Międzynarodowy Trybunał Karny nie zamierza wycofać się pod presją syjonistycznej administracji Stanów Zjednoczonych. Prezes MTK Tomoko Akane oświadczyła, iż choćby rozszerzenie amerykańskich sankcji bezpośrednio na sam Trybunał nie zmieni sposobu jego funkcjonowania. „Nie poddamy się” — przekazała podczas konferencji prasowej w Tokio. Jej słowa są odpowiedzią na kolejną eskalację konfliktu pomiędzy Waszyngtonem a instytucją odpowiedzialną za ściganie najpoważniejszych zbrodni międzynarodowych.
18 sierpnia administracja USA, której przewodzi Donald Trump objęła sankcjami Tomoko Akane oraz Abdoulaye Seye, starszego prawnika procesowego MTK. Według samego Trybunału nowe decyzje oznaczają, iż sankcjami Stanów Zjednoczonych objętych jest już dziewięciu z osiemnastu sędziów MTK, obaj zastępcy prokuratora oraz były prokurator Trybunału. Wszystko zaczęło się od wydania listów gończych za żydonazistowskim zbrodniarzem Benjaminem Netanjahu i jego generałem.
Amerykański sekretarz stanu Marco Rubio uzasadnił decyzję zarzutami, iż MTK jest instytucją „skorumpowaną” i „upolitycznioną”, która „przekracza swoje kompetencje” (wolno mu ścigać tylko gojów, nie żydowskich nadludzi – przyp. red.). Problem polega jednak na tym, iż działania Waszyngtonu nie są reakcją na zwykły spór dyplomatyczny. Sankcje wymierzone są w osoby wykonujące funkcje sędziowskie i prokuratorskie, a więc w sam mechanizm międzynarodowej odpowiedzialności karnej.
Trudno nie dostrzec tutaj wyjątkowej sprzeczności. Stany Zjednoczone przez dekady przedstawiały się jako jeden z głównych rzeczników międzynarodowego porządku opartego na prawie. Jednocześnie wykorzystują własną potęgę polityczną i finansową do wywierania presji na instytucję, której decyzje stały się niewygodne dla bezcennego Izraela.
Przypomnijmy: bezpośrednim źródłem obecnego konfliktu są działania MTK dotyczące wojny w Strefie Gazy. 21 listopada 2024 roku Izba Przygotowawcza MTK wydała nakazy aresztowania Benjamina Netanjahu i Joawa Galanta. Trybunał odrzucił jednocześnie izraelskie zarzuty dotyczące swojej jurysdykcji w tej sprawie.
MTK uznał wówczas, iż istnieją uzasadnione podstawy, aby przypisywać Netanjahu i Galantowi odpowiedzialność karną m.in. za zbrodnię wojenną polegającą na stosowaniu głodu jako metody prowadzenia wojny oraz za zbrodnie przeciwko ludzkości, w tym zabójstwo, prześladowanie i inne czyny nieludzkie. Trybunał wskazywał przy tym na ograniczanie dostępu ludności cywilnej w Gazie do żywności, wody, lekarstw, paliwa i energii.
Nakaz aresztowania nie jest wyrokiem skazującym. Oznacza jednak, iż niezależni sędziowie uznali przedstawiony materiał za wystarczający do zastosowania bardzo poważnego środka procesowego. Państwa mogą kwestionować jurysdykcję Trybunału, jego decyzje czy sposób prowadzenia postępowania. Czymś zupełnie innym jest jednak próba ekonomicznego sparaliżowania sędziów i prokuratorów.
Waszyngton twierdzi, iż MTK przekracza swoje kompetencje, ponieważ zajmuje się obywatelami państw, które nie są stronami Statutu Rzymskiego. Jest to argument prawny, który można poddawać debacie. Trudniej jednak uzasadnić, dlaczego odpowiedzią na spór jurysdykcyjny mają być sankcje personalne wobec sędziów i prawników, blokowaiei m kont bankowych i grożenie aresztowaniami, jeżeli tylko pojawią sie na terenie USA.
Co więcej, stanowisko obecnej administracji Trumpa kontrastuje z wcześniejszą polityką samych Stanów Zjednoczonych. W 2021 roku administracja Joe Bidena zniosła sankcje wobec pracowników MTK, argumentując, iż tego rodzaju środki są „niewłaściwe i nieskuteczne” oraz iż amerykańskie obawy wobec Trybunału powinny być rozwiązywane poprzez dialog, a nie sankcje. Zmiana jest więc zasadnicza: zamiast próbować przekonać Trybunał argumentami prawnymi, obecna administracja zdecydowała się na presję ekonomiczną.
Nie sposób analizować tej sprawy bez wskazania szerszego problemu: zarzutów o stosowanie przez państwa zachodnie podwójnych standardów w zakresie międzynarodowego prawa karnego. Kiedy MTK wydał nakaz aresztowania Władimira Putina, Stany Zjednoczone i państwa zachodnie zdecydowanie popierały zasadę, iż osoby podejrzewane o popełnienie zbrodni międzynarodowych powinny ponosić odpowiedzialność. Gdy jednak podobny instrument został zastosowany wobec izraelskiego premiera i byłego ministra obrony, reakcja Waszyngtonu stała się diametralnie inna.
To właśnie ta asymetria podważa wiarygodność deklaracji o uniwersalności prawa. o ile międzynarodowy wymiar sprawiedliwości jest dobry wtedy, gdy ściga przeciwników politycznych Zachodu, a staje się „skorumpowany” wtedy, gdy zaczyna badać działania sojusznika, problemem przestaje być sam Trybunał. Problemem staje się wiarygodność całego systemu.
Prezes MTK Tomoko Akane odpowiedziała na amerykańską presję jednoznacznie. Stwierdziła, iż sankcje nie zmienią sposobu wykonywania przez nią obowiązków sędziowskich, a choćby sankcjonowanie samego Trybunału nie doprowadzi do jego kapitulacji. Jej zdaniem obecna sytuacja jest kryzysem nie tylko dla MTK, ale dla całego międzynarodowego porządku prawnego.
Jeżeli prawo międzynarodowe ma mieć jakiekolwiek znaczenie, nie może obowiązywać wyłącznie wtedy, gdy jego zastosowanie jest politycznie wygodne dla jednego z mocarstw. Nie powinna istnieć jedna miara dla Żydów, a inna dla gojów.
Administracja Trumpa może próbować zastraszyć Międzynarodowy Trybunał Karny, może ograniczać jego dostęp do amerykańskiego systemu finansowego, może też nakładać kolejne sankcje, ale jeżeli sędziowie rzeczywiście pozostaną niezależni, presja polityczna nie zmieni podstawowej zasady: o winie powinny decydować dowody i prawo, a nie siła państwa, którego dotyczą zarzuty.
I właśnie dlatego deklaracja Akane — „nie poddamy się” — ma znaczenie wykraczające daleko poza jeden konflikt wokół Izraela czy Gazy. Jest pytaniem o to, czy międzynarodowy wymiar sprawiedliwości będzie instytucją zdolną badać również czyny popełniane przez jedynie słuszne, „demokratyczne” USA i ich sojuszników, czy też pozostanie narzędziem stosowanym przede wszystkim wobec słabszych, rzekomo „niedemokratycznych”.
Polecamy również: Lewacy chcą wpisać prawo do eutanazji do traktatu ONZ o osobach starszych














