Po dniach zawrotnych wahań na rynkach energii, cena ropy naftowej na chwilę odetchnęła. Wypowiedzi premiera Izraela Beniamina Netanjahu (76) przyczyniły się do złagodzenia napięć, budząc nadzieję na szybsze niż się obawiano zakończenie wojny.
Według „Times of Israel” Netanjahu stwierdził, iż Iran jest słabszy niż kiedykolwiek. Kraj nie jest już w stanie wzbogacać uranu ani produkować pocisków balistycznych. Ataki na Republikę Islamską będą jednak kontynuowane „tak długo, jak będzie to konieczne”.
Dalszą ulgę przyniosły sygnały wsparcia politycznego: wiodące kraje europejskie i Japonia zadeklarowały współpracę w celu zapewnienia bezpiecznego przepływu statków przez Cieśninę Ormuz, a USA zasugerowały, iż sankcje na irańską ropę przechowywaną na tankowcach zostaną niedługo zniesione.
Ropa Brent z Morza Północnego i amerykańska ropa West Texas Intermediate (WTI) spadły w piątek o nieco ponad 2 procent do odpowiednio 106,57 i 94,06 dolara za baryłkę, po tym jak obawy przed przedłużającymi się niedoborami podaży doprowadziły w czwartek do wzrostu cen ropy Brent do 119 dolarów za baryłkę. Ceny ropy wzrosły do najwyższego poziomu od prawie dwóch lat od wybuchu wojny pod koniec lutego.
20 procent światowych dostaw ropy naftowej i gazu
Ceny ropy naftowej prawdopodobnie na razie utrzymają się na wysokim poziomie. „Szkody zostały wyrządzone i choćby jeżeli uda się jakoś wynegocjować bezpieczną przeprawę tankowców przez cieśninę Ormuz, pełne przywrócenie logistyki może zająć bardzo dużo czasu” – powiedziała Priyanka Sachdeva , starsza analityczka rynkowa w Phillip Nova.
Wojna prowadzona przez USA i Izrael przeciwko Iranowi oraz jego ataki na sąsiednie państwa w Zatoce Perskiej doprowadziły do niemal całkowitego wstrzymania żeglugi przez strategicznie istotną cieśninę, przez którą zwykle przepływa około 20 procent światowych dostaw ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego.
Eksport ropy naftowej z regionu spadł o co najmniej 60 procent, a wzajemne ataki na instalacje energetyczne w Zatoce Perskiej dodatkowo zaostrzyły sytuację w czwartek. Od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie cena ropy Brent wzrosła o ponad 50 procent.
Misje UE mają zostać rozszerzone
W tym kontekście decydenci polityczni starają się przynajmniej ograniczyć zagrożenia dla dostaw. UE zadeklarowała gotowość do zaangażowania się w zapewnienie bezpieczeństwa żeglugi w Cieśninie Ormuz, ale postawiła bliżej nieokreślone warunki. Deklaracja ze szczytu przyjęta w Brukseli w czwartek wieczorem stwierdza, iż Rada Europejska z zadowoleniem przyjmuje wzmożone wysiłki zapowiedziane przez państwa członkowskie. Działania te obejmują ściślejszą koordynację z partnerami w regionie w celu zagwarantowania wolności żeglugi „jak tylko zostaną spełnione niezbędne warunki”. Misje UE „Aspides” i „Atalanta” mają zostać odpowiednio rozszerzone.
UE realizuje zatem wspólną deklarację Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Holandii i Japonii, które również zobowiązały się do udzielenia pomocy, nie odnosząc się jednak konkretnie do prośby prezydenta USA Donalda Trumpa o pomoc w wojnie z Iranem. Kanclerz Friedrich Merz (70) wykluczył rozmieszczenie niemieckich sił zbrojnych tak długo, jak długo trwa wojna między USA, Izraelem i Iranem. Oświadczenie państw uprzemysłowionych stwierdza zatem jedynie, iż popierają one planowanie przygotowawcze niektórych państw. Każde państwo powinno zbadać, które środki są „odpowiednie”.
Iran powinien porzucić swój program nuklearny
Tymczasem Iran stoi w obliczu rosnącej presji, by przyczynić się do zakończenia konfliktu poprzez porzucenie kontrowersyjnych programów nuklearnych i rakietowych. Co więcej, Europa musi również przygotować się na potencjalne konsekwencje dla bezpieczeństwa wewnętrznego.
Ataki na najważniejsze obiekty energetyczne w Zatoce Perskiej oznaczały nową eskalację konfliktu. Po izraelskim ataku na irańskie złoże gazu Południowy Pars, Iran częściowo sparaliżował węzeł LNG Ras Laffan w Katarze, gdzie przetwarzana jest jedna piąta światowego skroplonego gazu ziemnego. Iran zagroził następnie „całkowicie destrukcyjnym” rozszerzeniem wojny na infrastrukturę państw sojuszniczych USA.
Arabia Saudyjska również padła ofiarą ataków na port Janbu i rafinerię Samref, natomiast prezydent USA Trump groził Iranowi zniszczeniem Południowego Parsu i wysłaniem tysięcy dodatkowych żołnierzy.
















