Syn „El Chapo” poczeka na wyrok. USA przesuwają rozprawę na 2027 rok

dzienniknarodowy.pl 3 часы назад
Zdjęcie: Syn „El Chapo” poczeka na wyrok. USA przesuwają rozprawę na 2027 rok


Joaquín Guzmán López, syn „El Chapo”, ma stanąć przed sądem w Chicago 1 marca 2027 roku, bo federalna rozprawa przygotowująca wyrok została przesunięta z 31 sierpnia 2026 roku. Dla Polski to lekcja: wobec karteli i narkobiznesu państwo musi działać twardo, proceduralnie i bez liberalnej naiwności.

Chicago przesuwa termin

Sprawa Joaquína Guzmána Lópeza, znanego jako „El Güero”, nie zakończy się w tym roku. Jak podał meksykański dziennik Excelsior, sąd w Illinois przesunął termin rozprawy z 31 sierpnia 2026 roku na 1 marca 2027 roku. To postępowanie dotyczy jednego z synów Joaquína „El Chapo” Guzmána Loery, założyciela i symbolu potęgi Kartelu z Sinaloa.

Według amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości Guzmán López przyznał się do winy w Chicago w sprawie obejmującej spisek narkotykowy i udział w ciągłym przedsięwzięciu przestępczym. DOJ wskazał także, iż grozi mu od 10 lat więzienia do dożywocia, a w ugodzie przewidziano osobisty nakaz przepadku 80 mln dolarów. To są konkrety, nie serialowa legenda o baronach narkotykowych.

Kartel, który żyje z granicy

Amerykańskie dokumenty opisują „Los Chapitos” jako frakcję, która po zatrzymaniu ojca przejęła istotną część operacji Kartelu z Sinaloa. W sprawie pojawiają się fentanyl, heroina, kokaina, przemyt przez granicę, pranie pieniędzy i przemoc wobec rywali oraz funkcjonariuszy. Taki biznes istnieje tam, gdzie państwo traci kontrolę nad granicą, służbami i przepływem kapitału.

Dla Stanów Zjednoczonych sprawa ma wymiar wewnętrzny: fentanyl zabija całe społeczności, rozbija rodziny i drenował lokalne instytucje przez lata. Dla Meksyku oznacza pytanie o suwerenność, bo kartel potrafił prowadzić własną politykę siły, korumpować otoczenie i rzucać wyzwanie państwu. Dla Europy, także dla Polski, to ostrzeżenie przed myśleniem, iż zorganizowana przestępczość jest problemem odległych krajów.

Porwanie „El Mayo” i cena układów

W tle procesu jest także Ismael „El Mayo” Zambada García, historyczny współlider Kartelu z Sinaloa. Infobae przypomina, iż Guzmán López miał zwabić go w lipcu 2024 roku na spotkanie w rejonie Culiacán, a następnie doprowadzić do przewiezienia go na terytorium USA. Sam Guzmán López, według DOJ, przyznał w ugodzie także międzynarodowe porwanie.

To pokazuje naturę kartelowej polityki. Nie ma tam lojalności, honoru ani żadnej romantycznej opowieści znanej z popkultury. Jest przemoc, zdrada, handel trucizną i kalkulacja kary. Państwo, które chce z tym wygrać, nie może udawać, iż wystarczy edukacyjna kampania albo miękka profilaktyka. Potrzebuje granicy, sądu, więzienia, konfiskaty majątku i służb, które działają latami.

Lekcja dla Polski

Polska nie jest Meksykiem i nie należy mechanicznie przenosić tamtych realiów nad Wisłę. Ale wniosek jest uniwersalny. Suwerenność to nie hasło z plakatu. To zdolność państwa do rozpoznania zagrożenia, przerwania łańcucha dostaw, uderzenia w pieniądze i ochrony obywateli przed przestępczością zorganizowaną.

W Europie zbyt często traktuje się granice jak kłopot wizerunkowy, a twarde egzekwowanie prawa jak temat nieelegancki. Przypadek Guzmána pokazuje coś odwrotnego. Tam, gdzie państwo nie zajmuje miejsca, wchodzą sieci przemytu, korupcji i przemocy. Polska prawica powinna mówić o tym jasno: bezpieczeństwo obywateli jest ważniejsze niż komfort liberalnych elit, które boją się własnych słów.

Przesunięcie rozprawy na 2027 rok nie zmienia istoty sprawy. Amerykanie prowadzą długą grę przeciw kartelom. Polska też musi budować państwo, które ma pamięć instytucjonalną, nie działa od konferencji do konferencji i nie odpuszcza, gdy przeciwnik jest bogaty, brutalny i cierpliwy.

Źródło: Excelsior, Infobae, U.S. Department of Justice.

Читать всю статью