Na 11 sierpnia 2026 roku w Warszawie zapowiedziano prelekcję Leszka Żebrowskiego o Armii Krajowej wobec zbrodni wołyńskiej. Spotkanie w Centrum Prasowym Foksal ma zostać połączone ze zbiórką żywności i środków higienicznych dla Polaków zamieszkałych na Ukrainie. Pamięć historyczna dostaje tu praktyczny wymiar: prawda o Kresach ma prowadzić do solidarności z żywymi, nie do wygodnego milczenia.
Warszawska prelekcja i zbiórka
Zapowiedź przywoływana przez Prawy.pl wskazuje konkretny czas i miejsce wydarzenia: wtorek 11 sierpnia 2026 roku, godz. 18.00, Centrum Prasowe Foksal przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie. Głównym punktem ma być wystąpienie historyka i publicysty Leszka Żebrowskiego poświęcone mitom narosłym wokół postawy Armii Krajowej podczas zbrodni wołyńskiej. Organizatorzy łączą spotkanie ze zbiórką żywności oraz środków higienicznych dla Polaków zamieszkałych na Ukrainie.
To połączenie jest sensowne. Wołyń nie może być sprowadzony do daty w kalendarzu, kilku rocznicowych przemówień i fotografii zniczy. Pamięć narodowa ma wartość wtedy, gdy kształtuje postawę: prawdę wobec historii, szacunek wobec ofiar i konkretną pomoc dla tych, którzy przez cały czas realizowane są przy polskości poza obecnymi granicami państwa.
Wołyń bez wygładzania
Zbrodnia wołyńska należy do tych tematów, w których język ma znaczenie. Nie wolno jej rozmywać w ogólnikach o „konflikcie” bez wskazania sprawców i ofiar. IPN przypomina, iż 11 lipca 1943 roku oddziały UPA przeprowadziły skoordynowany atak na 99 polskich miejscowości, a zbrodnia kwalifikowana przez pion śledczy IPN jako ludobójstwo była wymierzona w polską ludność Wołynia, Galicji Wschodniej oraz części Lubelszczyzny i Polesia.
Twarde nazwanie faktów nie jest wrogością wobec współczesnych Ukraińców jako ludzi. Jest warunkiem uczciwości. Polska może wspierać Ukrainę wobec rosyjskiej agresji, a jednocześnie domagać się prawdy o OUN-UPA, godnych pochówków i prawa do pamięci. Państwo, które rezygnuje z własnych ofiar w imię dyplomatycznej wygody, samo obniża cenę polskiej krwi.
Co mogła zrobić Armia Krajowa
Tytuł spotkania dotyka sporu, który wraca od lat: czy Armia Krajowa na Wołyniu mogła zrobić więcej, czy też jej możliwości były ograniczone przez terror dwóch okupacji, rozproszenie polskiej ludności i niedobór broni. Odpowiedź wymaga wiedzy, nie politycznej łatwizny.
Właśnie dlatego warto przypominać, iż AK działała w warunkach skrajnie trudnych. Polska konspiracja na Wołyniu musiała mierzyć się z Niemcami, Sowietami i UPA, a ludność cywilna często broniła się w ośrodkach samoobrony. W tym kontekście historia Armii Krajowej nie jest abstrakcyjną legendą. To opowieść o realnej organizacji państwa podziemnego, która w tragicznych warunkach próbowała chronić naród.
27 Wołyńska Dywizja Piechoty AK
Najmocniejszym symbolem tej odpowiedzi była 27 Wołyńska Dywizja Piechoty AK. IPN podaje, iż 15 stycznia 1944 roku rozpoczęła ona na Wołyniu akcję „Burza”, była największą polską jednostką partyzancką podczas II wojny światowej, a jej żołnierze mieli chronić polską ludność przed eksterminacją ze strony UPA oraz brać udział w wyzwalaniu Wołynia.
Według IPN koncentracja objęła ponad 6 tysięcy żołnierzy, a przez pół roku dywizja stoczyła około 60 bitew. Te liczby nie są ozdobą. Pokazują, iż polska odpowiedź na Wołyniu istniała, choć była spóźniona wobec skali zagrożenia i ograniczona realiami okupacji. Narodowa pamięć wymaga właśnie takiego spojrzenia: bez taniej legendy, ale i bez niesprawiedliwego oskarżania tych, którzy walczyli o przetrwanie polskich rodzin.
Kresy to także żywi ludzie
Zbiórka dla Polaków zamieszkałych na Ukrainie nadaje wydarzeniu dodatkowy sens. Kresy nie są wyłącznie mapą sprzed 1939 roku. To także cmentarze, kościoły, rodziny, język, pamięć domowa i ludzie, którzy często w trudnych warunkach podtrzymują związek z polskością.
Dlatego spór o prawdę na Wołyniu ma wymiar bardzo praktyczny. jeżeli Polska nie będzie mówiła własnym głosem, inni napiszą tę historię za nas. jeżeli nie będziemy wspierać Polaków na Kresach, zostawimy ich samych z ciężarem, który powinien być wspólną sprawą narodu.
Pamięć, która zobowiązuje
Warszawskie spotkanie z Leszkiem Żebrowskim wpisuje się w potrzebę spokojnej, ale twardej rozmowy o Wołyniu. Bez lęku przed nazwaniem ludobójstwa. Bez nienawiści wobec narodów. Bez ucieczki w dyplomatyczne formułki, które wygładzają rzeczywistość do granic fałszu.
Dla polskiej prawicy to temat podstawowy. Naród, który nie umie bronić pamięci o pomordowanych, będzie słabszy także w sporach dzisiejszych: o bezpieczeństwo, granice, sojusze i własną suwerenność. Prawda o Wołyniu nie jest ciężarem. Jest sprawdzianem, czy Polska pamięta, kim jest i komu winna jest wierność.
Źródło: Prawy.pl, zapowiedzi wydarzenia, IPN.
Źródło: Prawy.pl












