Sąd blokuje salę balową przy Białym Domu. Trump zapowiada walkę

dzienniknarodowy.pl 6 часы назад
Zdjęcie: Sąd blokuje salę balową przy Białym Domu. Trump zapowiada walkę


Federalny sąd apelacyjny nakazał wstrzymać naziemną część budowy sali balowej przy Białym Domu, uznając, iż tak poważna ingerencja wymaga zgody Kongresu. Donald Trump zapowiedział odwołanie do Sądu Najwyższego i przekonuje, iż cały kompleks ma znaczenie dla bezpieczeństwa państwa.

Kongres ma decydować o przebudowie

Federalny sąd apelacyjny w Waszyngtonie orzekł w piątek 7 sierpnia, iż administracja Donalda Trumpa musi zatrzymać naziemną część prac przy planowanej sali balowej przy Białym Domu. Panel sędziowski uznał, iż prezydent nie może samodzielnie przeprowadzić tak rozległej przebudowy bez upoważnienia Kongresu. Decyzja zapadła stosunkiem głosów dwa do jednego.

Projekt ma kosztować około 400 mln dolarów i obejmuje obiekt o powierzchni około 8400 metrów kwadratowych, wznoszony w miejscu dawnego Wschodniego Skrzydła. Spór wszczęła organizacja National Trust for Historic Preservation, zajmująca się ochroną dziedzictwa. Jej stanowisko jest proste: choćby prezydent nie może dowolnie zmieniać jednego z najważniejszych gmachów państwowych, jeżeli prawo oddaje taką decyzję Kongresowi.

Sąd wstrzymał wejście rozstrzygnięcia w życie na dwa tygodnie. Administracja otrzymała więc czas na zwrócenie się do Sądu Najwyższego. To zapowiada dalszy ciąg sporu o zakres władzy wykonawczej, a nie jedynie o rozmiar reprezentacyjnej sali.

Trump podnosi argument bezpieczeństwa

Donald Trump nazwał orzeczenie niesprawiedliwym i zapowiedział odwołanie. Prezydent USA twierdzi, iż inwestycja obejmuje także rozwiązania wojskowe i ochronne. Wśród elementów opisywanych przez niego oraz w materiałach sądowych pojawiają się schrony, zaplecze medyczne i tajne instalacje wojskowe. Trump przekonuje, iż zatrzymanie całego przedsięwzięcia może zagrozić bezpieczeństwu obecnego i przyszłych prezydentów.

Sąd rozdzielił jednak dwie sprawy. Wcześniejsze decyzje pozwalały prowadzić część prac pod ziemią związaną z bezpieczeństwem, jednocześnie blokując budowę samej sali nad powierzchnią. Właśnie ten podział osłabia argument, iż każda praca przy reprezentacyjnym obiekcie musi być traktowana jak operacja niezbędna dla obrony państwa.

Administracja ma prawo bronić rozwiązań chroniących głowę państwa. Powinna jednak jasno wykazać, które elementy służą ochronie, a które mają charakter reprezentacyjny. Bez tej przejrzystości hasło bezpieczeństwa może stać się wygodnym sposobem omijania kontroli ustawodawczej.

Spór większy niż jedna inwestycja

W amerykańskim systemie Kongres kontroluje wydatki publiczne i stanowi prawo, a prezydent kieruje władzą wykonawczą. Konflikt wokół Białego Domu dotyka samego podziału władz. Prywatne finansowanie projektu nie usuwa pytania, kto ma prawo zezwolić na trwałą przebudowę siedziby państwa.

Dla polskiego czytelnika to cenna lekcja ustrojowa. Silna władza wykonawcza jest potrzebna, szczególnie w sprawach bezpieczeństwa, ale siła państwa nie polega na dowolności. Opiera się na jasnych kompetencjach, odpowiedzialności i zdolności działania w granicach prawa. Polska także potrzebuje sprawnego państwa, które nie myli stanowczości z obchodzeniem procedur.

Ostateczne słowo może należeć do Sądu Najwyższego. Niezależnie od sympatii do Trumpa stawka jest poważna: czy prezydent może powołać się na bezpieczeństwo narodowe, by samodzielnie rozstrzygać o wielkiej inwestycji w symbolicznym centrum państwa. Konserwatywny szacunek dla władzy musi iść razem z szacunkiem dla ładu konstytucyjnego.

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью