Tusk oskarża prawicę o „sprzedaż Polski”. Mocne słowa bez dowodów

dzienniknarodowy.pl 6 часы назад
Zdjęcie: Tusk oskarża prawicę o „sprzedaż Polski”. Mocne słowa bez dowodów


Donald Tusk 28 sierpnia na Campusie Polska Przyszłości w Olsztynie uznał partię Grzegorza Brauna, część środowiska Krzysztofa Bosaka i część PiS za ludzi, którzy „sprzedadzą Polskę w pięć minut”. Premier nie przedstawił dowodów na tak ciężki zarzut. Dla debaty publicznej oznacza to kolejną próbę zastąpienia sporu o interes narodowy moralnym oskarżeniem przeciwników.

Premier wskazuje politycznych wrogów

Donald Tusk wystąpił w piątek 28 sierpnia podczas Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie. Mówiąc do młodych uczestników wydarzenia, ostrzegał przed wzrostem poparcia dla radykalnej prawicy w Europie i w Polsce. To w tym kontekście padły słowa o partii Grzegorza Brauna, części środowiska Krzysztofa Bosaka i części Prawa i Sprawiedliwości.

Premier określił te środowiska jako opcję prorosyjską i antyukraińską, a następnie stwierdził, iż ich przedstawiciele „sprzedadzą Polskę w pięć minut”. Dodał, iż mogłoby się to stać z głupoty, dla zdrady, pieniędzy albo ideologii. Są to zarzuty o wyjątkowym ciężarze. W relacji z wystąpienia nie pojawiły się jednak konkretne nazwiska poza liderami środowisk, opis czynów ani dowody pozwalające zweryfikować oskarżenie.

Hitler jako przestroga przed prawicą

Tusk odwołał się też do historii dojścia Adolfa Hitlera do władzy. Zastrzegł, iż nie stawia bezpośredniej analogii historycznej, ale wskazuje na mechanizm zdobywania poparcia przez polityka obiecującego siłę i proste rozwiązania. Takie zestawienie, choćby opatrzone zastrzeżeniem, nie jest niewinne. Przenosi spór z poziomu programu i decyzji państwowych na poziom moralnego napiętnowania całego nurtu politycznego.

To metoda dobrze znana z wystąpień obozu liberalnego. Krytykę podporządkowania polskiej polityki Brukseli, sprzeciw wobec bezwarunkowego wspierania władz na Ukrainie albo żądanie twardej obrony polskiego interesu łatwo wrzucić do jednego worka z prorosyjskością. Tymczasem polski realizm narodowy wymaga równocześnie dwóch rzeczy: odporności na rosyjskie wpływy oraz prawa do samodzielnego określania warunków polskiej polityki.

Czytelnik zainteresowany polityczną drogą jednego z zaatakowanych liderów może sięgnąć do sylwetki Krzysztofa Bosaka, od Młodzieży Wszechpolskiej do funkcji wicemarszałka Sejmu. Ten kontekst pokazuje, iż prawicę trzeba oceniać według jej konkretnych decyzji, a nie zbiorczych etykiet nadawanych przez premiera.

Bezpieczeństwo Polski wymaga faktów

Rosyjskie wpływy stanowią realne zagrożenie dla Rzeczypospolitej. Właśnie dlatego szef rządu powinien mówić precyzyjnie. o ile służby dysponują materiałami świadczącymi o działaniu konkretnych polityków na rzecz Moskwy, państwo ma obowiązek uruchomić procedury i przedstawić opinii publicznej tyle faktów, ile pozwala bezpieczeństwo postępowania. jeżeli takich materiałów nie ma, słowo „zdrada” staje się narzędziem kampanii.

Tusk próbował również związać obronę niepodległości Polski z bezwarunkowym przyjęciem jego własnej linii wobec wojny na Ukrainie. Taki zabieg zawęża dopuszczalną debatę. Polacy mają prawo pytać o koszty, cele i granice pomocy, nie stając się przez to stronnikami Kremla. Rząd powinien odpowiadać argumentem, a nie podejrzeniem o nielojalność.

Wystąpienie wpisuje się w szerszą strategię mobilizowania własnego obozu przez wskazanie prawicy jako zagrożenia dla państwa. Wcześniej premier równie ostro kierował przekaz do politycznych przeciwników, co pokazywało choćby jego orędzie z deklaracją, iż rząd „nie cofnie się ani o krok”. Stawka dla Polski jest poważna. Państwo nie może lekceważyć rosyjskich wpływów, ale nie może też używać bezpieczeństwa narodowego jako pałki do dyscyplinowania opozycji.

Źródło: Do Rzeczy

Źródło: Do Rzeczy

Читать всю статью