Prezydent powiedział, iż chce rozmawiać, ale nie w tym momencie, bo chce, by operacja Epic Fury była kontynuowana z niesłabnącą siłą – powiedział w rozmowie ze stacją jeden z rozmówców.
Atak na Iran przeprowadzony wspólnie przez Stany Zjednoczone i Izrael został przez Amerykanów określony kryptonimem „Operacja Epic Fury”.
Część bliskowschodnich sojuszników Stanów Zjednoczonych sygnalizowała Waszyngtonowi gotowość wsparcia mediacji dotyczących irańskiego programu nuklearnego oraz możliwego zakończenia konfliktu, jednak ich inicjatywy jak dotąd nie zostały przyjęte. Według jednego ze źródeł administracja wstrzymuje się z rozmowami, ponieważ ma wątpliwości, czy nowy najwyższy przywódca, Modżtaba Chamenei, faktycznie sprawuje realną władzę.
Irański minister dementuje plotki
Wcześniej portal Axios informował, powołując się na anonimowe źródła, iż w ostatnich dniach przywrócono bezpośredni kanał komunikacji między wysłannikiem USA Steve’em Witkoffem a szefem irańskiej dyplomacji Abbasem Aragczi. Irański minister zaprzeczył jednak tym doniesieniom, twierdząc, iż w ostatnim czasie nie kontaktował się z Witkoffem.
Mój ostatni kontakt z panem Witkoffem miał miejsce zanim jego pracodawca podjął decyzję o zabiciu dyplomacji poprzez kolejny nielegalny atak wojskowy na Iran – poinformował Aragczi w mediach społecznościowych.
Dodał również, iż pojawiające się informacje o rzekomych kontaktach mają w jego opinii wprowadzać w błąd zarówno rynek naftowy, jak i opinię publiczną.
USA wysyła więcej sił
Z informacji medialnych wynika, iż Stany Zjednoczone wzmacniają swoją obecność militarną na Bliskim Wschodzie. O wysłaniu dodatkowych sił zdecydowało United States Central Command we współpracy z sekretarzem obrony Pete’em Hegsethem. Do regionu ma trafić amfibijna grupa zadaniowa wraz z 31st Marine Expeditionary Unit.
Krok ten podjęto w związku z ostatnim wzrostem napięć, w tym atakiem na wyspę Kharg Island. Plan zakłada rozmieszczenie sił na kilku jednostkach, z kluczową rolą dla USS Tripoli, okrętu desantowego na co dzień bazującego w Japonii.
Szacunkowo dodatkowe zgrupowanie może liczyć około 5 tysięcy marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej, wyposażonych w umiejętności prowadzenia operacji desantowych, ochrony infrastruktury strategicznej oraz wsparcia działań na morzu i w powietrzu.














