Sikorski: negocjacje z Rosją dopiero wtedy, gdy Putin będzie gotów na pokój

dzienniknarodowy.pl 5 часы назад
Zdjęcie: Sikorski: negocjacje z Rosją dopiero wtedy, gdy Putin będzie gotów na pokój


Radosław Sikorski 27 sierpnia wezwał Europę, by nie rozpoczynała przedwcześnie negocjacji z Rosją. Szef MSZ ocenił, iż rozmowy podjęte przed zmianą kalkulacji Kremla wzmocnią Władimira Putina i osłabią wsparcie dla Ukrainy. Dla Polski oznacza to prostą zasadę: pokój ma zwiększać bezpieczeństwo, a nie nagradzać agresję.

Rozmowy bez złudzeń

Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przedstawił swoje stanowisko w artykule opublikowanym 27 sierpnia przez brytyjski tygodnik „The Economist”. Ostrzegł Europę przed pokusą szybkiego powrotu do politycznych rozmów z Moskwą. Jego zdaniem Kreml traktuje Zachód jak przeciwnika, a próba obłaskawienia Rosji przed zmianą jej celów przyniosłaby skutek odwrotny do zamierzonego.

Sikorski napisał, iż kolejne administracje Stanów Zjednoczonych po rozpadzie Związku Radzieckiego próbowały włączyć Rosję do wspólnoty odpowiedzialnych państw. Moskwa dostała czas, dostęp do rynków i miejsce przy najważniejszych stołach. Odpowiedziała odbudową imperialnej strefy wpływów, wojną przeciw Gruzji, zajęciem Krymu i pełnoskalową agresją na Ukrainę. Ta historia nie daje podstaw do wiary, iż sam dialog zmieni naturę polityki Kremla.

Pokój nie może premiować agresora

Szef polskiej dyplomacji ujął warunek rozmów jasno: „Kiedy pan Putin będzie gotowy na pokój, znajdzie sposób, by to zakomunikować”. Negocjacje mają sens, gdy prowadzą do trwałego zakończenia wojny i nie pozostawiają Rosji przekonania, iż przemoc się opłaca. Rozmowy rozpoczęte dla samego uspokojenia opinii publicznej mogą natomiast podzielić Zachód, osłabić pomoc dla Kijowa i dać Kremlowi polityczną nagrodę bez ustępstw z jego strony.

To ważne doprecyzowanie także dla polskiej debaty. Teza, iż rosyjskie osłabianie Ukrainy służy Polsce, pomija położenie naszego państwa i trwałe cele Moskwy. Rosja, która podporządkowałaby sobie Ukrainę, nie stałaby się spokojniejszym sąsiadem. Przesunęłaby presję polityczną, wojskową i hybrydową bliżej polskich granic.

Polska potrzebuje własnej miary bezpieczeństwa

W ocenie Sikorskiego przedwczesny dialog może zwiększyć legitymizację Kremla w samej Rosji i zachęcić go do dalszych działań w szarej strefie. Nie jest to zagrożenie abstrakcyjne. Rosyjskie operacje werbunkowe i sabotażowe w Europie pokazują, iż presja trwa także daleko od frontu. Dyplomacja bez odstraszania staje się wtedy zaproszeniem do kolejnego testowania granic.

Polska nie powinna jednak zamieniać słusznej diagnozy w zgodę na prowadzenie polityki wschodniej według cudzych interesów. Wsparcie dla Ukrainy służy naszemu bezpieczeństwu, ale jego zakres, koszty i cele muszą być jawnie określane przez Warszawę. Ostatnie wystąpienie Sikorskiego wobec żołnierzy Ukrainy również łączyło solidarność z przypomnieniem, iż Rosja nie ma prawa narzucać sąsiadom granic.

Twardość otwiera drogę do poważnych rokowań

Odrzucenie przedwczesnych rozmów nie oznacza odrzucenia dyplomacji. Oznacza postawienie jej na fundamencie siły, zdolności obronnych i spójnych warunków. Polska zna cenę układów zawieranych ponad głowami państw naszego regionu. Dlatego każda przyszła formuła pokoju musi chronić suwerenność Ukrainy oraz bezpieczeństwo polskiej granicy.

Sikorski ma rację w sprawie podstawowej: Kremla nie przekona uprzejmość oderwana od realnej presji. Dla Polski stawką nie jest dobre samopoczucie europejskich salonów, ale to, czy rosyjski imperializm zostanie zatrzymany na tyle skutecznie, by nie wrócił za kilka lat z większą siłą.

Źródło: WP Wiadomości, „The Economist”, PAP

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью