Ukraiński historyk Wjatrowycz w kijowskiej telewizji porównuje Polaków do Rosjan

dzienniknarodowy.pl 5 часы назад
Zdjęcie: Ukraiński historyk Wjatrowycz w kijowskiej telewizji porównuje Polaków do Rosjan


Ukraiński 5 Kanał wyemitował rozmowę z Wołodymyrem Wjatrowyczem, byłym szefem tamtejszego Instytutu Pamięci Narodowej, opatrując materiał pytaniem, czy Polacy „stają się nowymi Rosjanami”. Historyk znany z negowania ludobójczego charakteru rzezi wołyńskiej dopatrzył się w polskim społeczeństwie procesów, które wcześniej miały zajść w Rosji.

Prowokacyjne pytanie z kijowskiej anteny

Materiał ukazał się na antenie 5 Kanału, jednej z ukraińskich stacji informacyjnych. Redakcja wyemitowała fragment rozmowy z Wołodymyrem Wjatrowyczem, a całość opatrzyła pytaniem, czy Polacy „stopniowo stają się nowymi Rosjanami”. Sama formuła, zestawiająca naród polski z rosyjskim, natychmiast wywołała emocje po obu stronach granicy.

Wjatrowycz przekonywał, iż dostrzega w polskim społeczeństwie zjawiska przypominające przemiany, które wcześniej dokonały się w Rosji. Jego zdaniem chodzi o zanik krytycznego stosunku do własnej przeszłości oraz o sytuację, w której propaganda zaczyna dominować nad rzetelną wiedzą historyczną. Taki kierunek nazwał „całkowicie destrukcyjną strategią dla samej Polski”.

Kim jest autor tych słów

Postać komentatora ma tu znaczenie kluczowe. Wołodymyr Wjatrowycz przez lata kierował ukraińskim Instytutem Pamięci Narodowej i pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych polityków zajmujących się nad Dnieprem polityką historyczną. W Polsce zyskał rozgłos przede wszystkim jako badacz kwestionujący ludobójczy charakter rzezi wołyńskiej, zbrodni, w której z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęły dziesiątki tysięcy Polaków.

To właśnie ten kontekst sprawia, iż jego diagnoza polskiego społeczeństwa brzmi dla wielu odbiorców nad Wisłą wyjątkowo prowokacyjnie. Trudno bowiem oddzielić ocenę o „propagandzie nad historią” od faktu, iż jej autor od lat spiera się z polskimi badaczami o pamięć o Wołyniu i konsekwentnie umniejsza skalę tamtej zbrodni.

Reakcje i szerszy kontekst

Opublikowany fragment gwałtownie obiegł media społecznościowe. Pod materiałem pojawiły się ostre komentarze polskich publicystów, ale głos zabrali także ukraińscy komentatorzy, dla których takie porównania są politycznie niewygodne w momencie, gdy Kijów zabiega o polskie wsparcie.

Spór nie jest wyłącznie akademicki. Relacje polsko-ukraińskie od miesięcy naznaczone są napięciami wokół pamięci historycznej, kwestii ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej oraz rozbieżności gospodarczych. Wypowiedź stawiająca Polaków w jednym szeregu z Rosjanami trafia więc na wyjątkowo wrażliwy grunt i łatwo może zostać wykorzystana do podsycania wzajemnej nieufności.

Dlaczego to ważne teraz

Wypowiedź pada w szczególnym momencie. Po latach sporów strony podejmują próby odblokowania kwestii poszukiwań i ekshumacji polskich ofiar Wołynia, co wielu obserwatorów uznaje za warunek autentycznego pojednania. Na tym tle sugestia, iż to Polacy przejmują „rosyjski” sposób myślenia, brzmi jak próba cofnięcia rozmowy do punktu wyjścia i przerzucenia na stronę polską odpowiedzialności za istniejące napięcia. Zamiast mierzyć się z trudną prawdą o zbrodni z lat 1943–1945, jej autor kieruje uwagę na rzekome wady polskiego społeczeństwa.

Prawda ponad emocjami

Z polskiej perspektywy istotne jest, by tego rodzaju narracje nie pozostawały bez rzeczowej odpowiedzi. Obrona prawdy historycznej, w tym pamięci o ofiarach Wołynia, jest elementem narodowej tożsamości, a nie przejawem wrogości wobec sąsiada. Rzetelna, oparta na faktach dyskusja leży w interesie obu narodów, zwłaszcza w obliczu wspólnego zagrożenia ze wschodu. Odwracanie ról, w którym to Polacy mieliby przejmować „rosyjskie” schematy myślenia, prowadzi natomiast donikąd i oddala perspektywę autentycznego pojednania.

Źródło: Kresy.pl

Читать всю статью