Wygaszanie Państwa i Narodu

niepoprawni.pl 2 дни назад

Do niedawna jeszcze Tusk i wspomagająca go sitwa, którą trudno jest nazwać rządem w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, sprawiali wrażenie grupy przestępczej biorącej odwet za 8 lat oczekiwań na skok, mający wydać na ich pastwę zasobny i dobrze rządzony kraj. Chcieli wziąć pomstę za odsunięcie ich od tłustych żłobów i zarazem wypełnić zobowiązania wobec Brukseli i Berlina, których wysiłki zmierzające do zwasalizowania Polski trafiały na opór ludzi myślących kategoriami państwa i narodu. Po 13 grudnia 2023 r., kiedy życzeniu von der Leyen, by Tusk znowu został premierem, co stało się zadość dzięki sprzedajności i zatracie jakiejkolwiek myśli państwowej PSL, goniącej wyłącznie za tłustymi stołkami w klice Tuska i karmieniem się na synekurach samorządowych, rozpoczął się proces demontażu Polski suwerennej i wiernej swej tradycji i tożsamości. W wygaszaniu tych wartości bierze udział 1/3 Polaków, czyli więcej niż wtedy w końcu XVIII wielu, kiedy Polskę grzebała pewna ilość przekupnej i samolubnej magnaterii i część szlachty, ciemnej, ogłupionej epoką saską i małpowaniem obcych „wartości”, francuszczyzną i odchodzeniem od rodzimej kultury do wzorców podsuwanych zręcznie przez ambasadorów mocarstw ościennych i ich faktorów.

Tak, jak wtedy, dziś narzucany przez władze i środowiska unijne pęd ku „europejskości” staje się zarazem drogą odwrotu od tego, co wypracowały pokolenia. Gdyby proces ten był pozostawiony woli narodu, byłoby pół biedy, ale on przebija się pod presją nacisku coraz bardziej bezwzględnego, wspomaganego szantażem UE „ogłodzenia” Polski. Mimo stałego blokowania funduszy nam należnych i dywersyjnej działalności opozycji złożonej z PO-PSL-Polska 2050 i lewicy rząd lat 2015-2023 potrafił Polskę stabilizować gospodarczo i politycznie. Polska zaczęła coś znaczyć w świecie, ale właśnie to zadecydowało, iż wszelkimi sposobami wspomaganymi ze wschodu i z zachodu postanowiono przywrócić władzę swoim jurgieltnikom, co nie udałoby się, gdyby PSL nie dołączyła do Targowicy. Dobre rządy w Polsce unicestwiono, tak, jak kiedyś Konstytucję 3 Maja. Na ostateczny rozbiór Polski i likwidację jej państwowości trzeba było wtedy czekać Jeszcze 20 lat. Pytanie jak długo to dziś potrwa?

Z chwilą, kiedy od polowy 2022 r. pod kierunkiem Guy Verhofstadta, zaciekłego wroga Polski, działa zespół pracujący nad raportem PE na temat zmiany Traktatów, mającym uruchomić, zgodnie z art. 48 Traktatu o Unii Europejskiej, ewentualną reformę Traktatu Lizbońskiego, władze Unii Europejskiej przekraczają granice swych kompetencji w dziedzinach takich jak prawo rodzinne oraz polityka socjalna, imigracyjna czy zdrowotna, a ostatnio także obronna. Praworządnością w UE jest tylko to, co ona czyni, nie oglądając się na żadne prawo. W krajach członkowskich rządy prawa nie istnieją. Mglisty koncept armii europejskiej, najprawdopodobniej pod dowództwem niemiecko-francuskim, pozbawiający Polskę własnych sił zbrojnych, nie wróży nic dobrego w obecnej sytuacji, kiedy uaktywnił się imperializm rosyjski. W dodatku projekty federalizacyjne sprzyjają tylko najbogatszym członkom UE, prowadząc do rosnących dysproporcji w poziomie rozwoju poszczególnych krajów

