Była premier Ukrainy, a w tej chwili lider opozycyjnej partii „Batkiwszczyna” (Ojczyzna), usłyszała zarzuty korupcyjne. Julia Tymoszenko to kolejny czołowy ukraiński polityk oskarżony o przyjmowanie łapówek i kupowanie wpływów. W zeszłym roku śledztwo Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy pogrzebało karierę „szarej eminencji” gabinetu Wołodymyra Zełenskiego, Andrija Jermaka. W wyniku tej samej sprawy z kraju uciekł Timur Mindyk, były menadżer Zełenskiego, który wprowadzał go do polityki.
Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) poinformowała, iż była premier Ukrainy (rządząca po rewolucji na Majdanie w 2005 r. i w latach 2007-2010) usłyszała zarzuty korupcyjne. Wcześniej służby przeprowadziły rewizje w biurze jej partii, podczas których znaleziono cztery stosy 100-dolarowych banknotów.
Zarzuty Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) i SAP dotyczą „kupowania” głosów deputowanych innych frakcji, którzy za pieniądze popierali lub blokowali odpowiednie projekty ustaw. Szefowa opozycyjnej frakcji miała oferować jednemu z deputowanych 10 tys. dolarów. Prokuratorzy niedługo skierują sprawę do sądu.
Opisująca sprawę „Rzeczpospolita” sugeruje, iż przeszukanie w biurze Tymoszenko wywołało u pozostałych deputowanych Rady Najwyższej autentyczny niepokój. „Po raz pierwszy od dłuższego czasu podczas przemówienia liderki „Batkiwszczyny” na sali plenarnej panowała cisza: deputowani nie przekrzykiwali się i nie rozmawiali przez telefony komórkowe, ale z zaciekawieniem przysłuchiwali się relacji zdawanej przez byłą premier z nocnej rewizji” – czytamy.
Choć Tymoszenko nie posiada już takiego poparcia w kraju (jej partia ma 24 deputowanych w 450- osobowym parlamencie), to na Zachodzie wciąż pozostaje symbolem walki z rosyjskimi wpływami na Ukrainie. W latach 2011-2014 za rządów Wiktora Janukowycza odbywała karę więzienia za defraudacje w państwowych spółkach gazowych. Wielu Ukraińców uznało ją wówczas za więźnia politycznego.
Korupcja na szczytach władzy i w spółkach skarbu państwa to wciąż prawdziwa plaga na Ukrainie. Tylko w zeszłym roku Kijowem wstrząsnęła potężna afera z udziałem najbardziej zaufanych ludzi Zełenskiego. Protegowani prezydenta Ukrainy mieli nielegalnie pobierać od kontrahentów państwowej spółki energetycznej „Enerhoatom” od 10-15 proc. wartości kontraktu. W wyniku akcji NABU do Izraela uciekł Timur Mindyk, zaufany Zełenskiego i jego menadżer z czasów działalności artystycznej. Do dymisji podał się również Andrij Jermak, szef biura prezydenta Ukrainy, nazywany „szarą eminencją” gabinetu Zełenskiego.
Źródło: rp.pl / własne PCh24.pl
PR
Afera korupcyjna na Ukrainie: prezydent Zełenski „sprzedał” swojego człowieka?












