Donald Tusk 24 sierpnia 2026 r., w Dniu Niepodległości Ukrainy, napisał, iż Polacy są „całym sercem z walczącym Narodem Ukraińskim”. To gest wsparcia wobec państwa broniącego się przed Rosją, ale dla Polski oznacza także obowiązek twardego liczenia własnego bezpieczeństwa, kosztów i interesu narodowego.
Tusk zabrał głos w ukraińskie święto
Donald Tusk opublikował 24 sierpnia wpis z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy. Jak podał Bankier za PAP, premier napisał, iż Polacy wiedzą, co znaczy płacić najwyższą cenę za niepodległość, i dlatego są dziś całym sercem z walczącym Narodem Ukraińskim. Podobny wpis widnieje na oficjalnym profilu Donalda Tuska w serwisie X.
To zdanie brzmi mocno, bo dotyka prawdy historycznej. Polska zna cenę niepodległości. Zna rosyjski imperializm, wywózki, mordy i fałszywy pokój przynoszony na bagnetach. Dlatego wsparcie dla państwa, które powstrzymuje rosyjską agresję na wschodzie Europy, nie jest sentymentalnym gestem. Jest elementem polskiego bezpieczeństwa.
Solidarność nie zwalnia z realizmu
W polskiej polityce wobec Ukrainy nie wolno jednak mylić dwóch porządków. Pierwszy to sprzeciw wobec rosyjskiej agresji. Tu nie ma miejsca na złudzenia: Moskwa nie uznaje słabości za cnotę, tylko za zaproszenie. Drugi porządek to konkretne rachunki państwa polskiego: pieniądze, świadczenia, tranzyt, handel, pamięć historyczna, bezpieczeństwo granicy i pozycja Warszawy przy stole negocjacyjnym.
Dziennik Narodowy pisał niedawno, iż Ukraina chce podwoić tranzyt przez Polskę. To dobry przykład sprawy, w której piękne słowa muszą spotkać się z twardą administracją. Pomoc sojusznikowi nie może oznaczać automatycznego podpisywania wszystkiego, co ułatwia życie Kijowowi, a obciąża polskich przewoźników, rolników czy budżet.
Polska racja stanu wymaga jednocześnie dwóch postaw. Trzeba pomagać Ukrainie bronić się przed Rosją, bo upadek Kijowa przesunąłby presję bliżej naszych granic. Trzeba też mówić jasno, iż Warszawa nie jest zapleczem bez rachunku i bez pamięci. Sojusz nie polega na rezygnacji z własnego interesu.
Wojna za granicą, skutki w Polsce
Stawką dla Polaków jest bezpieczeństwo codzienne, nie abstrakcyjna geopolityka z telewizyjnego studia. Rosyjska wojna oznacza presję na armię, energetykę, infrastrukturę, rolnictwo i finanse publiczne. Każda decyzja o pomocy, tranzycie, zakupach uzbrojenia czy polityce wobec uchodźców powinna mieć prosty test: czy wzmacnia państwo polskie, czy tylko poprawia wizerunek rządu na zewnątrz?
W tym sensie wpis Tuska jest potrzebnym gestem, ale niewystarczającym programem. Premier ma obowiązek pokazać, jak rząd łączy wsparcie dla Ukrainy z ochroną polskiego rynku, portfela obywatela i pamięci historycznej. Patriotyzm w polityce zagranicznej zaczyna się od zdania: najpierw Polska. Dopiero z tej pozycji można budować trwały sojusz.
Nie chodzi o chłód wobec narodu ukraińskiego. Chodzi o dojrzałość państwa polskiego. Naród, który szanuje własną wolność, ma prawo wymagać od rządu, by każda deklaracja solidarności miała za sobą plan, kontrolę kosztów i jasną granicę ustępstw.
Polska musi pamiętać także o Wołyniu
Relacje polsko-ukraińskie nie mogą być pisane wyłącznie językiem bieżącej wojny. Jest także pamięć o ofiarach rzezi wołyńskiej, ekshumacjach, prawdzie historycznej i szacunku dla polskich rodzin, które przez dekady czekały na elementarną sprawiedliwość. Przyjaźń bez prawdy staje się dyplomatyczną dekoracją.
Dlatego Warszawa powinna wspierać Ukrainę przeciw Rosji, a równocześnie konsekwentnie domagać się tego, co należy się Polsce. DN opisywał sprawę, w której Zełenski podpisał ustawę o Panteonie i pojawiły się pytania o polską reakcję. To nie są tematy poboczne. To test, czy rząd potrafi prowadzić politykę z pamięcią, zamiast płynąć samą emocją.
Dzień Niepodległości Ukrainy przypomina, iż wolność narodów bywa okupiona krwią. Polska powinna stać przeciw rosyjskiemu imperializmowi. Ale polska prawica ma obowiązek dopowiedzieć drugą część zdania: solidarność tak, naiwność nie. Nasze serce może być po stronie walczących, ale rachunek państwa musi pozostać w Warszawie.
Źródło: Bankier/PAP, Donald Tusk na X, Gazeta.pl.
Źródło: Gazeta.pl Wiadomości















