Rynki wierzą w pokój, eksperci ostrzegają przed katastrofą

niepoprawni.pl 2 часы назад

Konflikt na Bliskim Wschodzie od początku rodził wiele emocji na rynkach finansowych. Od skrajnej paniki, która doprowadziła do blisko 10% spadków na S&P 500 i windowała rentowności amerykańskich obligacji, po optymizm za każdym razem, kiedy tylko Trump zapowiadał rychłe zakończenie konfliktu.

Niedawno byliśmy świadkami kolejnego „odcinka rewelacji z Białego Domu”. Otóż jak donosiły media, Trump wystosował 1-stronicowe memorandum, które ostatecznie ma zakończyć konflikt na Bliskim Wschodzie. Był to ruch, który po raz kolejny doprowadził do dużej zmienności nie tylko na notowaniach ropy naftowej, ale również na wiodącym indeksie S&P 500, obligacjach i ]]>metalach szlachetnych]]>.

Nieprzypadkowe memorandum Trumpa

6 maja 2026 roku, administracja Donalda Trumpa przedstawiła propozycję jednostronicowego memorandum porozumienia z Iranem, mającego formalnie zakończyć trwający od dwóch miesięcy konflikt na Bliskim Wschodzie. Zaakceptowanie dokumentu przez stronę Irańską uruchomiłoby 30-dniowy okres negocjacji w sprawie ograniczenia irańskiego programu nuklearnego, zniesienia amerykańskich sankcji oraz przywrócenia swobody żeglugi w strategicznej Cieśninie Ormuz. Trump, komentując sprawę na Truth Social, wyraził optymizm, podkreślając, iż operacja „Epic Fury” mogłaby się gwałtownie zakończyć, o ile Teheran zaakceptuje uzgodnione warunki.

Jak do tego memorandum odniósł się Iran?

Strona irańska przyjęła propozycję sceptycznie. Rzecznik MSZ Esmaeil Baghaei potwierdził, iż dokument jest w trakcie analizy i odpowiedź zostanie przekazana za pośrednictwem pakistańskich mediatorów. Słyszymy jednak, iż Irańczycy określają memorandum jako „amerykańską listę życzeń”, a nie realną podstawę porozumienia.

Czy zatem była to kolejna zagrywka Trumpa, aby nieco bardziej zyskać na czasie?

Wydaje się, iż moment ogłoszenia memorandum nie był przypadkowy. Po raz kolejny do takiego „przełomu” dochodzi w momencie, kiedy rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich przebija poziom 4,4%.

Źródło: tradingview.com

Wcześniej przy podobnych poziomach rentowności obligacji (koniec marca bieżącego roku) usłyszeliśmy o przedłużeniu zawieszenia ataków na irańskie instalacje energetyczne, czy też cofając się nieco w czasie były to poziomy przy których Trump wprowadził 90-dniową pauzę na taryfy celne w kwietniu 2025 roku.

Dlaczego akurat ten poziom jest istotny? Otóż uznawany on jest według strategów jako „strefa bólu”, moment, w którym koszty obsługi długu Stanów Zjednoczonych rosną do nieakceptowalnych poziomów.

Tania ropa naftowa, czy to przez cały czas możliwe?

Jeśli mówimy o zakończeniu konfliktu na Bliskim Wschodzie, od razu na myśl przychodzi nam tańsza ropa naftowa, co ma być pokłosiem otwarcia Cieśniny Ormuz. Choć sytuacja choćby po otwarciu tego newralgicznego przesmyku nie ustabilizuje się z dnia na dzień, to wczorajszy dzień pokazuje, iż zupełnie inaczej odbierają to inwestorzy.

Czy zatem ropa gwałtownie wróci do poziomów sprzed konfliktu?

Jak podaje Morgan Stanley, obecny niedobór ropy jest największym w dziejach rynku naftowego, obejmującym aż 13–14 mln baryłek dziennie a tymczasem rynek podzielony jest na dwa obozy: specjalistów skupiających się na ogromnej skali szoku, i inwestorów ogólnych liczących na to, iż kryzys będzie krótkotrwały, gdyż wynika z decyzji politycznych.

Oliwy do ognia dolewają wypowiedzi takich osób jak Amos Hochsteina, byłego doradcy Joe Bidena do spraw Bliskiego Wschodu, który w wywiadzie dla Bloomberg Podcasts stwierdził, iż zbliżamy się do klifu podażowego ropy i jej produktów. Hochstein wskazuje, iż pomimo tego, jakie ceny widzimy na kontraktach terminowych (na moment podcastu 110 USD za baryłkę ropy Brent), to nie mają one nic wspólnego z rzeczywistością, gdzie na rynku fizycznym baryłkę tej samej ropy sprzedaje się od 115 do choćby 177 USD.

