Poważny incydent miał miejsce podczas XXXIV Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach. 44-letni Ukrainiec próbował wejść na teren imprezy z magazynkiem wypełnionym ostrą amunicją, a ponieważ targi są wydarzeniem o szczególnym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa, na którym obecni są przedstawiciele wojska, przemysłu zbrojeniowego, administracji oraz najwyższych władz, sytuacja natychmiast wzbudziła zainteresowanie służb. Mężczyzna został zatrzymany przez policję, a podczas czynności miał odmówić składania wyjaśnień.
Ukrainiec wdarł się na targi broni z pełnym magazynkiem. Jak wynika z medialnych ustaleń, mężczyzna przyjechał do Polski zaledwie dzień wcześniej. Nie pojawił się jednak w Kielcach całkowicie przypadkowo, ponieważ miał być kierowcą dwóch ukraińskich przedsiębiorców, których firma prezentowała swoją ofertę podczas targów. Samochód, którym przyjechali, został sprawdzony przez funkcjonariuszy, jednak nie znaleziono w nim ani broni, ani innych niebezpiecznych przedmiotów.
To istotna informacja, ponieważ dostępne w tej chwili ustalenia wskazują, iż przy zatrzymanym znaleziono magazynek z ostrą amunicją, ale nie znaleziono samej broni. Wygląda na to, iż broń miał przemycić na teren targów ktoś inny – ktoś, kogo dotychczas nie zatrzymano.
Okoliczności zdarzenia są nietypowe i trudno przejść obok nich obojętnie. Mamy bowiem cudzoziemca, który dzień wcześniej przekroczył polsko-ukraińską granicę, następnie pojawił się na jednej z najważniejszych w Polsce imprez związanych z przemysłem obronnym i próbował dostać się na jej teren z załadowanym magazynkiem. Skąd go miał i po co wnosił na imprezę?
Na tym etapie nie ma niestety żadnych oficjalnych informacji pozwalających stwierdzić, iż planował atak terrorystyczny albo zamach na któregoś z uczestników wydarzenia. Nie można zatem uczciwie napisać, iż policja udaremniła próbę zamachu, ponieważ byłoby to wyciągnięcie wniosku, którego nie potwierdzają dotychczasowe ustalenia śledczych. Z drugiej jednak strony równie nierozsądne byłoby uznanie całej sprawy za nieistotny incydent, skoro chodzi o próbę wniesienia ostrej amunicji na teren silnie chronionych targów przemysłu obronnego. Nie można powiedzieć, iż wniósł ten magazynek „bo się zapomniał”.
Szczególnie istotny jest również moment zdarzenia. Mężczyzna został zatrzymany jeszcze przed oficjalnym otwarciem targów, w czasie gdy na miejscu przygotowywano się do rozpoczęcia wydarzenia, w którym uczestniczyli między innymi przedstawiciele polskich władz. W takich okolicznościach obecność osoby próbującej wejść z amunicją siłą rzeczy musi być traktowana poważnie, niezależnie od tego, czy ostatecznie okaże się, iż za jej zachowaniem stał rzeczywiście jakiś plan, czy też znacznie bardziej banalna przyczyna.
Choć nie udało się zatrzymać osoby, która prawdopodobnie miała przynieść broń, na korzyść systemu bezpieczeństwa przemawia fakt, iż Ukrainiec nie zdołał wejść na teren imprezy, a podejrzany przedmiot został ujawniony podczas rutynowej kontroli. Policja zabezpieczyła magazynek i amunicję, a sprawą zainteresowano również Straż Graniczną. Według dostępnych informacji prowadzone są czynności dotyczące nielegalnego posiadania amunicji, a w dalszej kolejności może zostać podjęta decyzja dotycząca pobytu mężczyzny w Polsce.
Dzisiaj można więc mówić tylko o poważnym i niewyjaśnionym incydencie bezpieczeństwa, ale nie o udowodnionej próbie zamachu. najważniejsze będzie ustalenie, skąd 44-latek posiadał ostrą amunicję, dlaczego miał przy sobie załadowany magazynek, czy wiedział, iż próbuje wnieść go na teren targów oraz przede wszystkim oraz czy działał sam, czy w grupie. Dopiero odpowiedzi na te pytania pozwolą ocenić, czy mieliśmy do czynienia z nieodpowiedzialnym zachowaniem pojedynczego człowieka, czy też z czymś znacznie poważniejszym.
Z niecierpliwością czekamy na ustalenia śledczych. Liczymy, iż prawda nie zostanie zamieciona pod dywan ze względu na dbałość Warszawy o dobre relacje z banderowskim reżimem w Kijowie.
Polecamy również: Broń z frontu trafia do przestępców. Także przez Polskę











