Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ, 21 sierpnia zaatakowała Donalda Tuska za słowa o sprawie Nord Stream i ostrzegła przed skutkami dla bezpieczeństwa Polski. Chodzi o zatrzymanego w Chorwacji Wołodymyra Żurawlowa. Dla Warszawy to przypomnienie: Moskwa wciąż broni gazowego układu z Berlinem.
Kreml odpowiada Tuskowi
Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, odniosła się do wypowiedzi Donalda Tuska o osobach podejrzewanych przez niemieckich śledczych w sprawie wysadzenia gazociągów Nord Stream. W komunikacie rosyjskiego MSZ padły słowa o „zjadliwym apelu” Warszawy do niemieckiego sojusznika oraz ostrzeżenie, iż stanowisko Polski może uderzyć w jej interesy i bezpieczeństwo.
Rosyjska reakcja nie jest zwykłą polemiką dyplomatyczną. To próba odwrócenia ról. Państwo, które latami używało gazu jako narzędzia wpływu, dziś poucza Polskę o prawie międzynarodowym i stabilności energetycznej. W Moskwie dobrze rozumieją, iż Nord Stream był projektem politycznym, wymierzonym w interesy Europy Środkowej. Dlatego każda polska teza uderzająca w sens tego gazociągu wywołuje tam nerwową odpowiedź.
Sprawa Żurawlowa w Chorwacji
Tłem sporu jest zatrzymanie Wołodymyra Żurawlowa, obywatela Ukrainy poszukiwanego przez Niemcy w związku ze śledztwem dotyczącym eksplozji na Nord Stream. Jak podała Associated Press, chorwacki sąd nakazał aresztowanie mężczyzny po zatrzymaniu go w Puli na podstawie europejskiego nakazu. Niemieckie władze identyfikują go jako jednego z podejrzanych, ale o winie może rozstrzygać wyłącznie sąd.
To ważne zastrzeżenie. W sprawach tego ciężaru nie wolno mylić podejrzeń z wyrokiem. Niemieccy śledczy prowadzą własne postępowanie, a Chorwacja będzie rozpatrywać kwestię przekazania podejrzanego. Polska zna ten temat dobrze, bo wcześniej warszawski sąd odmówił wydania Żurawlowa Niemcom. DN opisywał już, jak Moskwa straszyła Polskę za Nord Stream i jak ta sprawa wraca w relacjach Warszawy, Berlina i Kremla.
Nord Stream jako lekcja realizmu
Donald Tusk mówił, iż problemem Europy nie było wysadzenie Nord Stream, ale jego zbudowanie. W tej sprawie premier akurat dotyka sedna, choćby jeżeli wiele innych elementów polityki jego rządu zasługuje na ostrą krytykę. Nord Stream od początku oznaczał obchodzenie Polski, osłabianie Ukrainy i pogłębianie energetycznej zależności Niemiec od Rosji.
Polska prawica ostrzegała przed tym projektem przez lata. Nie dlatego, iż chciała konfliktu z Berlinem, ale dlatego, iż patrzyła na mapę bez złudzeń. Gazociąg po dnie Bałtyku miał dać Rosji możliwość nacisku na nasz region, a Niemcom komfort robienia interesów ponad głowami państw Europy Środkowej. To był projekt antysolidarnościowy w praktyce, choć sprzedawany językiem biznesu i „stabilnych dostaw”.
Dlatego rosyjska pretensja wobec Warszawy brzmi szczególnie bezczelnie. Moskwa zarzuca Polsce nieodpowiedzialność, chociaż to rosyjski imperializm wysadził w powietrze porządek bezpieczeństwa w Europie, atakując Ukrainę. Kreml chce, by dyskusja o Nord Streamie skupiła się na prawnej kwalifikacji sabotażu, a nie na politycznym fakcie: gazociąg był narzędziem zależności.
Stawka dla Polski
Dla Polski stawka jest konkretna: suwerenność energetyczna, bezpieczeństwo regionu i prawo do mówienia własnym głosem, choćby gdy Berlin i Moskwa inaczej rozkładają akcenty. o ile Warszawa ma być poważnym państwem, nie może przepraszać za to, iż broniła się przed projektem groźnym dla naszej części Europy.
Ta sprawa pokazuje też słabość europejskiej polityki, która przez lata lekceważyła ostrzeżenia z Warszawy, Wilna i Kijowa. Gdy państwa naszego regionu mówiły o rosyjskim szantażu energetycznym, w zachodnich stolicach słyszeliśmy kazania o pragmatyzmie. Rachunek za ten pragmatyzm przyszedł po 2022 roku: droższa energia, wojna na Ukrainie i pęknięte zaufanie do niemieckiego przywództwa.
Polska powinna w tej sprawie zachować chłodną głowę. Trzeba bronić własnego interesu, szanować procedury prawne i nie pozwalać Kremlowi pisać scenariusza moralnego szantażu. Rosyjskie groźby nie są argumentem. Są potwierdzeniem, iż Nord Stream nigdy nie był zwykłą rurą.
Źródło: Prawy.pl, Ministerstwo Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej, Associated Press.
Źródło: Prawy.pl
