Wizja takiej Unii Europejskiej winna odstraszyć wszystkie kraje członkowskie, świadome tego, iż tracą one swą państwowość, rezygnują ze swej tożsamości, a narody tych państw muszą w obliczu polityki migracyjnej UE przyjąć perspektywę stania się rodzajem melting pot-u. Jedna z definicji tego brzmi: a place where many different people and ideas exist together, often mixing and producing something new. (Miejsce, gdzie różne narody i idee współistniejąc, często mieszają się i tworzą coś nowego). A gdzie tu miejsce na Naród? Czym on jest? Wspólnotą (zbiorowością) zbudowaną w procesie historycznym na bazie wspólnego języka, obyczajów, kultury, terytorium oraz wspólnej gospodarki. Otóż dla Narodu o takim znaczeniu nie ma miejsca tam, gdzie na równych z nim prawach istnieją przybysze, z bagażem wartości własnej kultury i własnego narodu. Obecna polityka migracyjna UE mająca zaradzić obłąkańczej idei herzlich willkommen Niemiec i spuściźnie kolonializmu, która na Polsce nie ciąży, gdyż nigdy nie miała kolonii, niszczy Naród taki, jaki się przez Tysiąclecie ukształtował. Polityka UE daje także zielone światło dla dzieciobójstwa, LGBT, niszczących rodzinę małżeństw homoseksualnych, oddawaniu im dzieci narażonych na wypaczenia, związkom partnerskim traktowanym na równi z rodziną. jeżeli do tego dodamy rozchwianie systemu wychowawczo– dydaktycznego szkoły karmionej niezdrowym seksizmem i niekiedy wręcz ledwie uszminkowaną pornografią, to czegoż jeszcze trzeba, by wykasować naród, a w jego miejsce stworzyć multi-kulti przestrzeń pozbawioną korzeni i niezdolną do zagospodarowania tego, co jeszcze „paneuropa” łaskawie pozostawi jej do dyspozycji. Można mieć pewność, ze obecne władze Polski (trudno je na nazwać polskimi) do dokonań w tym duchu są zdolne. Wiemy co robi ze szkołą Nowacka, jak hołubi LGBT Trzaskowski. o ile domkną układ władzy, nie będą mieli żadnych hamulców. Wiemy, iż Rafał Trzaskowski temu rządowi podpisze wszystko. Jak powiedziała Dorota Łoboda, członek sztabu wyborczego Trzaskowskiego, to on jako pierwszy prezydent Polski weźmie udział w Paradzie Równości, czy może raczej wyuzdania. Zapytany o oddawanie dzieci parom homoseksualnym uniknął jednoznacznej odpowiedzi, a przecież wiadomo, iż był tego zwolennikiem. W sprawie przyjmowania migrantów Tusk, jak zwykle, kłamliwie zapewniając, iż rząd się temu sprzeciwia, kieruje się interesem Niemiec, a Friedrich Merz in spe przyszły kanclerz postuluje odsyłanie migrantów poza niemiecką granicę także bez zgody państw sąsiednich. Dziś odsyłanie migrantów z Niemiec do Polski reguluje policja niemiecka działająca też na terenie Polski, a władz polskich tam nie ma. Zatem tajny plan Merza w Polsce już działa. jeżeli do tego dodamy całkowity rozkład wymiaru sprawiedliwości i terror policyjny wobec opozycji, to Państwo i Naród w tradycyjnym znaczeniu w Polsce się kończą.

Planowany na 12 IV przez PiS Marsz z okazji 1000-lecia Królestwa Polskiego i 500-lecia hołdu pruskiego, jest Tuskowi nie w smak, bo wiadomo jakie znaczenie dla państwowości polskiej miała koronacja Bolesława Chrobrego – hołdem pruskim bym się nie chwalił. Tusk – jak w PRL obchodom Chrztu Polski przeciwstawiono 1000-lecie państwa polskiego – oznajmia: Najlepszą odpowiedzią na kwietniowy marsz PiS będzie wielki majowy marsz patriotów. Bo ten maj zdecyduje o tym, czy Polska będzie silna i bezpieczna, czy osamotniona i słaba. Jesteśmy umówieni? Niedziela, 11 maja, Warszawa, w samo południe. Dajcie znać, czy będziecie. Tusk, podobnie jak mu podobni w szatach patriotów? W to chyba trudno uwierzyć choćby Jońskiemu czy Szczerbie. Ale podobać się może von der Leyen, bo Chrobry nie był pieszczochem Niemców, jak nim jest Tusk. A co do bezpieczeństwa, to tyle, ile się spodoba władcom Deutscheuropa. Bo w tym układzie o Polsce wolnej i bezpiecznej będzie można myśleć tylko w tych kategoriach, w jakich Polacy uczyli się myśleć po 1772/1795, kiedy rozważając swą winę za niewolę, śpiewali: Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie.

będziemy śpiewać, kiedy Tusk domknie swój system przy pomocy prezydenta Trzaskowskiego, czyli z Polski uczyni przy wydatnej pomocy części Polaków (głosujących na Trzaskowskiego) Mitteleuropäisches Siedlungsgebiet. Takie, niestety, są realia.

Читать всю статью