Rząd zapowiada aplikację alarmową. Polacy poczekają kilkanaście tygodni

dzienniknarodowy.pl 3 часы назад
Zdjęcie: Rząd zapowiada aplikację alarmową. Polacy poczekają kilkanaście tygodni


MSWiA ma w ciągu kilkunastu tygodni uruchomić aplikację ostrzegającą Polaków o zagrożeniach, być może opartą na mObywatelu. Marcin Kierwiński zapowiedział rozwiązanie 31 lipca, po nieskutecznym alarmowaniu podczas incydentu z rosyjskim pociskiem. Stawką jest życie: komunikat musi dotrzeć natychmiast, także do właściciela wyciszonego telefonu.

Aplikacja po alarmie, który nie dotarł

Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński zapowiedział w TVN24, iż specjalna aplikacja ostrzegawcza ma zostać uruchomiona w ciągu kilkunastu tygodni. Resort rozważa wykorzystanie bazy użytkowników mObywatela albo stworzenie osobnej nakładki. Według danych przytoczonych przez ministra z mObywatela korzysta około 14 mln osób. Konkretnej daty, zakresu funkcji ani kosztu przedsięwzięcia nie podano.

Zapowiedź padła dzień po incydencie z rosyjskim pociskiem Ch-101, który 30 lipca spadł w Tarnawie-Kolonii na Lubelszczyźnie. W części miejscowości uruchomiono syreny, ale mieszkańcy nie otrzymali Alertu RCB wyjaśniającego zagrożenie. Kierwiński przyznał, iż w niektórych powiatach syreny włączono zbyt późno. Wcześniejsze alarmy na Lubelszczyźnie już pokazywały, iż szybkość oraz precyzja komunikatu są równie ważne jak sam kanał jego wysłania.

Cell Broadcast działa bez instalowania programu

W czasie rozmowy pokazano ministrowi brytyjski test Cell Broadcast. Ten system wysyła komunikat bezpośrednio do telefonów znajdujących się na określonym obszarze i może uruchomić głośny sygnał również wtedy, gdy urządzenie jest zablokowane lub wyciszone. Nie wymaga od obywatela instalowania osobnej aplikacji ani zakładania konta. Kierwiński odpowiedział, iż resort pracuje nad podobnymi funkcjami, ale ich uruchomienie może potrwać kilka miesięcy.

To zasadnicza różnica. Aplikacja działa tylko na telefonach osób, które ją zainstalowały, włączyły odpowiednie uprawnienia i mają sprawne połączenie z siecią. Cell Broadcast pozwala operatorom przekazać ostrzeżenie wszystkim kompatybilnym urządzeniom zalogowanym do stacji bazowych na zagrożonym terenie. Państwo powinno jasno powiedzieć, czy zapowiadany program będzie dodatkiem do tego systemu, czy jego namiastką.

RSO już istnieje, ale ma ograniczony zasięg

Rząd nie zaczyna od zera. Działa Regionalny System Ostrzegania, który przekazuje komunikaty przez aplikację, telewizję naziemną i telegazetę. Według danych MSWiA z 6 lipca 2026 roku RSO miało około 400 tys. użytkowników, a od początku roku wysłało blisko 7 tys. powiadomień i ostrzeżeń, bez komunikatów o stanach wód. Przy 14 mln użytkowników mObywatela różnica skali jest ogromna.

Obok RSO funkcjonują Alert RCB, syreny, komunikaty administracji, służb i mediów. Problemem nie jest więc całkowity brak narzędzi. Państwo ma kilka kanałów, ale podczas realnego zagrożenia nie złożyły się one w jeden szybki i zrozumiały komunikat. Zapowiedzi łatania tej luki muszą zostać rozliczone z efektu, nie z liczby konferencji i aplikacji.

Procedura ważniejsza od ikony w telefonie

Nowe narzędzie może poprawić bezpieczeństwo, jeżeli uzupełni system powszechnego alarmowania. Musi działać podczas przeciążenia sieci, awarii internetu i przerw w dostawie prądu. Powinno podawać obszar zagrożenia, rodzaj niebezpieczeństwa, czas wydania komunikatu oraz prostą instrukcję zachowania. Potrzebne są też regularne testy, wspólne standardy dla wojewodów i jasna odpowiedzialność za decyzję o wysłaniu alarmu.

Polacy nie mogą w chwili zagrożenia zastanawiać się, czy dźwięk syreny oznacza rocznicę, ćwiczenia czy realny atak. Nie mogą też zależeć od tego, czy wcześniej pobrali adekwatną aplikację. Rząd ma obowiązek zbudować system warstwowy: Cell Broadcast jako kanał powszechny, Alert RCB i aplikacje jako uzupełnienie, syreny oraz radio na wypadek awarii sieci.

Dla zwykłej rodziny różnica między ostrzeżeniem wysłanym natychmiast a komunikatem spóźnionym o kilkanaście minut może oznaczać możliwość zejścia do bezpiecznego miejsca. Technologia jest dostępna. Teraz potrzebne są decyzje, procedury i ćwiczenia. Bez nich kolejna rządowa ikona w telefonie stanie się alibi, a nie tarczą chroniącą obywateli.

Źródło: Do Rzeczy, TVN24, MSWiA.

Źródło: Do Rzeczy

Читать всю статью