Zamach na berlińskiej paradzie. Włoska prawica zarzuca lewicy przemilczanie islamskiego tła

dzienniknarodowy.pl 1 час назад
Zdjęcie: Zamach na berlińskiej paradzie. Włoska prawica zarzuca lewicy przemilczanie islamskiego tła


W sobotni wieczór 25 lipca podczas berlińskiej parady równości Christopher Street Day 21-letni napastnik wjechał wynajętym samochodem dostawczym w tłum, a potem rzucił się na ludzi z maczetą. Zginęła jedna osoba: 65-letnia Polka z Warszawy, która przyjechała na wydarzenie z córką. Kilka dni później atak stał się we Włoszech osią sporu: czy europejska lewica potrafi nazwać islamistyczny terror po imieniu?

Zamach w berlińskim Tiergarten

W sobotę 25 lipca, około godziny 22, w berlińskim parku Tiergarten trwały obchody Christopher Street Day, największej w Niemczech parady równości, która ściągnęła setki tysięcy ludzi. Wtedy 21-letni napastnik wjechał wynajętym samochodem dostawczym w tłum, a następnie wyskoczył z pojazdu i zaatakował ludzi maczetą. Zginęła jedna osoba, a według berlińskich służb rannych zostało 29 uczestników, część z nich początkowo w stanie ciężkim.

Śmiertelną ofiarą okazała się 65-letnia Polka z Warszawy. Do Berlina przyjechała z córką, by wspólnie wziąć udział w wydarzeniu. Córka przeżyła. Dla bliskich kobiety, którzy wybrali się do niemieckiej stolicy, by świętować, sobotni wieczór zamienił się w rodzinną tragedię.

Znany służbom, wypuszczony na wolność

Napastnika zidentyfikowano jako 21-letniego Abdula Ballouta, urodzonego w Berlinie w rodzinie libańskiego pochodzenia i posiadającego niemieckie obywatelstwo. Niemieccy śledczy wiążą go ze środowiskiem islamistów: rok wcześniej miał próbować dołączyć do tzw. Państwa Islamskiego podczas pobytu w Libanie, a w internecie udostępniał propagandę tej organizacji.

Nie był to jednak człowiek nieznany państwu. W maju 2026 roku sąd skazał go za przygotowywanie poważnego, godzącego w bezpieczeństwo państwa aktu przemocy, ale kara została zawieszona, a mężczyzna wyszedł na wolność na kilka tygodni przed atakiem. Prokuratura odwoływała się od tego wyroku. Po całodobowej obławie Ballout został zastrzelony przez policję w dzielnicy Spandau, gdy funkcjonariusze próbowali go zatrzymać.

Niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt nazwał zdarzenie „islamistycznym zamachem terrorystycznym”, a federalna prokuratura prowadzi sprawę jako akt terroru o podłożu islamistycznym. Kanclerz Friedrich Merz mówił o „ataku na nasze społeczeństwo”.

Włoski spór o jedno słowo

Kilka dni później berliński zamach stał się we Włoszech osią ostrego sporu politycznego. Alessandro Corbetta, szef klubu Ligi w radzie regionu Lombardia, uderzył w lewicę za sposób, w jaki opisała atak. Zarzucił Ilarii Salis, europosłance Sojuszu Zielonych i Lewicy, oraz mediolańskiej Partii Demokratycznej, iż wobec zamachu o podłożu islamistycznym „udało się nigdy nie wypowiedzieć słowa »islam«”. Jego zdaniem mediolańska PD w oświadczeniu potępiającym atak mówiła ogólnikowo o „fundamentalizmie”, nie nazywając go islamskim.

Sama Salis rzeczywiście podeszła do sprawy ostrożnie. Napisała, iż okoliczności ataku i odpowiedzialność są jeszcze do ustalenia, a zarazem postawiła znak równości między dwoma zagrożeniami, twierdząc, iż „fanatyzm religijny i skrajna prawica dzielą tę samą nienawiść i tę samą nietolerancję” wobec osób LGBTQI+. To właśnie zrównanie islamistycznego terroru ze skrajną prawicą wywołało falę krytyki ze strony włoskiej prawicy.

Nie cała lewica milczała

Obraz nie jest jednak tak jednoznaczny, jak przedstawia go prawica. Sekretarz ugrupowania +Europa Riccardo Magi, polityk z tej samej, szeroko rozumianej opozycji, wprost wskazał źródło zagrożenia. Jak oświadczył, „w Europie nie może być miejsca dla islamskiego fanatyzmu”. Dodał, iż na naszym kontynencie prawo państwowe stoi ponad prawem religijnym i iż nie ma zgody na wrogość wobec osób homoseksualnych, niezależnie od jej pochodzenia.

Spór okazał się więc nie tyle prostym podziałem na prawicę i lewicę, ile pytaniem o odwagę nazywania rzeczy po imieniu. Część lewicy wolała mówić o „fanatyzmie” bez przymiotnika, inni politycy tej samej strony nie mieli oporów, by wskazać islamistyczne podłoże ataku.

Stawka większa niż spór o słowa

Za polityczną wymianą ciosów kryje się problem dotyczący całej Europy, a przez śmierć warszawianki także Polski. Zamachu dokonał człowiek wcześniej skazany za przygotowywanie aktu przemocy godzącego w bezpieczeństwo państwa, którego mimo to wypuszczono na wolność. Pytanie, dlaczego chodził wolny, jest co najmniej równie ważne jak spór o to, którego słowa użyć w oficjalnym oświadczeniu.

Berlińska tragedia pokazuje, iż w wielu europejskich stolicach debata o islamistycznym terrorze wciąż grzęźnie w ostrożności językowej, podczas gdy zagrożenie pozostaje realne. Gdy giną ludzie, a wśród nich obywatele Polski, unikanie precyzyjnych słów przestaje być kwestią stylu, a staje się kwestią bezpieczeństwa.

Źródło: liberoquotidiano

Читать всю статью