Trzynasta noc amerykańskich nalotów na Iran. Waszyngton celuje w Strażników Rewolucji

dzienniknarodowy.pl 2 часы назад
Zdjęcie: Trzynasta noc amerykańskich nalotów na Iran. Waszyngton celuje w Strażników Rewolucji


Amerykańskie lotnictwo ponownie uderzyło w irańskie instalacje wojskowe. Jak podaje Waszyngton, była to już trzynasta noc z rzędu, w czasie której Stany Zjednoczone próbują osłabić elitarny Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej i przywrócić bezpieczeństwo statkom handlowym w rejonie Zatoki Perskiej.

Kolejna fala uderzeń

Tej nocy amerykańskie samoloty znów zbombardowały obiekty wojskowe na terytorium Iranu. Jak twierdzi strona amerykańska, była to trzynasta z rzędu doba nalotów wymierzonych w zaplecze irańskiej formacji. Pentagon tłumaczy operację dwoma celami: ograniczeniem zdolności bojowych elitarnych oddziałów oraz przywróceniem bezpieczeństwa na morskich szlakach handlowych Zatoki Perskiej. Waszyngton podkreśla przy tym, iż uderzenia są odpowiedzią na wcześniejsze ataki, a nie próbą otwarcia nowego frontu.

Cel: Strażnicy Rewolucji i szlaki morskie

Wspomniana formacja to nie zwykła armia, ale zbrojne ramię irańskiego państwa, kontrolujące część gospodarki, program rakietowy i sieć sojuszników w regionie. To właśnie jej Waszyngton przypisuje ataki na jednostki cywilne. W ostatnich tygodniach w cieśninie Ormuz doszło do serii uderzeń na tankowce, w tym na dwa statki, na których zginął członek załogi. Przez tę wąską bramę morską przepływa znaczna część światowego eksportu ropy, dlatego każde zagrożenie transportu natychmiast odbija się na globalnych rynkach surowców.

Rozejm, który się rozpadł

Obecna eskalacja jest tym gwałtowniejsza, iż jeszcze niedawno obie stolice ogłaszały wstępne porozumienie o zakończeniu walk. Kruchy rozejm rozpadł się w ciągu kilku tygodni. Iskrą stał się atak drona na statek towarowy, po którym nastąpiła spirala odwetów. Stany Zjednoczone przeprowadziły serię uderzeń na irańskie cele i przywróciły część zniesionych wcześniej sankcji naftowych, a Teheran odpowiedział ostrzałem baz w rejonie Zatoki oraz atakami na żeglugę. W jednym ze starć zginęli amerykańscy żołnierze, co stolica USA potraktowała jako powód do kolejnych, tym razem karnych, nalotów.

Gra o cieśninę

Sercem konfliktu pozostaje cieśnina Ormuz, przez którą codziennie płyną miliony baryłek ropy z całego Bliskiego Wschodu. Teheran wielokrotnie groził jej zamknięciem, wiedząc, iż to najczulszy punkt światowej gospodarki. choćby bez formalnej blokady wystarczyła seria ataków na tankowce, by armatorzy zaczęli wyznaczać dłuższe, bezpieczniejsze trasy, a stawki ubezpieczeniowe poszybowały w górę. Każdy dzień walk oznacza więc realny koszt, liczony zarówno w Zatoce, jak i na paliwowych mapach odległych rynków.

Cena eskalacji

Za suchymi komunikatami kryje się rosnące ryzyko, iż lokalny konflikt zamieni się w otwartą wojnę dwóch państw. Ruch morski w rejonie cieśniny w dużej mierze zamarł, a niepewność uderza w handel na drugim końcu świata. Skutki takiego kryzysu nie zatrzymują się na Bliskim Wschodzie. Podwyżki cen ropy przekładają się na koszty paliwa i energii w całej Europie, w tym w Polsce. Regionalni pośrednicy z państw Zatoki próbują nakłonić strony do przerwania ognia, jak dotąd bez trwałego skutku. Waszyngton zapowiada, iż naloty potrwają, dopóki ataki na statki nie ustaną, Teheran zaś odgraża się odwetem za każde kolejne uderzenie. Im dłużej trwa wymiana ciosów, tym trudniej będzie stronom wrócić do stołu, przy którym jeszcze niedawno ogłaszały pokój.

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью