Rosyjskie firmy tworzą listy chronionych przed mobilizacją. Kreml zaprzecza

dzienniknarodowy.pl 6 часы назад
Zdjęcie: Rosyjskie firmy tworzą listy chronionych przed mobilizacją. Kreml zaprzecza


Dokument wewnętrzny koncernu Evraz, ujawniony 28 sierpnia 2026 roku, nakazuje sporządzić dla komisariatu wojskowego listę rezerwistów chronionych przed mobilizacją. Najmłodsi pracownicy, urodzeni w latach 2002-2003, nie zostali nią objęci. Kreml zaprzecza planom nowego poboru, ale przygotowania firm pokazują, iż państwo porządkuje zaplecze mobilizacyjne.

Evraz wyznacza pracowników objętych ochroną

Rosyjskie przedsiębiorstwa zaczęły przygotowywać dla komisariatów wojskowych wykazy pracowników, którzy mają otrzymać ochronę przed mobilizacją. Rosyjski kanał WCzK-OGPU opublikował dokument przypisywany koncernowi stalowemu Evraz, zatrudniającemu ponad 70 tys. osób. Materiał opisał 28 sierpnia 2026 roku rosyjski serwis The Moscow Times.

Zarządzenie podpisał Aleksiej Gołowatienko, dyrektor operacyjny Zachodniosyberyjskiego Kombinatu Metalurgicznego należącego do Evrazu. Wykaz ma objąć pracowników będących obywatelami Rosji i pozostających w rezerwie. Kopia dokumentu ma trafić do komisariatu wojskowego w Niżnym Tagile. Osoby wpisane na listę są proszone o podpisanie zgody na objęcie ochroną.

W dokumencie zwraca uwagę brak pracowników urodzonych w latach 2002-2003. Nie podano publicznie, dlaczego najmłodsza grupa nie została objęta zabezpieczeniem. Sam dokument nie jest rozkazem nowej mobilizacji i nie dowodzi, iż decyzja polityczna już zapadła. Pokazuje jednak przygotowanie administracyjne dużego zakładu do rozdzielenia ludzi potrzebnych gospodarce od tych, których państwo może powołać do wojska.

Kreml powtarza zaprzeczenia

Dmitrij Pieskow nazywa doniesienia o kolejnej mobilizacji fałszywymi informacjami. Dmitrij Miedwiediew określił je jako bzdury. Generał Andriej Gurulew, deputowany do Dumy Państwowej, przekonywał z kolei, iż Rosja nie jest gotowa wyposażyć, wyszkolić i uzbroić miliona nowych żołnierzy.

Te zapewnienia mają ograniczoną wartość. We wrześniu 2022 roku Pieskow również odrzucał pogłoski o poborze, a kilka dni później Władimir Putin ogłosił częściową mobilizację około 300 tys. rezerwistów. Podpisany wówczas dekret przez cały czas obowiązuje. Kreml zachował więc formalne narzędzie, które może ponownie wykorzystać bez budowania całego mechanizmu od początku.

Zachodni urzędnicy wywiadowczy cytowani przez „The Wall Street Journal” informowali o ćwiczeniach gotowości mobilizacyjnej w obwodzie królewieckim. Miały one sprawdzić możliwość przyjęcia, wyposażenia i zaopatrzenia nowych żołnierzy. Wołodymyr Zełenski mówił o możliwym poborze kolejnych 300 tys. ludzi po wrześniowych wyborach do Dumy i władz regionalnych. Są to oceny i prognozy, a nie ogłoszona decyzja Kremla. Wcześniejsze ostrzeżenia przed rosyjską mobilizacją wpisują się jednak w coraz wyraźniejszy ciąg sygnałów.

Wojna zużywa ludzi i sprzęt

Rosja próbuje uzupełniać szeregi przede wszystkim wysokimi premiami za podpisanie kontraktu. Ten model ma dla władzy przewagę polityczną: nie wywołuje takiego społecznego wstrząsu jak powszechny pobór. Ma też granice. Straty na froncie, spadająca liczba ochotników i potrzeba utrzymania produkcji przemysłowej zmuszają państwo do coraz dokładniejszego zarządzania rezerwami.

Listy ochronne są częścią tej logiki. Huty, kolej, energetyka i przemysł zbrojeniowy muszą zachować specjalistów, jeżeli gospodarka ma dalej obsługiwać wojnę. Rosyjska produkcja wojskowa odbudowuje część strat sprzętowych, ale samolot, czołg czy pocisk nie zastąpią żołnierza. Kreml musi równocześnie utrzymywać linie produkcyjne i zasilać front.

Janis Kluge z niemieckiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Bezpieczeństwa oszacował na podstawie danych budżetowych, iż z około 300 tys. ludzi zmobilizowanych w 2022 roku na froncie pozostawało 246 tys. w 2024 roku i 168 tys. w 2025 roku. Obecna liczba może wynosić kilka ponad 100 tys., jeżeli dotychczasowy trend się utrzymał. To szacunek analityczny, a nie oficjalny bilans rosyjskiego wojska.

Polska musi patrzeć na działania, nie komunikaty

Dla Polski stawka jest bezpośrednia. Rosyjski pobór oznacza większą presję na Ukrainę, dłuższą wojnę i utrzymywanie militarnego zagrożenia na wschodniej flance NATO. Obwód królewiecki leży przy polskiej granicy, dlatego informacje o sprawdzaniu tam procedur mobilizacyjnych muszą być traktowane poważnie przez MON i służby.

Warszawa nie powinna ogłaszać mobilizacji za Kreml ani powielać niesprawdzonych plotek. Musi jednak oceniać dokumenty, ruchy komisariatów, ćwiczenia i działania przedsiębiorstw. Rosyjska władza nauczyła się osłaniać przygotowania zaprzeczeniami do ostatniej chwili. Polska racja stanu wymaga gotowości wcześniej, a nie dopiero po kolejnym dekrecie Putina.

Źródła: The Moscow Times, 28 sierpnia 2026, The Moscow Times, 25 sierpnia 2026

Читать всю статью