Jak zatem ma wyglądać sytuacja na rynku realnym?

Pozwólcie, iż po raz kolejny powołam się tutaj na analizy instytucji/ludzi z branży.

Morgan Stanely: Świat radzi sobie dotychczas dzięki dużym zapasom zgromadzonym w 2025 roku oraz ropie transportowanej drogą morską. Jednak te zapasy wyczerpują się w bardzo szybkim tempie. jeżeli przepływ przez Cieśninę Ormuz nie zostanie wznowiony w ciągu 4–6 tygodni, rynek stanie się skrajnie napięty już w czerwcu.

Bardzo podobnie sytuacje widzi znany analityk rynków surowcowych Jeff Currie. Ekspert podkreśla, iż jedynym momentem w jego karierze, gdy widział tak gigantyczne tygodniowe zmiany w poziomach zapasów, był okres pandemii COVID-19 – wtedy mieliśmy odwrotną sytuacje, stany magazynowe dynamicznie rosły ze względu na brak popytu. w tej chwili odnotowuje się spadki stanów magazynowych rzędu 25 mln baryłek tygodniowo, co jest skalą ekstremalną i niespotykaną w normalnych warunkach. Według niego największe zagrożenie dotyczy oleju napędowego, paliwa lotniczego oraz LPG, co może sparaliżować transport i logistykę na skalę globalną.

Szok ma być tym większy, iż te rekordowe spadki zapasów dzieją się w tzw. miesiącach przejściowych, czyli w okresie roku, który zwykle charakteryzuje się najniższą aktywnością gospodarczą i najniższym popytem na ropę – system nie pozostało poddawany letniemu szczytowi wyjazdów.

Currie podkreśla, iż dzisiaj znajdujemy się w otoczeniu ]]>deficytu ropy naftowej]]>, gdzie popyt przewyższa podaż. Prawdziwy szok ma nastąpić natomiast, kiedy dojdzie do braku fizycznego towaru, co nastąpi dopiero w momencie opróżnienia obecnych stanów magazynowych. Według niego Europa osiągnie „dno zbiorników” (całkowity brak zapasów) w maju, natomiast w USA nastąpi to w okolicach 4 lipca lub wcześniej.

Skąd takie prognozy, skoro według danych globalnie mamy mieć jeszcze około 8 mld baryłek ropy naftowej na stanach magazynowych, co przedstawia poniższy wykres (czerwona linia)?

Źródło: JP Morgan Global Commodities Research

Z odpowiedzią na to pytanie przychodzą stratedzy JP Morgan. Szacują oni, iż z 8,4 mld baryłek ropy dostępnych na początku bieżącego roku jedynie ok. 900 mln baryłek można realnie wykorzystać bez nadmiernego obciążania systemu operacyjnego (techniczno‑logistyczny system funkcjonowania globalnych zapasów ropy). Do tej pory wykorzystano już ok. 280 mln baryłek, co oznacza, iż do dyspozycji pozostaje jeszcze ok. 580 mln baryłek. Według analityków ropa ta może zostać wykorzystana do czerwca bądź lipca bieżącego roku – mówimy tutaj o zapasach, którymi można swobodnie handlować.

Jeśli natomiast ]]>Cieśnina Ormuz nie zostanie otwarta]]> do września bieżącego roku, JP Morgan przewiduje, iż dotrzemy do poziomu rezerw (ok. 6,7-6,8 mld baryłek), który w praktyce będzie oznaczał dno globalnych zapasów ropy naftowej na świecie. Dlaczego? Bo mają to być „technologiczne” ilości, które zablokowane są w rurociągach, zbiornikach, rafineriach i całym systemie operacyjnym, które zapewniają poprawne działanie sieci.

Biorąc to wszystko pod uwagę nie dziwią opinie, iż światowy rynek ropy nie jest przygotowany na rzeczywistą skalę niedoborów, a optymizm inwestorów giełdowych jest oderwany od brutalnej rzeczywistości braku fizycznego surowca. Choć w tej chwili cały świat wyczekuje decyzji Iranu w sprawie memorandum Trumpa, to eksperci podkreślają, iż choćby jeżeli zostanie ona otwarta to nie będzie to przypominać „pstryknięcie przełącznika” a raczej „powolne odkręcanie kurka”, co będzie związane z odbudową infrastruktury, łańcuchów dostaw czy rozminowaniem cieśniny.

Czytaj dalej: ]]>Independent Trader - niezależność finansowa]]>

Inwestowanie dywidendowe. ]]>Jak analizować spółki dywidendowe?]]>

Autor: ]]>Krzysztof Miazga]]>

Читать всю статью