Włoski Senat przyjął ustawę, która zakazuje zajęć o seksualności w przedszkolach i podstawówkach, a w starszych klasach uzależnia je od zgody rodziców. Rząd Giorgii Meloni przekonuje, iż to rodzina ma pierwszeństwo w wychowaniu, a polscy prawicowi publicyści przeciwstawiają ten kurs reformom rządu Donalda Tuska.
Co uchwalił włoski Senat
Wyższa izba włoskiego parlamentu przyjęła ustawę wzmacniającą prawa rodziców w obszarze edukacji. Nowe przepisy zakazują prowadzenia zajęć dotyczących seksualności w przedszkolach i szkołach podstawowych. W starszych klasach udział ucznia w takich lekcjach będzie możliwy dopiero po uprzedniej, świadomej zgodzie rodziców, którzy mają otrzymać wgląd w program i materiały.
Argumentacja rządu Meloni
Rząd Giorgii Meloni tłumaczy zmianę koniecznością zagwarantowania rodzinie decydującej roli w wychowaniu. W uzasadnieniu podkreślono, iż to rodzice, a nie szkoła, mają pierwszeństwo w przekazywaniu treści dotyczących sfery intymnej. Zwolennicy ustawy mówią też o większej przejrzystości szkolnych programów oraz o barierze przeciw temu, co określają mianem „ideologizacji” nauczania.
Głosy krytyki
Ustawa budzi jednak spory. Jej przeciwnicy ostrzegają, iż ograniczenie rzetelnej edukacji zdrowotnej może utrudnić młodym ludziom dostęp do wiedzy o zdrowiu, bezpieczeństwie i profilaktyce. Wskazują również, iż wymóg zgody może w praktyce wykluczyć część uczniów z zajęć, które w innych krajach uznaje się za standard. Dyskusja we Włoszech nie jest więc jednoznaczna, a samo prawo wpisuje się w szerszy europejski spór o granice ingerencji państwa w wychowanie.
Odniesienie do Polski
Włoskie rozwiązania stały się w polskiej debacie wygodnym punktem odniesienia. Prawicowi publicyści zestawiają je z kierunkiem obranym przez rząd Donalda Tuska i minister edukacji Barbarę Nowacką, zarzucając mu rozszerzanie wpływu państwa na wychowanie dzieci. Zwolennicy rządu odpierają te zarzuty, wskazując na potrzebę nowoczesnej edukacji zdrowotnej opartej na wiedzy, a nie na światopoglądowych sporach.
Spór o pierwszeństwo w wychowaniu
Pod warstwą politycznych etykiet kryje się pytanie fundamentalne: gdzie kończy się rola szkoły, a zaczyna wyłączna kompetencja rodziny. Włoski model przesuwa punkt ciężkości wyraźnie w stronę rodziców, czyniąc ich zgodę warunkiem udziału w lekcjach o seksualności. To rozwiązanie ma swoich zwolenników i krytyków, ale pokazuje, iż w Europie nie ma jednej, obowiązującej odpowiedzi na pytanie o kształt edukacji w tak wrażliwym obszarze. Dla polskiego czytelnika przykład Włoch jest o tyle istotny, iż dowodzi, iż wzmacnianie praw rodziny da się pogodzić z obecnością państwa w szkole, o ile zachowana zostaje zasada dobrowolności i pełnej informacji.
Europejski kontekst sporu
Włoska ustawa nie jest odosobnionym przypadkiem. W wielu krajach Europy trwa dyskusja o tym, w jakim wieku i w jakiej formie szkoła powinna poruszać tematy związane z seksualnością oraz gdzie leży granica między edukacją a wychowaniem zastrzeżonym dla rodziny. Rozwiązania wahają się od zajęć obowiązkowych po modele oparte na zgodzie rodziców, jak ten przyjęty we Włoszech. Polska debata, rozpięta między zwolennikami a przeciwnikami reform minister Barbary Nowackiej, jest częścią tego szerszego sporu o kształt nowoczesnej szkoły i o to, komu przypada ostatnie słowo w sprawach wychowania.
Źródło: Magna Polonia












