Wspólnota chrześcijańska w Gazie przeżywa Wielki Tydzień naznaczony z jednej strony niepewnością i lękiem, a z drugiej silną wiarą, która trwa pomimo wszystko.
Opowiada o tym włoskiej agencji katolickiej SIR ks. Gabriel Romanelli, proboszcz katolickiej parafii Świętej Rodziny.
„Sytuacja poprawiła się w porównaniu z sytuacją sprzed sześciu miesięcy, odkąd obowiązuje zawieszenie broni, ale to nie znaczy, iż jest dobrze. Zwłaszcza w ostatnich dniach musieliśmy czasami choćby zawiesić zajęcia w szkole, ponieważ kule i odłamki mogły nas dosięgnąć [...]. Jednak szkoła przez cały czas się rozrasta, przybywają zarówno uczniowie chrześcijańscy, jak i muzułmańscy. Nasze dzieci przez cały czas przychodzą i jest ich coraz więcej z każdym dniem” – relacjonuje duchowny.
Po południu wznawiane są zajęcia parafialne, z udziałem różnych grup aktywizujących. „Otworzyliśmy również boisko piłkarskie obok kościoła. A potem są modlitwy i wiele innych zajęć” – mówi z zadowoleniem ks. Romanelli. Nie brakuje oznak braterstwa: „Przez ponad miesiąc nie znaleźliśmy jajek, które tutaj, na Bliskim Wschodzie, zwykle rozdaje się wraz z czekoladą w okresie Wielkanocy. Udało nam się jednak znaleźć trochę czekoladek, choć po bardzo wysokich cenach, i rozdaliśmy je naszym dzieciom. To drobne gesty, które stają się znakami nadziei”.
JG, PAP















