Rzecz o podwójnych standardach

myslpolska.info 7 часы назад

Rozmyślnie i celowo nie komentowałem medialnej nagonki na posła Konrada Berkowicza, w związku z jego wystąpieniem sejmowym, w którym porównał działania zbrojne Izraela do ludobójczych praktyk III Rzeszy.

Po pierwsze dlatego, iż wolę komentować wydarzenia z pewnej perspektywy czasowej, aby nie poddawać się zbędnym emocjom. Po drugie dlatego, iż histeryczne reakcje na wystąpienie posła Berkowicza nie miały charakteru jednostkowego i incydentalnego, ale można je wpisać w szerszy kontekst tropienia tak zwanego „antysemityzmu” i piętnowania „antysemitów”. Doświadczają tego wszyscy, którzy krytycznie, względnie niedostatecznie pochlebnie wypowiadają się na temat państwa Izrael oraz „narodu wybranego”. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, iż za antysemitów nie są uznawani ci, którzy nie lubią Żydów, ale ci, których nie lubią Żydzi.

Cóż takiego zrobił poseł Berkowicz, iż stał się przedmiotem politycznego ostrzału? Otóż potępił zbrodnicze praktyki sił zbrojnych Izraela, w tym ataki na obszary mieszkalne i infrastrukturę cywilną. W celu zwiększenia środków wyrazu posłużył się przy tym przerobioną flagą Izraela z wpisaną swastyką. Podkreślić należy, iż zbrodnicze działania Izraela nie są dla nikogo tajemnicą. Dość powiedzieć, iż Organizacja Narodów Zjednoczonych potwierdziła wielokrotne użycie na południu Libanu białego fosforu, substancji powodującej głębokie i trudne do wyleczenia oparzenia, martwicę tkanek i uszkodzenia narządów wewnętrznych. Użycie tej substancji zostało potwierdzone w atakach na dzielnicę w mieście Johmor, a wcześniej podobne ataki miały miejsce w Strefie Gazy. Zgodnie z Protokołem III Konwencji o zakazie lub ograniczeniu użycia pewnych broni konwencjonalnych, stosowanie białego fosforu jako broni przeciwko ludności cywilnej i na obszarach zamieszkanych jest zakazane. Tylko tyle i aż tyle. To jednak wystarczyło, aby wystąpienie Berkowicza zostało uznane za międzynarodowy skandal. Konrad Berkowicz został napiętnowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz ambasadorów Izraela i Stanów Zjednoczonych. Poseł został przy tym ukarany przez Prezydium Sejmu utratą połowy poselskiego uposażenia, a ponadto Prokuratura Okręgowa w Warszawie z urzędu podjęła czynności sprawdzające.

Wcześniej obiektem zmasowanych ataków tropicieli antysemityzmu był lider Konfederacji Korony Polskiej Grzegorz Braun, który wielokrotnie poruszał kwestię izraelskich zbrodni na Palestyńczykach w Strefie Gazy oraz braku reakcji świata zachodniego na dokonywane ludobójstwo. Zresztą oskarżenia o antysemityzm pojawiły się również z powodu czynnego oporu Brauna przeciwko celebrowaniu żydowskiego święta Chanuki w gmachu polskiego Sejmie. Większość nie zastanawiała się wówczas z jakiego powodu i na jakiej podstawie prawnej w gmachu sejmowym zapłonęły chanukowe świece, ale dlaczego zostały zgaszone. Swoją drogą nie słyszałem, aby w Knesecie śpiewano kolędy i dzielono się opłatkiem…

