Zaskakująca zmiana podejścia Trumpa do hasła „Ameryka na pierwszym miejscu”

manager24.pl 1 день назад

Krytycy odsunięcia od władzy prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro przez Stany Zjednoczone w ten weekend regularnie powoływali się na komentarze prezydenta Donalda Trumpa z kampanii wyborczej w 2016 r. Wówczas Trump otwarcie potępił „zmianę reżimu”, kreując się na kandydata, który nie będzie interweniował w wyścigu. „ Donald gołąb, Hillary jastrząb ” – głosił nagłówek artykułu Maureen Dowd z „The New York Times”.

Niektórzy sugerują, iż ta misja nie do końca wpisuje się w retorykę Trumpa „Ameryka na pierwszym miejscu”. Do takich osób należy kilku Republikanów, m.in. kongresmen Thomas Massie z Kentucky i ustępująca kongresmenka Marjorie Taylor Greene z Georgii. Ale żeby lepiej zrozumieć, co Trump rozkazał Wenezueli, trzeba wrócić do 1999 roku, kiedy po raz pierwszy (krótko) ubiegał się o urząd prezydenta.

Podczas występu Trumpa w programie „Hardball” w MSNBC, Chris Matthews zasypywał nowego kandydata niezależnego pytaniami o ostatnie przygody w polityce zagranicznej USA. Niektóre z jego odpowiedzi brzmiały jak z kampanii z 2016 roku. Wietnam był „katastrofą”. A co z pomysłem przymusowej wymiany przywódców, których nie lubimy, jak w Grenadzie? „Nie podoba mi się to”. Ale było kilka godnych uwagi wyjątków.

Jednym z nich była Kuba, gdzie Trump oświadczył, iż popiera inwazję w Zatoce Świń, ale w rzeczywistości chce pójść dalej – z bombardowaniami. („Myślę, iż nie mielibyśmy Fidela Castro, gdyby bombardowanie przeprowadził Kennedy” – powiedział Trump w wywiadzie z 1999 roku). Drugim wydarzeniem było odsunięcie od władzy silnego przywódcy Panamy, Manuela Noriegi – co wielu porównuje do odsunięcia Maduro przez Trumpa.

„Zazwyczaj mi się to podoba” – powiedział Trump. „To, co zrobił z Panamą, było okropne. To znaczy, ogólnie rzecz biorąc, wolę trzymać się od tego z daleka. Ale Panama bardzo się do nas zbliża. Zły facet. Handel narkotykami wszędzie, zabijanie ludzi na całym świecie”. To bardzo przypomina argumenty Trumpa za odsunięciem Maduro od władzy.

Rzeczywiście, krytyka Trumpa dotycząca „zmiany reżimu” zawsze miała swoje zastrzeżenia i luki w jego antywojennym wizerunku, szczególnie na półkuli zachodniej. Nie rozwodził się jednak nad nimi, ponieważ Stany Zjednoczone były krajem bardzo wyczerpanym wojną po ponad dekadzie w Iraku i Afganistanie, a politycznie korzystniejsze było upodobnienie się do kandydata „gołębia”. Nie ma jednak wątpliwości, iż druga kadencja Trumpa charakteryzowała się dość wyraźną zmianą w sposobie definiowania i realizacji polityki zagranicznej „Ameryka na pierwszym miejscu”.

Podczas gdy wcześniej miało to wyraźnie izolacjonistyczne nastawienie, dziś hasło Trumpa „Ameryka na pierwszym miejscu” opiera się głównie na tym, iż Ameryka robi i bierze to, co uważa za leżące w jej interesie . Przecież to nie tylko Wenezuela.

W ostatnich dniach Trump groził również innym państwom, w tym wspomnianej już Kubie, a także Kolumbii, Grenlandii, Meksykowi i Iranowi. Wcześniej mówił o przejęciu Kanału Panamskiego, a także o uczynieniu Kanady 51. stanem.

W tym roku przeprowadził ponad pół tuzina głośnych zamachów bombowych na domniemane statki przemytnicze narkotyków na Karaibach i Oceanie Spokojnym, a także w Iranie, Iraku, Nigerii, Somalii, Syrii i Jemenie.

W ciągu zaledwie roku Trump zaatakował lub groził mniej więcej 1 na 15 państw na świecie. To zdecydowanie nie jest tak, jak reklamowano.

