Jacek Sasin 31 sierpnia 2026 r. wezwał na antenie Radia Maryja do jednoczenia prawicy, ale wykluczył budowanie porozumienia wokół osób, które, jego zdaniem, zdradziły obóz patriotyczny. Poseł PiS uderzył w środowisko Mateusza Morawieckiego. Stawką jest powstanie wiarygodnej większości zdolnej odsunąć rząd Donalda Tuska.
Jedność z polityczną granicą
Były wicepremier wystąpił 31 sierpnia w audycji "Aktualności dnia". Jak relacjonuje Radio Maryja w materiale poświęconym rozmowie, Sasin uznał rozdrobnienie prawej strony sceny politycznej za przeszkodę w odsunięciu Donalda Tuska od władzy. Wskazał na PiS, dwa odrębne środowiska konfederackie, zaplecze Mateusza Morawieckiego oraz mniejsze ugrupowania.
Poseł PiS opowiedział się za współpracą formacji, które zalicza do obozu patriotycznego i które sprzeciwiają się liberalno-lewicowemu rządowi. Zarazem postawił twardy warunek. Porozumienie nie może, w jego ocenie, powstawać wokół polityków, którzy porzucili ten obóz.
Sasin uderza w ludzi Morawieckiego
Najostrzejsza część wypowiedzi dotyczyła środowiska byłego premiera. Sasin, nawiązując do wydarzeń wokół afery Zondacrypto, ocenił, iż politycy związani z Morawieckim zbliżyli się do obozu Tuska. Jako argument podał ataki byłego premiera na prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. To polityczna ocena Sasina, a nie ustalenie dotyczące odpowiedzialności prawnej kogokolwiek.
Spór nie pojawił się dziś. Lipcowy rozłam w PiS i jego skutki dla całej prawicy pokazały, iż konflikt dotyczy przywództwa, szyldów i sposobu przygotowania do kolejnych wyborów. Z kolei zapowiedzi byłego premiera dotyczące przyszłego układu rządowego już wcześniej wywołały pytania o to, kto miałby znaleźć się w planie Morawieckiego.
Pakt senacki i rola prezydenta
Sasin z optymizmem mówił o powstającym pakcie senackim prawicowych ugrupowań. PiS liczy też na wsparcie prezydenta Karola Nawrockiego, którego pozycja daje mu szczególną zdolność do łączenia wyborców spoza jednego aparatu partyjnego. To istotny kierunek, o ile porozumienie będzie oparte na jasnych zobowiązaniach, a nie na doraźnym podziale miejsc.
Arytmetyka wyborcza jest bezlitosna. Rozdrobniona prawica może zdobyć wiele głosów i jednocześnie przegrać walkę o władzę. Pakt senacki ogranicza ryzyko wzajemnego odbierania sobie mandatów, ale nie zastąpi wspólnego programu dla Polski.
Jedność ma służyć Polsce
Sasin trafnie nazywa problem: prawica skłócona i skupiona na własnych ambicjach ułatwia Tuskowi utrzymanie władzy. Samo piętnowanie zdrajców jednak nie wystarczy. O przynależności do obozu patriotycznego powinny rozstrzygać czyny: obrona suwerenności, bezpieczeństwa granic, rodziny, wolności gospodarczej oraz polskiej własności.
PiS nie może mylić jedności z bezwarunkowym posłuszeństwem wobec partyjnego centrum. Środowisko Morawieckiego nie może zaś przedstawiać osobistych ambicji jako gotowego programu dla państwa. Prawica potrzebuje porozumienia, które powstrzyma rozbrajanie polskiej suwerenności i da Polakom realny wybór. Bez tego kolejne miesiące zostaną zużyte na spór o nazwiska, a rachunek zapłacą obywatele.
Źródło: Radio Maryja
Źródło: Radio Maryja












