Na bazarach w Tunezji i Turcji Polacy widzą torby i okulary z fałszywymi znakami luksusu, ale realny problem jest cięższy: podrabiane leki, certyfikaty i części samochodowe. OECD i EUIPO w raporcie z 2025 r. szacują globalny handel podróbkami na 467 mld dolarów. Stawką są zdrowie, bezpieczeństwo i uczciwy rynek.
Nie kończy się na bazarze
Wakacyjny obraz jest znajomy: stoisko, krzywa metka, okulary z logo znanej marki i sprzedawca przekonujący, iż to okazja. Fakt opisał podobne doświadczenia polskiej turystki z Dżerby w Tunezji oraz częsty widok podróbek przywożonych z Turcji. Taki zakup bywa traktowany jak niewinna pamiątka. To złudzenie.
Problem zaczyna się wtedy, gdy ta sama logika fałszu wychodzi poza torebkę czy koszulkę. Według raportu OECD i EUIPO z 2025 r. światowy handel podróbkami osiągnął w 2021 r. około 467 mld dolarów, a import fałszywych towarów do Unii Europejskiej oszacowano na 117 mld dolarów. To nie jest folklor targowisk. To przemysł, który żeruje na słabej kontroli, taniej przesyłce i naiwności klienta.
Wakacyjne kierunki, w tym Tunezja, wracają w okresie także w kontekście bezpieczeństwa podróży, o czym pisaliśmy przy okazji wakacyjnych planów Polaków. W tej sprawie dochodzi jeszcze wymiar konsumencki. Polak ma prawo wrócić z urlopu bez świadomości, iż finansował sieć podróbek albo przywiózł produkt, który może narobić kłopotów na granicy.
Fałszywy lek to nie gadżet
Najgroźniejsze są towary, których nie da się ocenić gołym okiem: leki, suplementy, części samochodowe, certyfikaty, elementy elektroniki. Tu nie chodzi o prestiż marki. Chodzi o to, czy tabletka ma adekwatny skład, czy hamulec wytrzyma obciążenie, czy dokument dopuszczający komponent do użycia nie jest fikcją.
Interpol podał, iż podczas operacji Pangea XVIII, prowadzonej od 10 do 23 marca 2026 r., zatrzymano 269 osób i rozbito 66 grup przestępczych związanych z nielegalnym handlem farmaceutykami. Służby prowadziły 392 postępowania, wykonały 158 przeszukań i przerwały działanie około 5700 stron, profili, kanałów oraz botów używanych do sprzedaży takich produktów. To pokazuje skalę problemu. Apteczka z internetu może być bramą do przestępczego łańcucha dostaw.
Rok wcześniej Interpol informował o jeszcze większej akcji: 50,4 mln dawek nielegalnych farmaceutyków o wartości 65 mln dolarów. Wśród zajmowanych produktów były środki uspokajające, przeciwbólowe, antybiotyki, preparaty na odchudzanie i leki stosowane poza wskazaniami. Człowiek kupuje obietnicę zdrowia, a dostaje ryzyko. Państwo, które nie pilnuje takiego obrotu, wystawia obywatela na łaskę anonimowego sprzedawcy z sieci.
Uczciwy rynek potrzebuje granic
Komisja Europejska i EUIPO podały, iż w 2024 r. w UE zatrzymano około 112 mln podrobionych towarów o szacowanej wartości 3,8 mld euro. W komunikacie wskazano także, iż Polska znalazła się w grupie siedmiu państw odpowiadających łącznie za około 90 proc. wolumenu zatrzymań na rynku unijnym. To nie jest statystyka z dalekiego świata. To także nasz rynek, nasze sklepy, nasze paczki kurierskie i nasze portfele.
Ten sam mechanizm fałszu widzieliśmy przy podróbkach polskiego nabiału na Ukrainie: ktoś podszywa się pod markę, korzysta z cudzego zaufania i zarabia na cudzej pracy. Dla narodowej gospodarki to podwójna strata. Uderza w uczciwego przedsiębiorcę, a klienta uczy, iż liczy się wyłącznie najniższa cena.
Wolny rynek nie polega na tym, iż państwo odwraca wzrok. Wolność gospodarcza potrzebuje prawa własności, kontroli jakości i realnej ochrony przed oszustem. Bez tego uczciwy producent przegrywa z piratem, a obywatel płaci za pozorną oszczędność zdrowiem, awarią samochodu albo utratą pieniędzy.
Lekcja dla polskiego konsumenta
Podróbki są modne, bo wyglądają jak skrót do luksusu. W praktyce są skrótem do chaosu. Szczególnie gdy zakupy przenoszą się do internetu, gdzie paczka z niepewnego źródła potrafi ominąć naturalną ostrożność klienta. Niska cena bywa tam zasłoną dla braku certyfikatu, braku gwarancji i braku odpowiedzialności.
Polska powinna patrzeć na ten problem twardo. Granica, służby celne, inspekcje i kontrola platform sprzedażowych nie są biurokratyczną fanaberią. Są obroną normalnego porządku: zdrowia rodziny, bezpieczeństwa na drodze i własności polskich firm. Podróbka z bazaru może wyglądać śmiesznie. Podróbka w apteczce albo w samochodzie śmieszna nie jest.
Źródło: Fakt, OECD/EUIPO, Interpol, Komisja Europejska.














