Tysiące osób, które nielegalnie przedostały się do hiszpańskiej Ceuty, zaczęły wracać do Maroka przez graniczny falochron. Informację przekazało hiszpańskie ministerstwo spraw wewnętrznych. Ten nagły odwrót pokazuje, iż państwo nie może rezygnować z kontroli własnego terytorium.
Powrót tą samą drogą
Tysiące osób, które w ostatnich godzinach nielegalnie dostały się do Ceuty, w piątek zaczęły wracać do Maroka. Według informacji hiszpańskiego ministerstwa spraw wewnętrznych, przytoczonej przez dziennik „El País”, migranci kierowali się przez ten sam falochron graniczny, którym wcześniej przedostali się na terytorium Hiszpanii.
To istotny zwrot w sytuacji, która wystawiła skuteczność ochrony granicy na ciężką próbę. Źródło nie podaje dokładnej liczby powracających osób ani przyczyn ich decyzji. Nie ma więc podstaw, by dopisywać motywy. Sam fakt masowego powrotu jest jednak czytelny: nielegalne przekroczenie granicy nie musi tworzyć stanu nieodwracalnego.
Ceuta na pierwszej linii
Ceuta jest hiszpańskim terytorium położonym w Afryce Północnej i graniczącym z Marokiem. Z tego powodu pozostaje jednym z miejsc, w których europejska polityka migracyjna zderza się z rzeczywistością. Granica nie jest tam abstrakcyjną linią na mapie. Rozstrzyga o tym, kto i na jakich zasadach wchodzi na terytorium państwa.
W debacie publicznej często próbuje się sprowadzać ochronę granic do sporu o język i wizerunek. Tymczasem państwo ma obowiązek kontrolować ruch osobowy. Chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców, sprawność służb i poszanowanie prawa. Godność człowieka nie stoi w sprzeczności z wymaganiem, by granicę przekraczać legalnie.
Lekcja dla Europy i Polski
Wydarzenia w Ceucie powinny być uważnie obserwowane także w Polsce. Presja migracyjna może pojawić się szybko, a jej skutki ponoszą najpierw funkcjonariusze i społeczności przygraniczne. Polskie doświadczenie uczy, iż granica bywa również narzędziem nacisku politycznego. Państwo, które wcześniej rozbudowuje ochronę i jasno komunikuje zasady, ma większą zdolność reagowania.
Nie oznacza to odrzucenia pomocy osobom rzeczywiście potrzebującym ochrony. Pomoc musi jednak odbywać się w ramach prawa i pod kontrolą władz. Gdy decyzję o wejściu na terytorium państwa faktycznie przejmują przemytnicy albo spontaniczny tłum, suwerenność staje się pustym słowem.
Powrót tysięcy osób z Ceuty przypomina europejskim stolicom prostą zasadę. Granica działa wtedy, gdy państwo traktuje ją poważnie. Dla Polski stawką jest swoboda decydowania o tym, kto przekracza nasze granice, oraz bezpieczeństwo obywateli, którzy mają prawo oczekiwać od władz stanowczości i porządku.
Źródło: WP Wiadomości














