Donald Tusk 28 sierpnia w Olsztynie ostrzegł, iż jesień i zima będą decydujące dla Rosji i Ukrainy, a najbliższe miesiące mogą być krytyczne dla bezpieczeństwa regionu. Premier mówił o możliwej eskalacji i stałym kontakcie z CIA. Dla Polski oznacza to konieczność realnej gotowości państwa, armii oraz NATO.
Ostrzeżenie wygłoszone w Olsztynie
Donald Tusk przedstawił ocenę zagrożenia podczas spotkania na Campus Polska Przyszłości w Olsztynie. Premier powiedział uczestnikom, iż Rosja przygotowuje się do eskalacji napięcia, a najbliższe miesiące będą szczególnie ważne dla państw naszego regionu. Wskazał jesień i zimę jako okres decydujący dla Rosji i Ukrainy.
Tusk zadeklarował również, iż Polska pozostaje w stałym kontakcie z kierownictwem CIA. Nie ujawnił szczegółów tych kontaktów ani scenariuszy, na które przygotowuje się rząd. Przy sprawach wywiadowczych dyskrecja jest oczywista, ale obywatele mają prawo znać stan przygotowania instytucji odpowiedzialnych za obronę cywilną, ochronę infrastruktury i ciągłość działania państwa.
Rosyjskie zagrożenie wymaga twardego realizmu
Rosja prowadzi wojnę przeciwko Ukrainie i traktuje presję militarną, informacyjną oraz wywiadowczą jako narzędzia polityki. Polska nie może budować bezpieczeństwa na przekonaniu, iż samo członkostwo w zachodnich strukturach rozwiąże każdy problem. Sojusze są warte tyle, ile gotowość państw do wykonania zobowiązań w chwili próby.
Premier odwołał się do zasady NATO „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. To ważna deklaracja, ale musi mieć pokrycie w planach obronnych, zapasach amunicji, ochronie granic i sprawnym systemie dowodzenia. Tajne kanały rozmów między Waszyngtonem a Moskwą pokazują zarazem, iż mocarstwa prowadzą własną grę. Polska potrzebuje lojalnych sojuszy, ale nie może oddać innym odpowiedzialności za własne przetrwanie.
Pięć procent PKB i pytanie o zdolności
Podczas spotkania Tusk wskazał przeznaczenie 5 proc. PKB na zbrojenia jako jeden z sukcesów swojego rządu. Sama wysoka kwota nie kończy jednak dyskusji. Liczy się to, czy pieniądze przekładają się na wyposażenie wojska, produkcję amunicji w kraju, rozwój obrony przeciwlotniczej i odporność infrastruktury krytycznej. Polacy płacą za bezpieczeństwo ze swoich podatków, więc mają prawo wymagać mierzalnych rezultatów.
Równie potrzebna jest jasna dyplomacja. Rozmowy z Rosją mogą mieć sens dopiero przy realnej gotowości Kremla do pokoju a nie jako nagroda za przedłużanie agresji. Polska powinna wspierać obronę Ukrainy przed rosyjskim napadem, pilnując jednocześnie własnych zasobów, interesów gospodarczych i historycznej podmiotowości.
Bezpieczeństwo nie może być kampanijnym hasłem
Słowa premiera trzeba potraktować poważnie. o ile rząd posiada informacje o podwyższonym ryzyku w ciągu najbliższych miesięcy, powinien przekuć je w działania widoczne dla obywateli i samorządów. Potrzebne są przejrzyste procedury alarmowe, ochrona sieci energetycznych oraz regularne ćwiczenia służb.
Stawką jest życie Polaków i zdolność państwa do działania pod presją. Ostrzeżenie ma sens tylko wtedy, gdy uruchamia przygotowania. Rosja rozumie język siły i odporności, dlatego Polska musi mieć własne zasoby, sprawną armię i pewność, iż sojusznicze deklaracje zostaną wykonane.
Źródło: RMF24, Olsztyn.com.pl
Źródło: RMF24










