Sławnik Teatralny #13. „Chłopki”. Chciałabym być krową, bo o nią dbają

liberte.pl 1 день назад

Ten spektakl przywraca tym kobietom twarze, głosy i godność. Wyprowadza je z przypisów wielkiej historii, bo przecież historia nie rozgrywała się wyłącznie w pałacach, parlamentach i na polach bitew. Rozgrywała się również w chłopskich izbach, oborach, na polach, przy piecach i kołyskach. W codziennej pracy kobiet, których nazwisk nie zapisała żadna kronika.

Minęło już kilka dni od spektaklu, a ja wciąż słyszę jedno zdanie: „Chciałabym być krową, bo o nią dbają”. Zdanie proste, dziecięce, a przecież zawierające całą opowieść o losie kobiet, dla których troska, czułość i odpoczynek były luksusem. Kobiet pracujących od świtu do nocy, rodzących kolejne dzieci, podporządkowanych ojcu, mężowi, rodzinie i wiejskiej wspólnocie. Niekiedy mniej ważnych niż zwierzę, o które należało dbać, ponieważ miało konkretną wartość.

„Chłopki” w reżyserii Sławomira Narlocha w Teatrze Współczesnym w Warszawie, oparte na głośnej książce Joanny Kuciel-Frydryszak (również warta przeczytania), nie są jednak wyłącznie opowieścią o krzywdzie. To przedstawienie o pamięci. O losach naszych babek, prababek i matek, których pracy przez dziesięciolecia nie dostrzegano, a ich cierpienie przyjmowano jako naturalny element życia. Okrutny był nie tylko pojedynczy człowiek. Okrutny był przede wszystkim porządek, w którym kobieta miała pracować, służyć, rodzić, znosić i milczeć. choćby wtedy, gdy jej ciało i psychika odmawiały już posłuszeństwa.

Ten spektakl przywraca tym kobietom twarze, głosy i godność. Wyprowadza je z przypisów wielkiej historii, bo przecież historia nie rozgrywała się wyłącznie w pałacach, parlamentach i na polach bitew. Rozgrywała się również w chłopskich izbach, oborach, na polach, przy piecach i kołyskach. W codziennej pracy kobiet, których nazwisk nie zapisała żadna kronika.

Ale „Chłopki” mówią także coś ważnego o nas. Żyjemy w innych czasach, choć od tamtej rzeczywistości dzieli nas zaledwie kilka pokoleń. Dzisiaj wiele dóbr traktujemy jak oczywistość, a mimo to ciągle mamy poczucie, iż czegoś nam brakuje. Za mało zarabiamy, za mało posiadamy, mamy za mały dom, za stary samochód, za mało podróżujemy… zawsze ktoś ma więcej.

W czasach konsumpcjonizmu ten spektakl przypomina, iż dla naszych babek i prababek głód, bieda oraz nieposiadanie niemal niczego nie były przejściowym kryzysem. Były normalnością. Sukienka mogła być jedyną, buty zakładano tylko w wyjątkowych sytuacjach, a pełny brzuch nie był czymś gwarantowanym. Nie chodzi o to, aby romantyzować biedę ani zawstydzać współczesnego człowieka jego potrzebami. Chodzi o odzyskanie adekwatnych proporcji. O pytanie, kiedy potrzeba zamienia się w nieustanne pragnienie posiadania i dlaczego, mając nieporównanie więcej, tak często przez cały czas czujemy, iż mamy za mało.

I właśnie to daje nam ten spektakl… zatrzymuje nas na chwilę i zmusza do myślenia. Pozwala spojrzeć na własne życie przez doświadczenia poprzednich pokoleń. Uczy wdzięczności, ale nie tej łatwej, pocztówkowej. Pokazuje, jak gwałtownie zapominamy, z jakiego świata przyszliśmy i jak niedawno codziennością były doświadczenia, które dziś wydają się niemal niewyobrażalne.

Jednocześnie spektakl pyta, co z historii tamtych kobiet wynika dla nas współcześnie. Czy naprawdę je pamiętamy? Czy potrafimy dostrzec niewidzialną pracę wykonywaną także dzisiaj? Czy ich doświadczenie nie powinno wpływać na to, jak rozmawiamy o godności, przemocy, nierównościach, opiece i prawie człowieka do decydowania o własnym życiu? Czasy się zmieniły, ale potrzeba szacunku, podmiotowości i bezpieczeństwa pozostała ta sama.

Jako osoba od lat związana z folklorem szczególnie uważnie przyglądałem się tej części przedstawienia. I właśnie tutaj „Chłopki” potrafią zachwycić, choć czasami także… zaskoczyć. Oberek jest niesamowity. Prosty, pozbawiony zbędnych ozdobników, a jednocześnie niezwykle sugestywny. Nie staje się efektownym pokazem ludowości. Niesie emocje, napięcie i prawdę ciała zmęczonego pracą, ale przez cały czas zdolnego do ruchu, buntu i radości.

„Bandoskę” usłyszałem natomiast w wersji tak interesującej, iż chyba nigdy wcześniej nie zabrzmiała dla mnie w podobny sposób. Znana pieśń przestaje być jedynie częścią folklorystycznego repertuaru. Staje się opowieścią o mozole, wspólnocie i kobiecym losie. A o kujawiaku… przez grzeczność nie będę mówił. Powiedzmy jedynie, iż folklor okazuje się dziedziną wyjątkowo otwartą na bardzo śmiałe interpretacje.

Ogromną siłą przedstawienia jest umiejętne połączenie dramatu z humorem. Bo choćby najtrudniejsze życie nie składa się wyłącznie z cierpienia. Są w nim śmiech, przekora, chwilowe zapomnienie i próby oswojenia rzeczywistości. Znakomita Joanna Jeżewska doskonale wykorzystuje te pęknięcia pomiędzy tragizmem a komizmem. Humor nie osłabia powagi opowieści. Przeciwnie… sprawia, iż bohaterki stają się bliższe, bardziej ludzkie i prawdziwe.

Wszystkie aktorki tworzą role sugestywne, mocne i pozbawione fałszywego sentymentalizmu. Nie przedstawiają anonimowego zbiorowego portretu „dawnych kobiet”. Każda ma własny głos, temperament, ból i sposób przetrwania. Razem tworzą wielogłos, którego nie sposób już zagłuszyć.

Niebagatelną rolę odgrywa również muzyka wykonywana na żywo. Nie jest wyłącznie tłem ani folklorystycznym dodatkiem. Buduje rytm przedstawienia, prowadzi emocje, a chwilami dopowiada to, czego nie można wyrazić słowami. Muzyka również tutaj gra… i staje się jedną z ważniejszych bohaterek spektaklu.

„Chłopki” nie podsuwają łatwego morału. Dają jednak coś znacznie cenniejszego… perspektywę. Przypominają, ile zmieniło się w ciągu kilku pokoleń, jaką cenę zapłaciły za tę zmianę kobiety przed nami i dlaczego nie wolno uznawać zdobytych praw za dane raz na zawsze. Uczą również patrzeć uważniej na własne życie, potrzeby i nieustanny apetyt na więcej.

Po kilku dniach przez cały czas słyszę: „Chciałabym być krową, bo o nią dbają”. I chyba właśnie dlatego ten spektakl zostaje w człowieku na dłużej. Nie kończy się wraz z oklaskami. Wychodzi z nami z teatru, wraca w kolejnych dniach i nie pozwala zbyt łatwo powrócić do wygodnej codzienności.

Warto iść. Naprawdę.

Читать всю статью