Wschód Niemiec bez migrantów traci pracowników. Twarde liczby IW

dzienniknarodowy.pl 3 часы назад
Zdjęcie: Wschód Niemiec bez migrantów traci pracowników. Twarde liczby IW


Instytut Niemieckiej Gospodarki podał 21 sierpnia, iż bez migracji wschodnie landy Niemiec stracą do 2035 r. ponad jedną ósmą, a do 2045 r. ponad jedną piątą ludności w wieku 15-66 lat. Dla Polski to ostrzeżenie: demografii nie da się zastąpić ani sloganem, ani chaosem migracyjnym.

Demografia uderza w niemiecką prowincję

Instytut Niemieckiej Gospodarki wskazał, iż bez ruchów migracyjnych wschodnie landy Niemiec, bez Berlina, do 2035 r. straciłyby 13,0 proc. mieszkańców w wieku 15-66 lat. Do 2045 r. ubytek miałby przekroczyć jedną piątą. To nie jest akademicka ciekawostka. To rachunek za starzenie się społeczeństwa i wcześniejszą ucieczkę ludzi z regionów słabszych gospodarczo.

Jak relacjonuje WP Wiadomości za Deutsche Welle, niemieccy ekonomiści mówią wprost o potrzebie napływu migrantów, jeżeli wschód kraju ma utrzymać bazę pracowników. W polskiej debacie taki wniosek bywa natychmiast wrzucany do worka z ideologią. Niesłusznie. Narodowa polityka nie polega na udawaniu, iż problemu nie ma. Polega na tym, by państwo samo decydowało, kogo wpuszcza, na jakich zasadach i z jakim obowiązkiem lojalności wobec kraju przyjmującego.

Od 10 milionów do 7,7 miliona

Raport IW pokazuje skalę spadku. W pięciu wschodnich krajach związkowych 31 grudnia 1995 r. żyło 10,05 mln osób w wieku 15-66 lat. Na koniec 2025 r. było ich już 7,74 mln, czyli o 23,0 proc. mniej. Cała populacja regionu zmniejszyła się w tym czasie z 14,17 mln do 12,35 mln. Szczególnie gwałtownie przybywało za to osób starszych.

To właśnie ten mechanizm powinien interesować Polaków. Niemcy są bogatsze, mają silniejszy kapitał i większą zdolność przyciągania cudzoziemców. A mimo to wschód kraju szuka ludzi do pracy. Polska, która przez lata traciła młodych na emigracji, musi patrzeć na te dane bez złudzeń. Opisywaliśmy już, iż emigracja Polaków maleje, ale wciąż dotyczy ponad 1,5 mln obywateli. To zasób, o który państwo powinno zabiegać najpierw.

Migracja jako narzędzie, nie dogmat

Według IW liczba cudzoziemców w wieku 15-66 lat zamieszkałych we wschodnich landach wzrosła z 265 tys. w 2010 r. do 765 tys. w 2025 r. Ich udział w ludności w wieku produkcyjnym podniósł się z 3,1 proc. do 9,9 proc. Jednocześnie osobny raport IW z kwietnia pokazywał, iż wykwalifikowani migranci częściej wybierają miasta-państwa i południe Niemiec niż wschodnie landy.

Tu leży sedno sprawy. Nie każda migracja wzmacnia państwo. Migracja selektywna, pracownicza, kontrolowana i podporządkowana interesowi gospodarczemu może łatać realne braki. Migracja masowa, niekontrolowana i obciążająca system bezpieczeństwa niszczy zaufanie społeczne oraz pcha koszty na zwykłych obywateli. Różnica jest zasadnicza. Prawica nie powinna oddawać tej rozmowy ani lewicowym ideologom otwartych granic, ani tym, którzy na każdą liczbę odpowiadają samym odruchem.

Lekcja dla Polski: najpierw własna rodzina i powroty

Polska odpowiedź nie może być kopią niemieckiej drogi. Niemcy przez dekady budowały model gospodarki potrzebującej stałego dopływu rąk do pracy, a jednocześnie nie rozwiązały wielu napięć integracyjnych. Dla nas priorytet jest inny: rodzina, polityka mieszkaniowa, stabilna praca, powroty emigrantów i dopiero później mądrze dobrana imigracja pracownicza.

Nie chodzi o to, by zamknąć oczy na rynek pracy. Chodzi o to, by nie oddać steru wielkim firmom, które chcą taniej siły roboczej, ani Brukseli, która lubi mieszać realne potrzeby gospodarki z moralizatorskim przymusem. Każde państwo ma prawo bronić swojej spójności. W Polsce szczególnie widać to przy sporach o granice, Schengen i odpowiedzialność państwa, o czym pisaliśmy przy tekście Schengen i migracja: Tusk kpi z Morawieckiego zamiast rozmawiać o granicach.

Suwerenność zaczyna się od liczenia ludzi

Raport z Niemiec jest niewygodny, bo psuje łatwe hasła po obu stronach. Pokazuje, iż demografia jest twarda jak budżet. Kto nie ma dzieci, kto wypycha młodych za granicę i kto nie potrafi utrzymać prowincji przy życiu, prędzej czy później staje przed pytaniem o import pracowników.

Polska racja stanu wymaga odpowiedzi wcześniejszej i mądrzejszej. Trzeba odbudować warunki do zakładania rodzin, ściągać Polaków z emigracji, wzmacniać prowincję i dopiero tam, gdzie brakuje rąk do pracy, prowadzić selektywną politykę imigracyjną. Bez kompleksów. Bez ideologii. Z kontrolą państwa i z pierwszeństwem interesu narodowego.

Źródło: WP Wiadomości, Instytut Niemieckiej Gospodarki, IW o wykwalifikowanych migrantach.

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью