.

Dlatego niemiecka i francuska zapowiedź ma znaczenie szersze niż sama lista sprzętu. Pokazuje, iż ciężar wsparcia powinien spoczywać na największych państwach NATO, które mają większe budżety, przemysł i polityczny wpływ. Warszawa może wspierać Kijów, ale nie może robić tego kosztem bezbronności Płocka, Warszawy, Rzeszowa czy infrastruktury krytycznej. DN pisał już, iż zima sprawdzi Zachód i ukraińskie zapasy pocisków. Sprawdzi też, czy europejskie deklaracje zamieniają się w realne dostawy.

Produkcja jest równie ważna jak deklaracje

Najważniejsza liczba w tej sprawie to nie tylko 600 PAC-2 z Niemiec, ale także roczna produkcja pocisków. o ile cały świat produkuje ich około 600 rocznie, a Ukraina na jedną zimę potrzebuje do 360, to politycy w Europie nie mogą udawać, iż wystarczy kolejny komunikat po wideokonferencji. Potrzebne są linie produkcyjne, zapasy i zamówienia liczone na lata.

Tu widać słabość europejskiego modelu bezpieczeństwa. Przez lata Zachód wierzył w miękką siłę, zielone transformacje, konferencje i regulacje. Rosja produkowała rakiety. Teraz Europa nadrabia zaległości, ale robi to pod presją wojny. Im wolniej działa przemysł, tym drożej płacą cywile na Ukrainie i tym większa presja spada na państwa frontowe, w tym Polskę.

Bezpieczeństwo nie znosi pustych gestów

Niemieckie PAC-2, francuskie radary i SAMP/T mogą realnie pomóc Kijowowi. To dobra wiadomość, jeżeli skończy się dostawą, a nie tylko nagłówkiem. Dla Polski płynie z niej jednak twarda lekcja. Solidarność z napadniętym sąsiadem musi iść razem z odbudową własnej siły wojskowej, amunicji i obrony powietrznej.

Polacy nie potrzebują polityki opartej na wzruszeniu ramion ani na moralnym szantażu. Potrzebują państwa, które umie pomagać rozsądnie, liczyć własne zapasy i wymagać od bogatszych sojuszników realnej odpowiedzialności. Na Ukrainie waży się bezpieczeństwo regionu. Nad Wisłą waży się pytanie, czy z tej wojny wyciągniemy wnioski szybciej niż nasi przeciwnicy.

Źródło: Kresy.pl, Ukraińska Prawda, Euronews.

Źródło: Kresy.pl

Читать всю статью