W III RP antysemitą zostać nietrudno. Wystarczy zakwestionować narrację rozpowszechnianą przez pewne kręgi, w myśl której Polacy byli współodpowiedzialni za holokaust. Wystarczy sprzeciwić się żydowskim roszczeniom majątkowym, których wyrazem była między innymi sławetna ustawa 447. Wystarczy przypomnieć fakty o strukturze narodowościowej aparatu bezpieczeństwa w czasach bermanowszczyzny, kiedy to według bardzo ostrożnych danych blisko 40% osób zajmujących stanowiska kierownicze w MBP miało pochodzenie żydowskie (pomimo tego, iż po wojnie Żydzi stanowili zaledwie 1% ludności Polski). Wystarczy mieć odrębne zdanie w temacie wydarzeń marcowych 1968 roku. A oskarżenie o antysemityzm grozi co najmniej politycznym ostracyzmem. Oczywiście może zakończyć się postawieniem zarzutów karnych, o ile krytyka zostanie zinterpretowana jako publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych lub rasowych (art. 256 kodeksu karnego), albo też publiczne znieważenie osoby lub grupy osób z powodu jej przynależności narodowej, bądź etnicznej (art. 257 kodeksu karnego). A o to w polskich realiach jest nietrudno.

Zupełnym przeciwieństwem skrajnie filosemickiej narracji obecnej w polskiej polityce jest oficjalnie promowana rusofobia. Można odnieść wrażenie, iż wyżej wskazane przepisy Kodeksu Karnego, penalizujące zachowania szowinistyczne i ksenofobiczne nie mają zastosowania w przypadku, gdy kierowane są przeciwko Rosjanom. Zarówno w mediach społecznościowych, jak i w serwisach internetowych pełno jest wpisów znieważających oraz obrażających Rosjan i nie słyszałem o żadnym przypadku pociągnięcia do odpowiedzialności ich autorów. Po wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej dochodziło do wielu aktów wrogości wobec Rosjan w przestrzeni publicznej. Przykładem tego były chociażby odmowy świadczenia usług w sklepach, czy restauracjach. W lutym 2022 roku w jednej z poznańskich przychodni wywieszona została informacja pod tytułem: „Nie przyjmujemy Rosjan”. Przypomina to niegdysiejsze hasła – „Żydom wstęp wzbroniony”, jednak nie budzi niepokoju tropicieli dyskryminacji i mowy nienawiści. Nic w tym dziwnego, skoro posłanka koalicji rządowej Klaudia Jachira publicznie głosi, iż żywi nienawiść do całego narodu rosyjskiego. Oczywiście Jachira może bezkarnie to robić, gdyż samo nienawidzenie kogoś nie jest karalne. Można jednak postawić pytanie – jakie byłyby reakcje, gdyby któryś z polityków stwierdził publicznie, iż nienawidzi wszystkich Żydów?

Podobny brak konsekwencji i praktyka stosowania podwójnych kryteriów można zauważyć w odniesieniu do polityków. Ileż to razy słyszeliśmy w oficjalnych mediach o „zbrodniarzu Putinie”. Faktem jest, iż Władimir Putin w 2023 roku został objęty nakazem aresztowania przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze z oskarżeniem o zbrodnie wojenne (co jednak nie oznacza jeszcze skazania). Czy jednak ktoś z mainstreamowych polityków i publicystów wspomina o „zbrodniarzu Netanjahu”? Co istotne – Binjamin Netanjahu od listopada 2024 roku objęty jest międzynarodowym nakazem aresztowania wydanym przez Międzynarodowy Trybunał Karny pod zarzutem zbrodni wojennych i zbrodni wobec ludzkości, a zatem formalnie rzecz ujmując jego status jest podobny do Władimira Putina. Pomimo to, polscy politycy aktywnie włączyli się w obronę premiera Izraela. W styczniu 2025 roku Donald Tusk zapowiedział, iż zagwarantuje bezpieczeństwo Netanjahu w Polsce podczas obchodów wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau, o co zresztą zwrócił się do rządu ówczesny prezydent Andrzej Duda. Jak zatem widać walka z ksenofobią i tropienie tak zwanej „mowy nienawiści” ma charakter wybitnie selektywny, co jest jaskrawym przykładem stosowania podwójnych standardów, hipokryzji i całkowitego braku obiektywizmu.

Michał Radzikowski

fot. wikipedia

Myśl Polska, nr 23-24 (7-14.06.2026)

Читать всю статью