Zacharowa grozi Polsce po słowach Tuska. Nord Stream znów boli Moskwę

dzienniknarodowy.pl 6 часы назад
Zdjęcie: Zacharowa grozi Polsce po słowach Tuska. Nord Stream znów boli Moskwę


Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ, ostrzegła 22 sierpnia, iż stanowisko Warszawy w sprawie Nord Stream może uderzyć w bezpieczeństwo Polski. To reakcja na słowa Donalda Tuska o gazociągu i osobach podejrzewanych o jego wysadzenie. Stawka jest jasna: Moskwa broni energetycznego układu, który Polska zwalczała od początku.

Rosyjskie MSZ straszy Warszawę

Maria Zacharowa odniosła się do wypowiedzi Donalda Tuska o Nord Stream i nazwała stanowisko Polski demonstracyjnym. Jak podał serwis Do Rzeczy, rzeczniczka rosyjskiego MSZ stwierdziła, iż taka postawa może w przyszłości negatywnie odbić się na żywotnych interesach i bezpieczeństwie Polski. To klasyczny język Kremla: groźba ubrana w dyplomatyczny komunikat.

Sprawa dotyczy Wołodymyra Żurawlowa, obywatela Ukrainy podejrzewanego przez niemieckie organy o udział w wysadzeniu gazociągu Nord Stream. Wcześniej pisaliśmy, iż Żurawlow został zatrzymany w Chorwacji, po tym jak polski sąd odmówił przekazania go Niemcom. Trzeba mówić precyzyjnie: to osoba podejrzewana, nie skazana.

Moskwa wykorzystuje ten wątek do odwrócenia ról. Rosja przez lata budowała z Niemcami gazową magistralę omijającą Polskę i Ukrainę, a dziś próbuje pouczać Warszawę o prawie, bezpieczeństwie i stabilności. Dla polskiego czytelnika nie ma tu wielkiej zagadki. Nord Stream był projektem politycznym, który wzmacniał rosyjską dźwignię nacisku na Europę Środkową.

Tusk przypomniał starą prawdę o Nord Stream

Donald Tusk mówił, iż problemem Europy nie było wysadzenie Nord Stream 2, ale to, iż ten gazociąg w ogóle zbudowano. Premier podkreślał także, iż Polska od początku sprzeciwiała się tej inwestycji, bo była wymierzona w żywotne interesy Europy i państw regionu. W tym punkcie trudno uciec od faktów: Warszawa ostrzegała przed niemiecko-rosyjską rurą, gdy wiele zachodnich elit wolało liczyć zyski i udawać, iż gaz nie ma polityki.

Wypowiedź Tuska jest dla Kremla niewygodna, bo przypomina rzecz podstawową. Nord Stream nie był zwykłym projektem biznesowym. Był obejściem państw Europy Środkowej, ciosem w bezpieczeństwo energetyczne regionu i narzędziem uzależnienia Zachodu od rosyjskiego gazu. Polska racja stanu była tu przez lata znacznie trzeźwiejsza niż niemieckie kalkulacje.

W rosyjskiej reakcji pojawia się też wątek rzekomych polsko-niemieckich napięć. Moskwa chętnie podbija każdy spór między Warszawą a Berlinem, bo to pasuje do jej interesu. Nie zmienia to jednak sedna. Polska ma pełne prawo mówić, iż budowa Nord Stream była błędem strategicznym, za który Europa zapłaciła utratą odporności energetycznej.

Kreml broni gazowej osi z Berlinem

Rosyjska dyplomacja próbuje dziś ustawić Polskę w roli państwa nieodpowiedzialnego. To propaganda. Odpowiedzialne było ostrzeganie przed Nord Stream, gdy inni na Zachodzie zamykali oczy na rosyjski imperializm. Odpowiedzialne było budowanie alternatywnych kierunków dostaw. Odpowiedzialne jest także pilnowanie, aby niemieckie interesy śledcze nie przesłoniły polskiego bezpieczeństwa.

DN opisywał już, iż Kreml gra niemiecką kartą w sporze o Nord Stream. To ważne, bo Moskwa nie działa w próżni. Każda rosyjska wypowiedź w tej sprawie ma swój cel: skłócić sojuszników, zastraszyć Polskę i przykryć fakt, iż to Rosja przez lata używała energii jak narzędzia nacisku politycznego.

Zacharowa mówi o bezpieczeństwie Polski tak, jakby Kreml miał moralne prawo udzielać nam lekcji. Nie ma. Państwo, które prowadzi wojnę przeciw Ukrainie, grozi sąsiadom i budowało system szantażu gazowego, nie jest arbitrem europejskiego porządku. Jest źródłem zagrożenia. Tak trzeba to nazywać.

Polska stawka: suwerenność i odporność

Dla Polski sprawa Nord Stream nigdy nie była abstrakcyjnym sporem o rurę na dnie Bałtyku. Chodziło o to, czy Niemcy i Rosja mogą ponad głowami państw regionu budować układ, który zwiększa zależność energetyczną Europy i osłabia bezpieczeństwo Ukrainy. Chodziło też o elementarny szacunek dla interesu narodowego państw położonych między Berlinem a Moskwą.

Właśnie dlatego rosyjskie groźby należy odczytać bez naiwności. Nie jako incydent medialny, ale jako część stałej presji. Moskwa chciałaby, aby Polska milczała, gdy w grę wchodzą niemiecko-rosyjskie interesy. Polska nie może milczeć. Suwerenność nie polega na tym, iż wielcy sąsiedzi mówią nam, kiedy mamy przestać zadawać niewygodne pytania.

Puenta jest prosta. jeżeli rosyjskie MSZ tak nerwowo reaguje na przypomnienie prawdy o Nord Stream, to znaczy, iż ta prawda przez cały czas ma polityczną siłę. Polska powinna trzymać się twardego realizmu: żadnych złudzeń wobec Kremla, żadnego sentymentu do gazowej osi Berlin-Moskwa i żadnej zgody na straszenie naszego państwa.

Źródło: Do Rzeczy, Interia, Rzeczpospolita.

Źródło: Do Rzeczy

Читать всю статью