W ciągu ostatniej dekady Trump powiedział wszystkie poniższe rzeczy:

  • „Musimy porzucić nieudaną politykę budowania narodu i zmiany reżimu, którą Hillary Clinton forsowała w Iraku, Libii, Egipcie i Syrii”. (Konwencja Narodowa Partii Republikańskiej z 2016 r.)
  • „Obecna strategia obalania reżimów bez planu na to, co robić następnego dnia, prowadzi jedynie do powstawania próżni władzy, którą po prostu wypełniają terroryści”. (wrzesień 2016)
  • „Hillary Clinton jest impulsywna. Śpieszy się, by inwazji, interwencji i obalania reżimów. Wierzy w globalizm, a nie w amerykanizm”. (wrzesień 2016)
  • „Przerwiemy trwający od tylu lat cykl zmian reżimu i kryzysu uchodźczego”. (wrzesień 2016)
  • „Porzucimy politykę lekkomyślnej zmiany reżimu, którą preferuje mój przeciwnik”. (wrzesień 2016)
  • „Przestaniemy ścigać się z obalaniem… obcych reżimów, o których nic nie wiemy i z którymi nie powinniśmy mieć nic wspólnego”. (grudzień 2016)
  • „Nasza polityka niekończącej się wojny, zmiany reżimu i budowania narodu zostaje zastąpiona przez trzeźwą realizację amerykańskich interesów. Zadaniem naszego wojska jest ochrona naszego bezpieczeństwa, a nie bycie policjantem świata”. (2019)

Jak widać, komentarze te nie wykluczały zmiany reżimu, kropka, ale raczej przedstawiały wersje Clinton i innych jako chaotyczne i kontrproduktywne. Trump generalnie skupiał się na sprzeciwianiu się zmianie reżimu i budowaniu państwa na Bliskim Wschodzie .

Dziś Trump przedstawia inną argumentację, bardziej zbliżoną do tej, którą wygłosił w 1999 roku. Miejsca takie jak Wenezuela są bliżej domu, a zatem budzą większe obawy Stanów Zjednoczonych. Dlatego trzymanie ich w ryzach i kontrolowanie ich to najwyraźniej „Ameryka przede wszystkim”.

To właśnie w zasadzie powiedział Trump w ostatnich dniach, gdy kwestionowano go w tej kwestii.

Zapytany w sobotę, w jaki sposób inwazja na Wenezuelę wpisuje się w hasło „Ameryka przede wszystkim”, Trump odpowiedział podobnie, jak odpowiedział Matthewsowi.

„Myślę, iż to dlatego, iż chcemy otaczać się dobrymi sąsiadami” – powiedział Trump. „Chcemy otaczać się stabilizacją. Chcemy otaczać się energią”.

Przyciśnięty w niedzielę w sprawie swoich wcześniejszych komentarzy sprzeciwiających się „zmianie reżimu”, Trump odpowiedział: „To nie jest kraj po drugiej stronie świata. To nie jest kraj, w którym musimy podróżować samolotem 24 godziny na dobę. To Wenezuela. To jest w naszym regionie”.

Prezydent dodał, iż zakup wenezuelskiej ropy spowoduje spadek cen, a to jest „dobre dla naszego kraju”.

To z pewnością jakaś wersja „America First”. Tyle iż nie jest to ta sama wersja, którą promował, gdy po raz pierwszy kandydował na prezydenta – ani choćby w swojej ostatniej kampanii.

Ale nie minęło dużo czasu od kampanii z 2024 r., zanim Trump zaczął mówić o zdobyciu Kanady i Grenlandii , a następnie o „ przeznaczeniu objawionym ”. Zaczęło się to niedługo po jego zwycięstwie.

Obecnie jego polityczne konto w mediach społecznościowych przedstawia go jako władcę całej Ameryki Północnej i Południowej , podczas gdy konto Departamentu Stanu ogłasza, iż ​​półkula zachodnia jest „ NASZĄ półkulą”.

Wygląda na to, iż to wersja Trumpa, która zawsze istniała, ale którą on po prostu przez jakiś czas tłumił, bo nie była politycznie wykonalna. A teraz wszyscy ludzie, którzy wskoczyli na jego pokład, bo uważali go za „gołębia”, muszą zmierzyć się z nową rzeczywistością – z tym, iż Trump może okazać się najbardziej ekspansjonistycznym prezydentem Ameryki od wielu dekad.

Читать всю статью