Siemoniak uderza w Mentzena. Spór o mobilizację to test powagi państwa

dzienniknarodowy.pl 7 часы назад
Zdjęcie: Siemoniak uderza w Mentzena. Spór o mobilizację to test powagi państwa


Tomasz Siemoniak odpowiedział Sławomirowi Mentzenowi na pomysł przećwiczenia mobilizacji jednej brygady. Minister uznał, iż takie propozycje "trącą amatorstwem", a decyzje powinny należeć do wojskowych. Spór jest jednak poważniejszy niż wymiana złośliwości: chodzi o to, czy Polacy mają prawo oczekiwać sprawdzalnej gotowości państwa.

Mentzen pyta o próbę mobilizacji

Sławomir Mentzen zasugerował, iż polska armia powinna przećwiczyć mobilizację. Jak podawały media, lider Konfederacji odniósł się do meldunku szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesława Kukuły o gotowości wojska do defilady z okazji Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia. Mentzen postawił pytanie, czy skoro próbuje się defilady, to nie warto przećwiczyć także rzeczy ważniejszej: rozwinięcia mobilizacyjnego choćby jednej brygady.

Na tę propozycję odpowiedział Tomasz Siemoniak. Wypowiedź ministra odnotowała Gazeta.pl, wskazując, iż polityk uznał decyzje o przygotowaniach armii do wojny za domenę wojskowych. W podobnym tonie Siemoniak mówił w programie "Gość Wydarzeń" Polsat News: meldunek o gotowości nazwał rutynowym, a armię określił jako formację, która zawsze musi być gotowa do wojny.

Minister mówi o amatorstwie

Siemoniak ocenił, iż pomysł rozwinięcia mobilizacyjnego jednej brygady "trochę trąci amatorstwem". Dodał, iż to wojskowi powinni decydować, w jaki sposób wojsko ma szykować się do wojny. Na poziomie technicznym brzmi to rozsądnie. Armia nie może być teatrem dla polityków, a szczegółowe plany mobilizacyjne nie powinny powstawać pod dyktando wpisów w mediach społecznościowych.

Problem polega na czym innym. W państwie demokratycznym politycy mają nie tylko prawo, ale obowiązek pytać o gotowość systemu. Cywilna kontrola nad wojskiem nie oznacza manualnego ustawiania ćwiczeń przez partyjnych liderów. Oznacza jednak, iż rząd ma tłumaczyć obywatelom, czy państwo potrafi przejść od papierowych procedur do realnego działania.

Gotowość państwa nie może być sloganem

Polska żyje w sąsiedztwie wojny i rosyjskiej presji. W takich warunkach słowo "gotowość" nie może być dekoracją do defilady. Musi oznaczać sprawdzone rezerwy, logistykę, łączność, transport, decyzje administracyjne, uzupełnienia i współpracę wojska z instytucjami cywilnymi. To są rzeczy przyziemne. Bez nich choćby najlepszy sprzęt staje się martwym katalogiem.

DN pisał już, iż armia potrzebuje testów, a mobilizacja nie może być fikcją. Ten wątek wraca nie dlatego, iż ktoś chce straszyć wojną, ale dlatego, iż odpowiedzialne państwo sprawdza procedury zanim przyjdzie kryzys. Próba, ćwiczenie, audyt i poprawka są normalnymi narzędziami poważnej administracji.

Polityka nie zastąpi sztabu, ale ma stawiać wymagania

Siemoniak ma rację, gdy przypomina, iż o wojskowych szczegółach powinni decydować profesjonaliści. Nie ma racji, o ile jego odpowiedź ma zamknąć usta każdemu, kto pyta o realny stan przygotowania kraju. Zbyt często w polskiej polityce słyszymy formułę: "specjaliści wiedzą lepiej". Bywa ona używana nie po to, by chronić kompetencje, ale by zdjąć z rządu odpowiedzialność.

Mentzen zadał pytanie proste, może ostre, może sformułowane publicystycznie. Ale rdzeń jest poważny. Czy Polska potrafi gwałtownie rozwinąć wskazane jednostki? Czy administracja wie, jak obsłużyć rezerwy? Czy logistyka działa poza prezentacją na slajdach? Po incydentach z rosyjskimi rakietami i naruszeniami bezpieczeństwa DN opisywał już polityczny spór o reakcję państwa na zagrożenie z Rosji. Właśnie dlatego lekceważenie pytań o procedury jest błędem.

Polacy płacą, więc mają prawo wymagać

Siemoniak sam przyznał, iż armia musi być gotowa do wojny, bo utrzymujemy ją z podatków. To zdanie powinno zamknąć spór o samą zasadę kontroli. Skoro Polacy finansują obronność, mają prawo oczekiwać nie tylko defilady i zapewnień, ale także dowodu, iż aparat państwa potrafi działać pod presją.

Najgorszy wariant to państwo, które obraża się na pytania. Poważniejsze byłoby powiedzieć jasno: ćwiczenia są prowadzone, procedury są testowane, a ich szczegóły pozostają w gestii wojska. jeżeli rząd takiej odpowiedzi nie daje, sam wzmacnia podejrzenie, iż za urzędową pewnością kryje się nerwowość. W sprawach bezpieczeństwa Polaków nie stać na PR. Stać nas tylko na realne przygotowanie.

Źródło: Gazeta.pl, Polsat News

Źródło: Gazeta.pl Wiadomości

Читать всю статью