Marek Budzisz ze Strategy&Future ostrzega, iż Kijów przygotowuje się do wieloletniej wojny, podczas gdy zachodnie zasoby uzbrojenia się kurczą. Dla Polski to sygnał alarmowy: bez własnej produkcji amunicji i silnej obrony powietrznej europejskie deklaracje solidarności mogą okazać się za słabe wobec rosyjskiej presji.
Wojna, której końca nie widać
Analityk Strategy&Future Marek Budzisz w podcaście Wirtualnej Polski „Bez Doktryny” przedstawił ponury obraz dalszego przebiegu wojny na Ukrainie. W rozmowie ze Zbigniewem Parafianowiczem i Markiem Magierowskim wskazał, iż Kijów przygotowuje się do konfliktu rozciągniętego na lata. Jednocześnie zapasy broni na Zachodzie maleją. Ten splot okoliczności bezpośrednio dotyczy Polski, bo nasz kraj leży na wschodniej flance NATO i sam potrzebuje skutecznej osłony nieba.
Nie wolno mylić politycznych deklaracji z realną zdolnością bojową. Rakieta przechwytująca, pocisk artyleryjski czy sprawny zestaw obrony przeciwlotniczej mają znaczenie dopiero wtedy, gdy są dostępne w odpowiedniej liczbie. jeżeli wojna trwa dłużej, niż zakładali planiści, choćby najnowocześniejszy sprzęt nie rozwiązuje problemu zużycia zapasów.
Amerykańska pomoc ma swoje granice
Europa przez dziesięciolecia korzystała z amerykańskiego parasola bezpieczeństwa, ograniczając część własnych zdolności przemysłowych. W okresie pokoju taki model wydawał się wygodny. Wojna na Ukrainie odsłoniła jego zasadniczą słabość: Stany Zjednoczone mają własne zobowiązania, własne priorytety i ograniczone magazyny. Nie są niewyczerpanym składem uzbrojenia dla całego wolnego świata.
Dla Warszawy płynie z tego prosty wniosek. Sojusz ze Stanami Zjednoczonymi pozostaje filarem polskiego bezpieczeństwa, ale odpowiedzialne państwo nie buduje obrony na założeniu, iż partner zawsze uzupełni każdy brak. Polska musi umieć walczyć własnymi zasobami od pierwszego dnia kryzysu i zachować zdolność działania także wtedy, gdy dostawy z zagranicy będą opóźnione.
Polska obrona powietrzna pod presją
Źródłowa relacja zwraca uwagę na trudne położenie polskiego systemu obrony powietrznej. To obszar, w którym nie wystarczą efektowne zakupy. Potrzebne są zapasy efektorów, wyszkolone załogi, rozpoznanie, logistyka i krajowe zdolności serwisowe. Każde ogniwo musi działać.
Szczególnie groźna jest pokusa, by bieżące potrzeby przedstawiać jako wybór między pomocą Ukrainie a bezpieczeństwem Polski. Rosyjska agresja na Ukrainie jest zagrożeniem także dla nas, ale polskie władze odpowiadają najpierw za obronę własnego terytorium i obywateli. Pomoc musi więc iść razem z szybkim odtwarzaniem przekazanego sprzętu oraz powiększaniem krajowych zapasów. Inaczej dobra intencja zamienia się w strategiczną lukę.
Europejski przemysł zamiast kolejnych obietnic
Państwa europejskie potrzebują wieloletnich zamówień, które pozwolą producentom rozbudować linie wytwórcze. Potrzebują też wspólnych standardów tam, gdzie ma to sens operacyjny. Nie może to jednak oznaczać podporządkowania polskich zakupów interesom największych stolic Unii Europejskiej. kooperacja jest użyteczna, jeżeli wzmacnia zdolność Polski do obrony, a nie sprowadza nas do roli klienta zachodnich koncernów.
Polski przemysł zbrojeniowy powinien otrzymać stabilne zamówienia, dostęp do technologii i warunki do zwiększania produkcji. Pieniądze wydawane na bezpieczeństwo mają pracować także dla krajowych zakładów, kompetencji inżynierskich i miejsc pracy. Uzależnienie od jednego dostawcy, choćby sojuszniczego, zawsze tworzy ryzyko polityczne i logistyczne.
Koniec strategicznej beztroski
Ostrzeżenie o wyczerpujących się arsenałach nie jest argumentem za ustępstwami wobec Rosji. Przeciwnie. Pokazuje cenę wieloletnich zaniedbań i konieczność odbudowy realnej siły. Moskwa sprawdza odporność Zachodu, licząc na zmęczenie społeczeństw, spory polityczne i niedobory uzbrojenia.
Stawką dla Polaków są bezpieczeństwo miast, ciągłość gospodarki i swoboda podejmowania własnych decyzji. Europa, która nie potrafi produkować środków własnej obrony, pozostaje zależna od cudzej woli. Polska nie może czekać, aż kolejny kryzys pokaże pustkę w magazynach. Odbudowa zapasów i przemysłu obronnego musi stać się trwałą polityką państwa, odporną na zmianę rządów i kalendarz wyborczy.
Źródło: WP Wiadomości












